Wielki teatr się zaczyna. I my zacznijmy od początku, aby wiedzieć, czego mamy się spodziewać na tej ziemskiej scenie.
3.40
Wielki
teatr zacznie się znów wznosić,
Kostki
do gry rzucone i sidła już nastawione,
Zbytnio
premier dzwonem bijącym na śmierć zacznie męczyć,
Strony
łuków triumfalnych osłabionych od bardzo dawna już spękanych.
Nie będę wszystkiego tłumaczyć i wykładać kawy na ławę, gdyż nie jestem prorokiem, ani nawet wykładowcą.
Pierwszego ministra, czyli premiera alarmującego ogłaszaniem śmierci i molestującego o pomoc przywódcę kraju łuków (fr. arcs, to zarówno: łuki strzelające z dalekiej odległości, łuki triumfalne jak i arki-korabie-statki płynące przez ocean), który stanął przed widmem utraty hegemonii na świecie, możemy już po nazwisku zidentyfikować.Przyglądam się wszystkim rozgrywkom z książką w ręku, z refleksją, uważnie. Oj, internet jeszcze musi trwać, bo widzowie mają się przejmować, kłócić, wzdychać, rwać włosy z głowy. Jak wyłączą, módlmy się! Najważniejsza jest refleksja, samodzielne myślenie i opanowanie emocji. Spokojnie! Nie my ten teatr tworzymy, ludzie są w to przedstawienie wkręceni jak kukiełki i póki o tym nie wiedzą, póty będą ofiarami. Każdy z nas ma swoją rolę. Także ci, którzy uważają, że pociągają za sznurki.
Jak się wkręcamy? Bardzo łatwo, bo mamy emocje, które zaślepiają. Bo są mężczyźni i kobiety, bo są dzieci i starcy. Bo są plemiona, narody, zasoby, bieda, bogactwo i cykle czasu. Bo mamy ambicję, chciwość, gniew, mściwość, zdolni jesteśmy do rozpaczy, okrucieństw i szału, który podnosi nam adrenalinę i sprawia, że możemy być narzędziem tak samo Boga jak diabła. Idealne kukiełki. Gracze świetnie się bawią.
Gdzie oni są? Za jaką zasłoną? W jakim niebie? W jakim podziemiu? Szukajcie, zgrzytajcie zębami... może zbudujmy rakietę i znajdźmy ich w kosmosie i tam wybijmy im zęby (o ile je mają)...
Wracam do tematu. Posłuchajcie tego, co napisano w książce sprzed prawie pół tysiąca lat, w której jest scenariusz dla północnej półkuli globu ziemskiego na wiele wieków do przodu. To nie ma prawa działać! Pewnie nie działa. A jeśli działa to przez czysty przypadek. No, bo skąd? Dlaczego? Po co by? Nie ma żadnej szansy na zmienienie biegu wypadków?
Nieco wygładzę tu brzmienie oryginału, aby przybliżyć waszym ślizgającym się po rzeczywistości umysłom i słyszącym bez zrozumienia uszom treść, by choć jedna kropla w nie wniknęła. Może komuś kiedyś to do czegoś się przyda?
3.97
Nowe prawo ląd
nowy ma zająć,
Wedle Syrii, Judei
i Palestyny:
Wielkie Imperium
barbarzyńskie ma korodować i korygować,
Zanim Phebés jego
wieki ostatecznie określa.
Dzięki protekcji Stanów Zjednoczonych („nowa ziemia” to nazwa nadawana lądom odkrytym przez Kolumba) po II wojnie mogło powstać państwo Izrael, dużo wcześniej przygotowywane do zainstalowania przez Anglię. Stało się to 14 maja 1948 roku na terenie Palestyny, co wprowadziło na długo nierównowagę na terenach okolicznych.
3 wers mówi o rozkładzie i poprawianiu władzy w krajach arabskich, Iraku i Libii, oraz jak widzimy Iranie, wszędzie gdzie interweniowała dotąd armia „nowej ziemi” i jej "nowego prawa".
4 wers ma wersję: „Przedtem Febes swój wiek rozstrzyga”. Phoebes (Phebés) jest przydomkiem Artemidy-Księżyca, "Promienista", żeńską formą od Febus, przydomka Apolla, jej bliźniaczego brata. Księżyc rządził swoim wiekiem anielskim od 1533 do 1887 roku. Jest znakiem wschodu i wschodnich religii, które w tamtych czasach rządziły się same u siebie i rozstrzygały własne spory, napadając i grabiąc terytoria przynależne Słońcu.
Ponieważ Artemida (jak i Apollo,
następujący po niej brat Słońce) narodziła się z Latony (czyli
w długim doczesnym cyklu siedmiu wieków anielskich odpowiadającym ok. dwu i pół tysiącletniej erze cywilizacji łacińskiej) jako
przedostatnia, w czasach panowania jej promienistego brata trzeba
spodziewać się pojawienia się wydarzeń ekstremalnych i końcowych.
W ostatnim stuleciu wieku Księżyca to my, Europejczycy z religii Słońca-Chrystusa wtrącaliśmy swoje trzy grosze w księżycowej Azji (Mauretania, Egipt, Turcja, Indie, Chiny). Zaś w anielskim wieku Słońca (lata 1887-2242) lud Księżyca rozstrzygnie i wyznaczy granice wtrącalskim.
Kto chce
sprawę badać niechaj wróci do systemu Trithemiusza i wiedzy jaką
przynosi o ostatnich wiekach anielskich, poprzedzających
„tysiącletnie królestwo Saturna”. Albo rzućcie tę świadomość w diabły, niech się
one tym bawią.
I co dalej? Zobaczmy co mówi q. 8.56
Zgraja słaba ziemię terrorem zajmie,
Ci z wysokiego
miejsca podniosą straszliwe krzyki,
Duża horda bytu
zakątek zakłóci,
Grobu pobliskiego
Dinebro odsłonięte inskrypcje.
W 4 wersie „grób” to też „upada”,
więc zdanie może brzmieć: „Upada blisko Nebro, "O nebro" odkryte
zapisy”. Kto upadnie i znajdzie swój grób? Duże ingerujące stado.
Tajemnicze Dinebro, uważa się za nazwę znanej z Biblii
góry Nebo w zachodniej Jordanii niedaleko Morza Martwego, a także
ukryte wyrazy "hebro", "nie-hebrajskie", „ciemności” i „chmura”. Badacze widzą tu
historię zajęcia terenów Ziemi Świętej („wzniosłe miejsce”)
przez osadników żydowskich („banda słaba"). Zrodziło to
nieustający konflikt z uciekinierami z Gazy, terroryzm wstrząsający
okolicami. Jednak miał wtedy miejsce ważny znak, który nasz Prorok
tu wymienia. I weźmy go pod rozwagę.
W tym samym roku 1947 pewien beduin, poszukujący zaginionej kozy ze stada, odkrył przypadkiem w grocie na pustyni słynne zwoje z Kumran, w miejscu na zachodnim brzegu Jordanu stosunkowo blisko góry Nebo leżącej po drugiej stronie rzeki. Grób więc można odnieść do Grobu Pańskiego, gdyż są zwolennicy poglądu, że Jezus należał do sekty esseńczyków, którzy ukryli tam swoje pisma.
Stare proroctwa zapisane w zwojach od
tysięcy lat oto zaczną się wypełniać.
Jak? W tym miejscu odsyłam do
poprzedniego wpisu, aby nie zapełniać niniejszego dodatkowymi
informacjami, i aby wasze głowy mogły sprawy przyswoić w ilości
dla was strawnej. W końcu przeżyjemy to sami i będziemy widzieć,
uczestniczyć sercem i rozumem, może nawet własną krew wylejemy
lub łzy, pogrzebiemy bliskich, nauczymy się oszczędzać jedzenie.
Jak to kukiełkom w teatrze należy się. Tam możecie dowiedzieć
się o tym, o czym już i ptaszki na świecie ćwierkają, a więc o
oku („oku tego, który będzie wolał stracić swoje jedno, aby
przeciwnik mógł stracić oba”) i obiekcie, o narośli, śniegu na
pustyni i upadku reżimu „prymasów”.
Ale to nie koniec przedstawienia. To tylko zrozumienie dalszego ciągu, przyczyny smutku i nędzy córy Babilonu. Posłuchajcie czegoś, co wszyscy znają, a wciąż w to nie wierzą (gdyby uwierzono, zapewne przedstawienie by się nie udało, - jak nie udało się prorokowi Jonaszowi doczekać wypełnienia proroctwa o zagładzie Niniwy, bo ludzie uwierzyli w nie i opamiętali). Przypomnę tu tylko.
8.96
Synagoga jałowa
bez żadnego owocu,
Będzie przyjęta
między niewiernych,
Z Babilonu córa
prześladowania,
Nędzna i smutna
podetnie mu skrzydła.
Przed nami jeszcze kilka lat, zanim
rzeczy się dopełnią, więc wielu co to przeczyta będzie miało
czas i okazję pośmiać się z przepowiedni. Ale to naprawdę tylko
kilka lat! Nie pół tysiąca lat, nie wiek, nie dziesięciolecia,
gdy zmieniają się pokolenia i trzeba od początku każdego
przekonywać. Teraz ty, ty, ty, ja, my przekonamy się sami. Że jest
nie tylko scenariusz, ale i cały film gotowy, nagrany i puszczany w
linii czasu, a w zasadzie mieszczący się w zapisie nie większym
niż punkt krystaliczny, przez który pada światło boskiego
projektora.
W 1 wersie „jałowość” nawiązuje do oczekiwania Mesjasza w narodzie żydowskim przez niemal dwa tysiące lat nie posiadającym własnego państwa („owocu”). „Niewierni” to oczywiście muzułmanie. "Owoc" to także, a może przede wszystkim - wyczekiwany Mesjasz. Dostajemy odpowiedź i o tym spełzłym na niczym marzeniu. Nawet, gdy jakiś się pojawi, to skrzydła mu podetną. Jakie skrzydła? Orle, nie inaczej. "Po owocach ich poznacie ich".
W 3 wersie „prześladowanie” dziś znaczy „pościg”, a ma sens „deptania po piętach”. Babilon, dawne imperium perskie na półwyspie arabskim. „Córa” Babilonu w języku Nostradamusa to Nierządnica, matka krwiożerczego terroru i tyranii, to ona panowała przez 73 lata w Rosji sowieckiej, aż zamieszkała na Bliskim Wschodzie, w "gnieździe terroryzmu".
Almanach za 1558 rok, wstęp, cyt. „I upadnie twierdza, która tyle była zachowywana od odsieczy wrogów u przyjaciół.”
Wydarzy się to, jeszcze nie jutro, pojutrze, nie za miesiąc czy rok, jeszcze krwi mało naszej lalczynej przelanej. Czekajmy. Ale na co? Na co czekać?
Tylko podpowiem. W kościele słyszeli o tym nasi przodkowie od tysiąca lat, inni od dwóch tysięcy, a my też słyszeliśmy i jeszcze słyszymy, a nawet w naszym kraju usłyszymy najwięcej, bo maski zaczynają spadać. Sursum corda! Jak ktoś nie ma czego podnieść, jego strata.












