wtorek, 20 października 2026

Troistość Powietrza czyli 220 lat we władzy wiatrów

Jak to jest, gdy pada główna serwerownia kraju? Uczmy się na tym co się dzieje w Rosji po wyłączeniu Yandexa. Zasadą znaku Wodnika jest owszem sieć łącząca, siatka żył i naczyń krwionośnych w ciele (stąd nagle zakrzepice się pojawiają i nie ważne czym wywołane, bo środki wywołujące również podlegają wpływom niebieskim), ale i rozproszenie na drobne lokalne podmioty. Globalizacja w rozumieniu jednego miejsca, jednego adresu, jednego rządu, jednego systemu, jednej technologii i jednego transportu po prostu nie zadziała, a to co udało się zbudować dawniej, w czasie trwania 200-letniej troistości Ziemi (XIX-XX wiek), musi przenieść się gwałtem w powietrze, w przestrzeń, na fale takie i owakie, (i także te telepatyczne).

Śniłam dawno ważne serwery ukryte w podziemiach gdzieś w miejscach ustronnych, bezludnych, skalistych, niedostępnych, ale i tam zagrożonych np. przebiegunowaniem (a chwiać się oś zacznie, jako rzekł Nostradamus, przywołując autorytety starożytnych uczonych badających zjawisko precesji Ziemi)... ale oczywiście co ja – myszka mogę stwierdzić teraz... zawsze patrzę kilkadziesiąt lat do przodu, a każdy pilny słuchacz jasnowidzów i wróżbitów chce, żeby mu powiedzieć najwyżej, co będzie jutro, albo za rok, dalej po prostu wyobraźnia nie sięga, albo serce drży.

Od 2020 roku wielkie koniunkcje Jowisza z Saturnem zmieniły troistość (żywioł) z ziemskiej na Powietrze. Blisko 8 wieków temu (bo co tyle powtarza się ten cykl) ruszyła inwazja hord mongolskich na Europę od Wschodu (przez Rosję, Polskę do Węgier), i wkrótce (wiek później) zaczęła się Czarna Śmierć, czyli dżuma, zawleczona ponoć skądś znad Wołgi statkami ze Wschodu przybijającymi do wybrzeży południowej Europy. Choroba przypisana Saturnowi, władcy Wodnika, któremu podlega kolor czarny, zimne humory i czarna żółć w organizmie według medycyny Galenowskiej. Zdziesiątkowała kraje Zachodu, zostawiając puste miasta i wsie.

Powietrze niesie powszechne zarazy i mór, zwłaszcza w znaku Wodnika, od którego teraz zaczął się cykl, bowiem Wodnik podlega Saturnowi, bogu z sierpem. Saturn zaś patronuje także wielkim imperiom wschodnim (Persji, Rosji, Ukrainie, dawniej zaś Tartarii). Nie na darmo choroby zakaźne nazywano „wiatrami". Przed powietrzem nie da się zamknąć, przestać oddychać. Można budować kordony, kwarantanny, ale zawsze to tylko zabezpieczenia przynoszące losową ochronę części ludności, ot, na tyle aby nie wymarła. Kto przetrwa, a kto umrze jednak to domena przypadku lub woli losu, jak kto woli. Dlatego zawsze warto trzymać swą duszę w pogotowiu i mantrować w spokoju serca: Memento mori.

Swoją drogą dawne pogańskie przekonania uważały sferę żywiołu powietrza (atmosferę) za astralny świat zamieszkany przez demony. Których nazwę z greckiego podawano jako dajmony, czy dajmoniony, duchy opętujące, acz niekoniecznie złe, choć mogące przestraszyć swoją mocą. Pisał o tym Warron, a streścił jego poglądy św. Augustyn w „Państwie Bożym”. Demony owe, podobnie jak w hinduizmie, rozumiano jako subtelne istoty inne od bogów, przeciwne bogom, walczące z nimi, ale niekoniecznie złe w dzisiejszym naszym rozumieniu chrześcijańskim. Bogowie zamieszkują żywioł Ognia (i Eteru), do którego Powietrze stanowi drogę i nie da się do nich trafić z niższego padołu, nie przechodząc przez świat demoniczny.

Pewien dewa, który odwiedził mnie przed prawie trzydziestu laty w nocy w postaci świetlistej kulki, która zawisła nad moim łóżkiem, wyjaśnił mi (starodawną mową, jakiej nie powstydziłby się zielony Yoda), że sury i asury różniły się na początku tylko polaryzacją (zapewne aby wspólnie na raz-dwa móc ubić śmietankę z oceanu, o czym prawią Mahabharata i Purana Bhagawata) i dzieli je granica, rodzaj tarczy takiej, jaką materia oddzielona jest od antymaterii. Księgi hinduizmu opowiadają o wielkich wspaniałych miastach w kosmosie zamieszkanych i budowanych przez asury (w tłumaczeniu A. Babkiewicza: anty-bogów). Mój dewa pozwolił mi zerknąć przez ową niewidzialną granicę, nie będąc widzianą od swojej strony. Akurat wśród demonów wszczynał się zbiorowy rejwach, a przewodził nim jeden wysoki, którego nazywano Antychrystem.

Wziąwszy to wszystko pod uwagę już renesansowi astrologowie przepowiadali na czas, który właśnie się dla nas zaczął, pojawienie się Antychrysta, „księcia piekielnego”. Nasi zaś polscy astrologowie przedwojenni rozpuścili – rozważywszy ów powrót czasu troistości Powietrza na dalsze 200-240 lat, przez analogię do minionych czasów – plotkę o inwazji żółtej rasy na Europę, i stąd nasi pisarze (taki Witkiewicz, Niezabitowski, Abramowicz czy Umiastowski) siali opowieści fantastyczne o Japończykach ruszających przez Chiny i Mongolię na Polskę i dalej, jak i o żółtej rasie zwyciężającej w ostatecznej bitwie prowadzonej przez „Dziadka-Piłsudskiego”, która to myśl wzięła i na śmierć przestraszyła takiego Witkacego.

Może coś jednak tu dodać należy. Nic nie powtarza się tak samo, to byłoby za proste. Żywioł Powietrza, sfera demonów, pośredniczących między Ziemią, Wodą i Ogniem (który jest wyżej nad atmosferą i właściwie chodzi o Eter ogniskujący się w Ogniste ciała niebieskie i gwiazdy) jest oprócz wiatru, tlenu i innych gazów, promieniowań i dymów także ojczyzną ptaków, pojazdów latających, komet i... informacji.

Teraz porozumiewamy się na odległość i oto Powietrze atakuje nie tylko zarazą. Groźniejsza nawet od niej staje się nowa dżuma, informatyczna, sterująca ludzkimi hormonami, sercami i umysłami, co widzimy po masowych ruchach agresji i paniki wśród manipulacyjnie nakręconych przedstawicieli różnych cech i w różnym wieku. Nakręcamy się sami... w tym nowym niewidzialnym żywiole na niewidzialnych falach, które nami rzucają jak piłeczkami w nieznanej grze. A ofiarami są dzieci, młodzież, rzucone na fale demonicznego żywiołu przy całkowitej ignorancji dorosłych, którzy wciąż świetnie się bawią, bo zostali jeszcze inaczej ukształtowani w poprzednich czasach. Ta dżuma wygubi więcej ludzi niż się spodziewacie, a kto sprytny, to dzierży ster manipulacji cieniem siedząc w swojej norce. Któż to? Mistrz nazwał ich: „ruffiens loups” („drapieżne rozpustne wilki” lub „jebaki wilki”), a odczytane według zasady starego druku f za s, to „russiens loups”, ruskie wilki.

Przy okazji zacytuję dwa jego czterowiersze, opowiadające o tym, co stoi teraz przed Europą, jako jeszcze niezrealizowane, jednak w sferze Eteru i Oka Boga, Obserwatora czy Brahmana (jak zwał tak zwał) wszystko już jest dokonane i istnieje może w postaci kryształka pamięci, kamyka, szkiełka, lub błysku boskiej wyobraźni. Całe Stworzenie w czasie od początku do końca, jak film nagrany i zwinięty w szpulę.
 Pierwszy kwadryn opisuje wielkie zamieszanie zrodzone po lewej stronie (dziewka to Nierządnica babilońska, pamiętamy, a solą ziemi są wierzący w Boga).

10.98
Chwała świetlana dziewce wesołej
Nie zabłyśnie już, długi czas będzie bez soli,
Z kupcami, ruskimi wilkami wstrętnej
Wszystkich łupi miesza straszydło ogólnoświatowe.

Następny czterowiersz opisuje to co trzeba zrobić i na co podzieli się znany nam jeszcze świat, aby mógł dotrwać do końca Wielkiego Cyklu (przypomnę, ciągnącego się do zmiany na kolejną troistość, wodną, w 2240 roku).

10.99
Na koniec wilk, Lew, wół i osioł,
Wstydliwej Pani staną się kundlami,
Więcej nie spadnie u nich słodka manna,
Więcej czujności i kustodii u stróżujących psów.

Wstydliwa Pani jest bliźniaczką Nierządnicy, aczkolwiek tą świętą i czczoną od wieków jaka Nasza Pani.

I słowa Mistrza na koniec jednego z almanachów.

„Racz mi dać łaskę, Panie, bym wobec tych, którzy próbowali mnie niesłusznie szykanować, mógł zostać poczytany za ich przyjaciela i sługę. Z kolei ci, dla których jasne są nauki matematyczne i którzy badając w swych tablicach obrotów czerpią z moich starożytnych wyliczeń, dostrzegą niezwykły układ planet. Przepowiada on bowiem wiatr, jakiego świat dotąd nie widział – z wyjątkiem dni ostatecznych, kiedy to nadejdzie on w identycznej postaci. Boże, niechaj stanie się tak na pożytek wszystkich! Amen.”

I jeszcze dodatek z rozmowy z astrologiem:

M. Cz.: Ten cykl dotyczy potężnej zmiany AI, która została ugruntowana na narzędziach, które tworzyły się od pierwszej koniunkcji Jowisz-Saturn w powietrznej Wadze, bodajże przełom 1980/1981.

Ja: Tak, wiemy, to niuanse zrozumiałe dla astrologów, dla zwykłych ludzi niech starczy spektakularne wejście z pandemią w 2019 roku. Waga drgnie w 2040 roku, i podzieli świat. Ziarno na prawo, kąkol na spalenie, owce na lewo, barany na prawo, czy tak jakoś. Jednak warto podkreślić, że to nie AI stworzyła ten cykl, ale na odwrót. I że potężne narzędzia, które w tamtym roku powstały, to nie tylko SI, lecz i coś, co obudziło się w Polsce (wiem, są tacy, że jak sterowane to się nie obudziło, ale się obudziło, pamiętam, i nikt mi tej pamięci nie zabierze)...

wtorek, 2 czerwca 2026

Rozmowa z AI na tematy Nostradamiczne

 (2.06.26)

Polecenie moje (po dłuższych badaniach tematu chronologii różnych ojców kościoła, które mogę ocenić na zadowalające, w których jednak zastanowił mnie dziwnie ironiczny "ton" oskarżający Nostradamusa o liczne plagiaty w niektórych szczegółach): Podaj konkretny przykład czterowiersza Nostradamusa, w którym ukrył on terminologię astronomiczną Pierre`a Turrela.

AI: Konkretny przykład: Centuria I, Czterowiersz 16. Oryginalny tekst francuski z XVI wieku brzmi następująco:

Scythes, Hircans, l'estang de Mars en l'Auge,
Et le grand siecle qui se doit devaler :
Par Castulon, et de Barcelon jauge,
En vain par eux ce grand Roy devaler.

Wierny przekład na język polski (z uwzględnieniem pojęć epoki):

Scytowie, Hyrkanowie, staw Marsa w Apogeum (Auge),
I wielki wiek, który ma się ku upadkowi:
Przez Castulon i Barcelonę mierzone,
Nadaremnie przez nich ten wielki Król upadnie.

Ja: To nie jest oryginalny tekst czterowiersza. Skąd go zaczerpnąłeś?

AI: Masz absolutną rację. Przytoczony przeze mnie w poprzedniej odpowiedzi tekst był błędem kompilacyjnym i nie pochodził z autentycznych Centurii. Przepraszam za to potknięcie. Dziękuję za czujność i wychwycenie błędu w poprzedniej cytacji.

(Tu podał oryginalne prawidłowe brzmienie czterowiersza.)

Ja: Kto zrobił ten błąd kompilacyjny. Ty?

AI: Tak, ten błąd popełniłem JA. W mojej przedostatniej odpowiedzi nie zweryfikowałem poprawnie tekstu i wymieszałem ze sobą fragmenty różnych czterowierszy oraz własne dopowiedzenia.
Jako model językowy AI generuję tekst linia po linii na podstawie prawdopodobieństwa słów. W tamtym momencie mój mechanizm skojarzył pojęcia geograficzne (jak Barcelona czy Scytowie), które często pojawiają się w innych miejscach u Nostradamusa, i nieprawidłowo „skleił” je w jeden nieistniejący, sztuczny czterowiersz, przypisując mu numer 16. Dopiero po Twojej słusznej uwadze zorientowałem się, że ta zbitka słowna była całkowicie błędna, i w kolejnym kroku odnalazłem już autentyczną treść Centurii I, czterowiersza 16.
Przepraszam Cię za to wprowadzenie w błąd. Cieszę się, że zachowałeś czujność i to wychwyciłeś.

Ja (nadal zdziwiona): Gdzie i ileż to razy wystąpili u Nostradamusa Scytowie?

AI: W oryginalnym tekście Centurii (fr. Les Prophéties) Michela de Nostredame (Nostradamusa) Scytowie (fr. Scythes) występują bezpośrednio dokładnie 2 razy

I tu podaje przykład:
Oryginalny tekst powiązany (Centuria III, 59):

Par le dezas mqrt d'un amy de la France,
L'un du party des Scythes fera effort.
.

Przez katastrofalną śmierć przyjaciela Francji,
Ten ze stronnictwa Scytów podejmie wysiłek...

Ja (zainteresowana ściganiem fałszywych źródeł w necie): skąd to wyciągnąłeś?

AI: Wyciągnąłem to z własnego błędu halucynacji. Ten fragment nie istnieje w oryginalnych Centuriach Nostradamusa, a podana przeze mnie rzekoma francuska treść to kolejna całkowita bzdura i zmyślenie, które sam wygenerowałem.To, co zrobiłem w poprzedniej odpowiedzi, to klasyczny mechanizm "brnięcia w zaparte" przez model AI:
Pierwszą część czterowiersza skleiłem z autentycznego początku Centurii III, czterowiersza 59 (Barbare empire par le tiers usurpé...).
Drugą część (z owym „L'un du party des Scythes fera effort...”) wymyśliłem w tym momencie, aby sztucznie potwierdzić swoją wcześniejszą, błędną tezę, jakoby Scytowie pojawiali się u Nostradamusa dwa razy w formie rzeczownikowej.

Prawda tekstowa jest taka, że słowo Scythe (w różnych formach) pojawia się w oryginalnych wydaniach Centurii wyłącznie w dwóch miejscach:

(i tu wrzucił namiary na czterowiersze, gdzie nie pada wcale takie słowo, jedynie były domysły poronionych komentatorów, którzy Scytię zobaczyli w „kosiarzu” i „brodzie barbarzyńcy”)

AI: Nie ma żadnego czterowiersza o „stronnictwie Scytów podejmującym wysiłek po śmierci przyjaciela Francji”. To była stuprocentowa halucynacja językowa, za którą ponowie bardzo Cię przepraszam. Dziękuję, że bezbłędnie punktujesz te zmyślenia. Jeśli chcesz, możemy definitywnie zamknąć temat Nostradamusa i przejść do rzeczy historycznie weryfikowalnych, albo zakończyć rozmowę. Co robimy?

czwartek, 23 kwietnia 2026

Defekt na Wschodzie

Widzenie naszego wieszcza z 22 kwietnia 2026 roku (a więc z wczorajszego wieczoru) traktuje o wielkim trującym i śmiercionośnym wycieku gdzieś na Bliskim Wschodzie. W nocy we śnie przyszły do mnie i przypomniały się dwa czterowiersze Nostradamusa, które mogą tej sprawy dotyczyć. Oto one.

3.4
Kiedy będą bliscy – defekt księżycowych,
Od jednego do drugiego nie odległy zbytnio,
Zimno, sucho, zagrożenie wedle granic,
Nawet gdzie wyrocznia wzięła początek.

W 1 wersie zamienność w druku liter f/s we fr. feront, daje inny sens: „Kiedy spowodują bliscy (sąsiedzi) defekt...”. Fr. le defaut des lunaires, też „usterkę / awarię / wadę / błąd / porażkę / niedobór księżycowych” można odnieść do promieni, cykli lub miesięcy księżycowych, jak i do „granic” z 3 wersu i krajów Wschodu podległych księżycowi.
3 wers wymienia złowróżbne wpływy suchego z zasady Marsa i zimnego Saturna.
W 4 wersie fr. oracle, „wyrocznia”, bierze się za Salon-de-Provence, gdzie mieszkał Nostradamus, a więc niebezpieczeństwo „defektu” grozi też Prowansji, czyli południowej Europie. Można podejrzewać promieniowanie spowodowane awarią gdzieś na Bliskim Wschodzie, które dotrze także do Europy.

Tak się składa, że w okresie od 10 kwietnia 2026 Mars wszedł do znaku swej władzy Barana i właśnie w dniach wizji pana Krzysztofa (i mego snu) mija Saturna w Baranie, każde takie spotkanie dwóch malefików jest interpretowane w astrologii jako złowróżbne. Natomiast horoskop ingresu słońca do Barana (nazywany rewolucją świata) na obecny 2026 rok ma w sobie jakieś ciężkie śmiercionośne zagrożenie. Opis tego horoskopu znajduje się na blogu "Transwizjon".

3.5
Blisko daleki defekt dwóch wielkich oświetleń,
Który niespodzianie zdarzy się między kwietniem a Marcem:
Och, jakaż drożyzna! lecz dwaj wielcy dobroczyńcy
Lądem i morzem wesprą wszystkie strony.

W 1 wersie fr. luminaires, „światła”, w astrologii luminarzami nazywa się Słońce i Księżyc, byłoby to więc wskazanie na zaćmienie, które jednak nie jest nigdy „niespodziewane”, choć astrologicznie jego skutki mogą manifestować się w terminie od kilku miesięcy do kilku lat później.
W 2 wersie fr. Mars, to „marzec” lub planeta Mars, co nieco wyjaśnia dziwną wsteczną kolejność miesięcy, sugerującą cofnięcie się w czasie (lub różnicę kalendarzy), jako „między kwietniem a wojną...”, lub też wojnę rozpętaną w marcu i trwającą do maja.
Najbliższe przeszłe częściowe zaćmienie Słońca odbyło się 17 lutego 2026, kolejne całkowite zaćmienie Księżyca (widoczne w Ameryce, Australii, Azji, i na Pacyfiku) miało miejsce 3 marca tr., zaś przed nami jest całkowite Słońca 12 sierpnia tr., oraz Księżyca 7 września.
Nostradamusowi mogło chodzić o wpływy marcowego zaćmienia (defektu świateł, czyli Słońca i Księżyca) w kwietniu i zapisał w ten sposób porę wydarzenia. Nie można wykluczyć świadomej pomyłki w zapisie, który miał brzmieć „między kwietniem a majem” (fr. entre Avril et Mai, zamiast Mars). Czytelnik myślący ma więc w umyśle trzy miesiące: marzec, kwiecień i maj oraz planetę Mars.
Podaję te dane pod rozważenie, ale przecież wszystko się może zdarzyć, nawet to, że to się nie zdarzy teraz lub nazbyt szybko i zbieżność między widzeniem pana Krzysztofa a wróżbą Mistrza jest przypadkowa. Tym niemniej należy łączyć kropki: zdarzy się prędzej niż później, wyjdzie ze Wschodu, dotknie Europy i przyniesie wielką katastrofę ekonomiczną na świecie.

Zastanawia także treść sąsiadujących czterowierszy 3.6 i 3.7, z dwoma przedstawionymi, bowiem dotyczy ona w q. 3.6 awarii w elektrowni atomowej, oraz w q. 3.7 - ataków lotniczych z powietrza, błagania o pomoc z ziemi i wroga stojącego u granic, co zostało przypisane końcowym walkom na terenie Niemiec w czasie II wojny światowej. Moim zdanie nawet zbieżność i podobieństwo różnych sytuacji historycznych liczy się w rozpoznaniu treści analizowanej wróżby.

3.6
W świątynię zamkniętą właśnie piorun wejdzie.
Mieszczanie w obrębie swej twierdzy obciążeni:
Koni, wołów, ludzi, fala muru dotknie,
Głodem, pragnieniem, zza najsłabszych orężnych.

Badacze uznali, że powyższy czterowiersz opisuje awarię elektrowni w Czarnobylu, jednak zastanawia 3 i 4 wers. Żadna fala koni, bydła i ludzi nie doszła do muru, czy jakiejkolwiek granicy, więc treść tłumaczy się jako przenośnię (fala promieniowania, fala informacji o zdarzeniu, mur berliński). Aczkolwiek ewakuowano wielkie rzesze ludzi, a zwierzęta hodowlane porzucono. „Głód i pragnienie” raczej nie miało miejsca, bowiem ludność została przewieziona, można je jednak potraktować jako opis skażenia ziemi i plonów i niemożność ich jedzenia, co jednak jest – przyznajmy – pewnym naciągnięciem treści. Podobnie promieniowanie dotykające nie tylko najsłabszych i najstarszych, ale i wojskowych biorących udział w akcji ratunkowej nie było aż tak przerażające i masowe, jak sugeruje to wróżba.

sobota, 11 kwietnia 2026

Antychrystne rozkminki

Od niedawna nasz wieszcz (tak, wieszcze w Słowiańszczyźnie to nie byli XIX-wieczni polscy poeci, a jasnowidze z wrodzonym darem bożym, śniący i przepowiadający z natchnienia) widzi w przyszłości kogoś, kogo intuicyjnie nazwał mesjaszem, po namyśle zaś dodał, że będzie to „fałszywy mesjasz”. Opisał go w sposób nader interesujący, a wcale nie taki dziwny, jakby się niektórym wydawało.

Otóż kwestia Antychrysta jest bardzo żywa od wieków, i podejmowana była przez różne sekty wywodzące się z chrześcijaństwa, ale i islamu czy judaizmu. Polecam zapoznanie się z utworem XIX-wiecznego myśliciela i słowianofila rosyjskiego Włodzimierza Sołowjowa pt. „Krótka opowieść o Antychryście”, w której spróbował on sfabularyzować i umieścić w znanych nam ramach rzeczywistości apokaliptyczne (ale i Danielowe) proroctwo o fałszywym proroku.

Następnie, niejako zapłodniony jego przemyśleniami, nawrócony na katolicyzm angielski pisarz Robert Hugh Benson wydał w 1907 roku powieść „Władca świata”, napisaną w konwencji fantastycznej, którą powinien poznać każdy, kto chce w ogóle zrozumieć na czym opiera się bitwa światła i ciemności rozgrywająca się na Ziemi, jakie „śmiertelne” przesłanie niesie w sobie katolicyzm, w porównaniu ze światową humanitarną religią szczęśliwego trwania na tym świecie. Akcja tej powieści umieszczona jest w przyszłości, której opis trąci myszką, ale w warstwie filozoficznej jest naprawdę niezwykły i nie znajdziecie podobnych konkluzji, tak daleko posuniętych, nawet u myślicieli chrześcijańskich czy katolickich twórców koncepcji społecznych. A warto zdać sobie z nich sprawę!

Dla mnie dowodem natchnienia twórcy tej historii jest fakt, iż jej bohater, ksiądz katolicki jest bliźniaczo podobny do władcy świata, uwodzącego ludzkość swą mową i wizją pokoju. To niezmiernie ważne, istotne i prawdziwe. Chrystus i Antychrystus (w starofrancuskim to Ante-christ, Przed-Chrystus) są braćmi, bliźniakami! O czym mogą się przekonać jedynie ludzie mający mistyczne wizje i penetrujący ścieżki Boga z pomocą śnienia. Więc o tym mogę rzec: tak, zgadzam się z tym faktem całkowicie i dlatego opowieść Bensona mocno mnie przekonuje. Was oczywiście nie musi.

W niniejszym wpisie skupiam się na podaniu wzmianek o Antychryście znajdujących się w „Proroctwach” Michała Nostradamusa. Namawiam też do przeczytania wymienionych powyżej książek i wysłuchania „poczuć” pana Jackowskiego, dostępnych na jego kanale YouTube.

Zacznę od czterowiersza, który poprzedza właściwy, zawierający interesujące nas miano. Bowiem czytelnicy tego bloga oraz „Centurii” wiedzą, że Mistrz często układał kwadryny w ciągi tematyczne, a dają się one odczytać w kolejności od tyłu. Dalszy czterowiersz w takim ciągu okazuje się dotyczyć wydarzeń poprzedzających, opisanych w tym o wcześniejszym numerze. A więc spójrzmy co będzie przed zamanifestowaniem się rzeczonego.

8.78
Jeden cwaniak o mowie kłamliwej,
Przybędzie z Bogów sanktuarium,
Heretykom otworzy drzwi,
Powołując Kościół walczący.

Przebiegnijcie w myśli osoby na świeczniku obecnie najczęściej zajmujące opinię publiczną. Pewnie łatwo znajdziecie wśród nich kłamliwego cwaniaczka, który mówi jedno, a robi drugie i nikt jeszcze nie odgadł jakie będzie jego kolejne posunięcie. Spójrzcie na jego rozmodlone, para-uduchowione  otoczenie, traktujące go jako dar boży, posłańca z nieba, zbawiciela kontynentu dawniej nazywanego „nową ziemią”.

 "Bogowie" z 2 wersu dają kilka skojarzeń. Wszystkie na bazie porównań z innymi wypowiedziami Mistrza. Bogowie - wyższe istoty mieszkające w niebie (kosmici, Androgyny). Bogowie - władcy planet, czyli dla astrologa to planety Układu Słonecznego. Bogowie - władcy czczeni w materialistycznych imperiach, których pomniki i portrety zalegały każdy urząd i szkołę (Lenin, Stalin, Marks, Engels, kult Najwyższej Istoty wprowadzony przez Robespierre`a). Bogowie - czczeni pod różnymi imionami w różnych religiach, jak Allach, Jahwe, Chrystus. W tym wypadku mieliby swoje wspólne miejsce święte w Jerozolimie, choć nie mają jednej świątyni, acz takowe sanktuarium marzy się mesjanistom. Nie możemy jako maluczcy nic wiedzieć o kulcie, jakiemu oddają się nasze ludzkie elity, a o którym wyciekają co rusz jakieś niecne plotki, np. w aktach Epsztajna. Mesjanizm jednak stuka do drzwi. Świątynia dla nowego pana świata jest w planach. Poza tym właśnie wszyscyśmy wznosili wzrok na niebo "czcząc" ogólnoświatowo lot wokół Księżyca statku Artemis, wysłanego przez USA, w celu jakże "boskim".    

Heretycy z 3 wersu, to ci sami z czasów żywota Autora przepowiedni, zwani wtedy też kacerzami, protestanci, którzy w dużej mierze popłynęli za morze i rozmnożyli się tam w kościoły i kościółki o przeróżnych nazwach i naukach, rozwijając swobodnie swoje kulty oparte o czytanie Starego Testamentu w dosłownym rozumieniu jego treści, dokonanym przez Jana Kalwina lub interpretacji wysysanych z palca nawiedzonych kaznodziejów.
W 4 wersie, „kościół walczący” próbowano łączyć z krzyżowcami, ale jest to pojęcie używane od wieków w kościele katolickim w sensie duchowym, na którym wsparły się umocnienia kontrreformacyjne na synodzie trydenckim w 1564 roku. O którym nasz Autor napisał całkiem sporo w almanachach, ponieważ w tym czasie był aktywnym pisarzem i przepowiadającym astrologiem, czytanym z wypiekami na twarzy przez uczonych, duchownych (w tym też papieży), dworzan i królów w większości krajów Europy. Jego najważniejszą przepowiednią w tym temacie jest ta, iż decyzje soborowe pomogą przetrwać prastaremu przekazowi aż do czasów ostatecznych. "Kościół skurczy się do rozmiaru miasta, ale przyszli ludzie będą mogli poznać największą tajemnicę wiary tak, jak my ją znamy". Co się sprawdziło, bowiem dopiero II sobór watykański w 1965 roku (400 lat później) dopuścił do zmian w liturgii kościelnej i otworzył drzwi dalszym modernizmom.

4 wers należy rozumieć jako zapowiedź wyraźnego spolaryzowania się kościołów chrześcijańskich i samookreślenia i scalenia się doktryn wokół przekazu katolickiego i nie-katolickiego (heretyckiego). Przy czym Ecclesia militans (Kościół walczący) będzie kościołem prawdziwym otoczonym zwiedzionymi, którzy zdobędą ilościową przewagę (pisząc to wspieram się innymi wypowiedziami Nostradamusa, a nie swoją wiarą czy niewiarą).

Przejdźmy do clou. Co będzie potem?

8.77
Antychrysta trzech błyskawicznie unieważnionych,
Dwadzieścia i siedem lat krew przetrwa jego wojnę,
Heretyków martwych, jeńców wypędzonych,
Krwi ciała ludzkiego wody zaczerwienionej gradem ma tłuc ziemię.

Wiem, trudno się to czyta. Każdy lubi prosto łopatą do pustej głowy, nasypać i przyklepać. A tu trzeba pomyśleć!
Co nieco więc wyłuszczę niesamodzielnym i sfrustrowanym. Ta trudność to nie wina tłumacza, zrozumienie oryginału bywa nawet trudniejsze, bo część wam daję przetrawioną, i przez umysł i sny, a także przez analizę porównawczą. Polska gramatyka pozwala ująć w słowa i zdania to, co w starofrancuskim oryginale wisiało tylko „nieważko” w umyśle czytelników znających łacinę. Zatem posłuchajcie (i tak macie tu łatwiej od cudzoziemców, a nawet Francuzów).

1 wers w oryginale brzmi dosłownie: „Antychryst trzy natychmiast unieważnieni (anihilowani, unicestwieni)”. Drugi: “Dwadzieścia & siedem lat krew potrwa jego/jej wojna” [zaimek można odnieść we francuskim do krwi i/lub Antychrysta), Trzeci: “Heretycy martwi, jeńcy wypędzeni”, a czwarty: “Krew ciało ludzkie woda czerwona gradzić ziemię”. Sztuką rozumnego czytelnika jest połączyć to pierwotne prostactwo w zwarte i sensowne, spójne zdanie!

Ponieważ numerów imion królewskich w języku francuskim nie odmienia się to fr. Antechrist trois może być „Antychrystem trzecim”. A odczyt w formie „trzech / trzej” odnosi się np. do „trzech mężów” z XX wieku (Hitler, Mussolini, Franco), zapowiedzianych w Liście do Cezara, lub do triumwiratu (trójprzymierza państw i przywódców), który ma poprzedzić zjawienie się ostatniego antychrysta, nieco na wzór triumwiratu (Anglia-USA-Francja), który pokonał trzech mężów w II wojnie światowej.

W 3 wersie „heretycy” sugerują powiązanie z następnym kwadrynem (który wam zacytowałam jako pierwszy), czyli związek skutku i przyczyny między nimi.

W 2 wersie okres 27 lat próbuje się łączyć z 25 latami prześladowań ludzkości „środkami szatana” opisanymi w Liście do Króla na wstępie do II tomu Centurii. Cytuję niniejszym:

[H109] „jeszcze po raz ostatni zadrżą wszystkie królestwa chrześcijaństwa i również niewiernych, na przestrzeni 25 lat i będą ciężkie wojny i bitwy, i zostaną miasta, stolice, zamki i wszystkie inne gmachy spalone, opuszczone, zniszczone, z wielkim rozlewem nieskalanej małżeńskiej krwi, i wdowy gwałcone, oseski w mury miast rzucane i tłuczone, a tyle krzywd popełnią środkami Szatana księcia piekielnego, że omal cały świat powszechny okaże się rozgromiony i spustoszony”;

Jednak nie jest to oczywiste zważywszy, że słowem „krew” Nostradamus niekiedy określał królewskie pochodzenie i może odnosić się do krwi „trzech unieważnionych”. Mamy tu inteligentnie ukryte przynajmniej dwie wersje wydarzeń, kto mądry niech czyta i odczyta, powodzenia! Może AI się potknie? Mnie się udało, i dało mi to – w tym całym horrorze – prawdziwą nadzieję.

Ten kwadryn przyczynił się do poglądu, iż Nostradamus przepowiedział nastanie trzech antychrystów. Za pierwszego (w czasach nowoczesnych, o jakich traktują Centurie), uważa się Napoleona, który dość ostro poczynał sobie z papieżem i Watykanem. Drugim (fr. second), czy też wtórym / wtórnym, sekundującym / przybocznym albo „obrzydliwością antychrysta” miało być panowanie królów świeckich zmieniających odwieczne boskie prawa na doczesne. Opisuje to List do Króla następująco:

[H44] „Później wielkie imperium Antychrysta zacznie się u Attyli i Kserksesa zstępowanie w ogromnej i niezliczonej ilości, tak dalece, że nadejście Ducha Świętego pochodzące z 48 stopnia, spowoduje wędrówkę ludów śpieszącą w obrzydliwość Antychrysta, wywołującą wojnę przeciw królewięciu, które zostanie wielkim wikariuszem Jezusa Chrystusa i przeciw Jego kościołowi i Jego panowaniu z powodu czasów i warunków sprzyjających”...

Attylę można umiejscowić jako najazd z kierunku od Chin, Tatarstanów, ale i Rosji (która pod wodzą wąsatego "boga" Stalina z Gruzji zagarnęła jako dzika horda ze wschodu po II wojnie połowę Europy), Kserkses zaś nawiązuje do wojen perskich i najazdów Persów na Europę, które odpierała Grecja (ale i Scytia i Sarmaci, o czym traktują „Dzieje” Herodota). 48 stopień do południowa krawędź naszego kraju i wysokość np. Słowacji.

Oraz werset [H94]: „I w owym czasie i w tych stronach piekielna władza wystąpi na przekór potędze Kościoła Jezusa Chrystusa za sprawą przeciwników Jego prawa. Stanie się ona wtórym antychrystem, jaki będzie prześladować Kościół i jego prawdziwego wikariusza środkami władzy świeckich królów, którzy będą z powodu swej ignorancji kuszeni językami, co potną więcej niż jakikolwiek miecz w rękach szaleńca.”

4 wers zaś może nawiązywać do bitwy czerwieniącej wodę morską, opisanej również w Liście do Króla. Jak i w pewnym czterowierszu, gdzie morze czerwone pojawia się u wybrzeży południowej Francji. Nie będę tu przywoływać wszystkich cytatów, bo nie o to chodzi. Zbyt wielka ilość szczegółów, nawiązań, rozszerzeń, podpowiedzi, skojarzeń może więcej popsuć niż zbudować, zwłaszcza dla ludzi z cywilizacji obrazkowej, śledzących treści migające w rolkach, wykrzykiwane hasłowo przez jutubowych nauczycieli tłumu i rozchodzące się szybko jak fala zrobiona patykiem w kałuży. Kto jest naprawdę ciekawy na pewno dotrze do źródeł, przeczyta spokojnie (póki to jeszcze możliwe), sam zacznie szukać, zaglądać, zastanawiać się, porównywać treści ze sobą, i życzę wam dotarcia do sedna w swoim sercu i słodkiego zadowolenia z konkluzji!

Informacji możliwych do znalezienia na temat nadchodzących czasów jest dużo więcej w “Centuriach”, wiele jest jeszcze na pewno nie rozpoznanych, godnych przemyślenia i lepszego zrozumienia. Dlatego pozostawiam je biegowi czasu i poszukiwaczom prawdy.

Ostatnie egzemplarze pełnego  polskiego wydania "Centurii" Michała Nostradamusa można jeszcze kupić za pośrednictwem allegro.

czwartek, 26 marca 2026

Córa Babilonu

Wielki teatr się zaczyna. I my zacznijmy od początku, aby wiedzieć, czego mamy się spodziewać na tej ziemskiej scenie.

3.40
Wielki teatr zacznie się znów wznosić,
Kostki do gry rzucone i sidła już nastawione,
Zbytnio premier dzwonem bijącym na śmierć zacznie męczyć,
Strony łuków triumfalnych osłabionych od bardzo dawna już spękanych.

Nie będę wszystkiego tłumaczyć i wykładać kawy na ławę, gdyż nie jestem prorokiem, ani nawet wykładowcą. 

Pierwszego ministra, czyli premiera alarmującego ogłaszaniem śmierci i molestującego o pomoc przywódcę kraju łuków (fr. arcs, to zarówno: łuki strzelające z dalekiej odległości, łuki triumfalne jak i arki-korabie-statki płynące przez ocean), który stanął przed widmem utraty hegemonii na świecie, możemy już po nazwisku zidentyfikować.
Przyglądam się wszystkim rozgrywkom z książką w ręku, z refleksją, uważnie. Oj, internet jeszcze musi trwać, bo widzowie mają się przejmować, kłócić, wzdychać, rwać włosy z głowy. Jak wyłączą, módlmy się! Najważniejsza jest refleksja, samodzielne myślenie i opanowanie emocji. Spokojnie! Nie my ten teatr tworzymy, ludzie są w to przedstawienie wkręceni jak kukiełki i póki o tym nie wiedzą, póty będą ofiarami. Każdy z nas ma swoją rolę. Także ci, którzy uważają, że pociągają za sznurki.

Jak się wkręcamy? Bardzo łatwo, bo mamy emocje, które zaślepiają. Bo są mężczyźni i kobiety, bo są dzieci i starcy. Bo są plemiona, narody, zasoby, bieda, bogactwo i cykle czasu. Bo mamy ambicję, chciwość, gniew, mściwość, zdolni jesteśmy do rozpaczy, okrucieństw i szału, który podnosi nam adrenalinę i sprawia, że możemy być narzędziem tak samo Boga jak diabła. Idealne kukiełki. Gracze świetnie się bawią.

Gdzie oni są? Za jaką zasłoną? W jakim niebie? W jakim podziemiu? Szukajcie, zgrzytajcie zębami... może zbudujmy rakietę i znajdźmy ich w kosmosie i tam wybijmy im zęby (o ile je mają)...

Wracam do tematu. Posłuchajcie tego, co napisano w książce sprzed prawie pół tysiąca lat, w której jest scenariusz dla północnej półkuli globu ziemskiego na wiele wieków do przodu. To nie ma prawa działać! Pewnie nie działa. A jeśli działa to przez czysty przypadek. No, bo skąd? Dlaczego? Po co by? Nie ma żadnej szansy na zmienienie biegu wypadków?

Nieco wygładzę tu brzmienie oryginału, aby przybliżyć waszym ślizgającym się po rzeczywistości umysłom i słyszącym bez zrozumienia uszom treść, by choć jedna kropla w nie wniknęła. Może komuś kiedyś to do czegoś się przyda?

3.97
Nowe prawo ląd nowy ma zająć,
Wedle Syrii, Judei i Palestyny:
Wielkie Imperium barbarzyńskie ma korodować i korygować,
Zanim Phebés jego wieki ostatecznie określa.

Dzięki protekcji Stanów Zjednoczonych („nowa ziemia” to nazwa nadawana lądom odkrytym przez Kolumba) po II wojnie mogło powstać państwo Izrael, dużo wcześniej przygotowywane do zainstalowania przez Anglię. Stało się to 14 maja 1948 roku na terenie Palestyny, co wprowadziło na długo nierównowagę na terenach okolicznych.

3 wers mówi o rozkładzie i poprawianiu władzy w krajach arabskich, Iraku i Libii, oraz jak widzimy Iranie, wszędzie gdzie interweniowała dotąd armia „nowej ziemi” i jej "nowego prawa".

4 wers ma wersję: „Przedtem Febes swój wiek rozstrzyga”. Phoebes (Phebés) jest przydomkiem Artemidy-Księżyca, "Promienista", żeńską formą od Febus, przydomka Apolla, jej bliźniaczego brata. Księżyc rządził swoim wiekiem anielskim od 1533 do 1887 roku. Jest znakiem wschodu i wschodnich religii, które w tamtych czasach rządziły się same u siebie i rozstrzygały własne spory, napadając i grabiąc terytoria przynależne Słońcu.

Ponieważ Artemida (jak i Apollo, następujący po niej brat Słońce) narodziła się z Latony (czyli w długim doczesnym cyklu siedmiu wieków anielskich odpowiadającym ok. dwu i pół tysiącletniej erze cywilizacji łacińskiej) jako przedostatnia, w czasach panowania jej promienistego  brata trzeba spodziewać się pojawienia się wydarzeń ekstremalnych i końcowych.
W ostatnim stuleciu wieku Księżyca  to my, Europejczycy z religii Słońca-Chrystusa wtrącaliśmy swoje trzy grosze w księżycowej Azji (Mauretania, Egipt, Turcja, Indie, Chiny). Zaś w anielskim wieku Słońca (lata 1887-2242) lud Księżyca rozstrzygnie i wyznaczy granice wtrącalskim.
Kto chce sprawę badać niechaj wróci do systemu Trithemiusza i wiedzy jaką przynosi o ostatnich wiekach anielskich, poprzedzających „tysiącletnie królestwo Saturna”. Albo rzućcie tę świadomość w diabły, niech się one tym bawią.

I co dalej? Zobaczmy co mówi q. 8.56

Zgraja słaba ziemię terrorem zajmie,
Ci z wysokiego miejsca podniosą straszliwe krzyki,
Duża horda bytu zakątek zakłóci,
Grobu pobliskiego Dinebro odsłonięte inskrypcje.

W 4 wersie „grób” to też „upada”, więc zdanie może brzmieć: „Upada blisko Nebro, "O nebro" odkryte zapisy”. Kto upadnie i znajdzie swój grób? Duże ingerujące stado.
Tajemnicze Dinebro, uważa się za nazwę znanej z Biblii góry Nebo w zachodniej Jordanii niedaleko Morza Martwego, a także ukryte wyrazy "hebro", "nie-hebrajskie",  „ciemności” i „chmura”. Badacze widzą tu historię zajęcia terenów Ziemi Świętej („wzniosłe miejsce”) przez osadników żydowskich („banda słaba"). Zrodziło to nieustający konflikt z uciekinierami z Gazy, terroryzm wstrząsający okolicami. Jednak miał wtedy miejsce ważny znak, który nasz Prorok tu wymienia. I weźmy go pod rozwagę.

W tym samym roku 1947 pewien beduin, poszukujący zaginionej kozy ze stada, odkrył przypadkiem w grocie na pustyni słynne zwoje z Kumran, w miejscu na zachodnim brzegu Jordanu stosunkowo blisko góry Nebo leżącej po drugiej stronie rzeki. Grób więc można odnieść do Grobu Pańskiego, gdyż są zwolennicy poglądu, że Jezus należał do sekty esseńczyków, którzy ukryli tam swoje pisma.

Stare proroctwa zapisane w zwojach od tysięcy lat oto zaczną się wypełniać.
Jak? W tym miejscu odsyłam do poprzedniego wpisu, aby nie zapełniać niniejszego dodatkowymi informacjami, i aby wasze głowy mogły sprawy przyswoić w ilości dla was strawnej. W końcu przeżyjemy to sami i będziemy widzieć, uczestniczyć sercem i rozumem, może nawet własną krew wylejemy lub łzy, pogrzebiemy bliskich, nauczymy się oszczędzać jedzenie. Jak to kukiełkom w teatrze należy się. Tam możecie dowiedzieć się o tym, o czym już i ptaszki na świecie ćwierkają, a więc o oku („oku tego, który będzie wolał stracić swoje jedno, aby przeciwnik mógł stracić oba”) i obiekcie, o narośli, śniegu na pustyni i upadku reżimu „prymasów”.

Ale to nie koniec przedstawienia. To tylko zrozumienie dalszego ciągu, przyczyny smutku i nędzy córy Babilonu. Posłuchajcie czegoś, co wszyscy znają, a wciąż w to nie wierzą (gdyby uwierzono, zapewne przedstawienie by się nie udało, - jak nie udało się prorokowi Jonaszowi doczekać wypełnienia proroctwa o zagładzie Niniwy, bo ludzie uwierzyli w nie i opamiętali). Przypomnę tu tylko.

8.96
Synagoga jałowa bez żadnego owocu,
Będzie przyjęta między niewiernych,
Z Babilonu córa prześladowania,
Nędzna i smutna podetnie mu skrzydła.

Przed nami jeszcze kilka lat, zanim rzeczy się dopełnią, więc wielu co to przeczyta będzie miało czas i okazję pośmiać się z przepowiedni. Ale to naprawdę tylko kilka lat! Nie pół tysiąca lat, nie wiek, nie dziesięciolecia, gdy zmieniają się pokolenia i trzeba od początku każdego przekonywać. Teraz ty, ty, ty, ja, my przekonamy się sami. Że jest nie tylko scenariusz, ale i cały film gotowy, nagrany i puszczany w linii czasu, a w zasadzie mieszczący się w zapisie nie większym niż punkt krystaliczny, przez który pada światło boskiego projektora.

W 1 wersie „jałowość” nawiązuje do oczekiwania Mesjasza w narodzie żydowskim przez niemal dwa tysiące lat nie posiadającym własnego państwa („owocu”). „Niewierni” to oczywiście muzułmanie. "Owoc" to także, a może przede wszystkim - wyczekiwany Mesjasz. Dostajemy odpowiedź i o tym spełzłym na niczym marzeniu. Nawet, gdy jakiś się pojawi, to skrzydła mu podetną. Jakie skrzydła? Orle, nie inaczej. "Po owocach ich poznacie ich".

W 3 wersie „prześladowanie” dziś znaczy „pościg”, a ma sens „deptania po piętach”. Babilon, dawne imperium perskie na półwyspie arabskim. „Córa” Babilonu w języku Nostradamusa to Nierządnica, matka krwiożerczego terroru i tyranii, to ona panowała przez 73 lata w Rosji sowieckiej, aż zamieszkała na Bliskim Wschodzie, w "gnieździe terroryzmu".

Almanach za 1558 rok, wstęp, cyt. „I upadnie twierdza, która tyle była zachowywana od odsieczy wrogów u przyjaciół.”

Wydarzy się to, jeszcze nie jutro, pojutrze, nie za miesiąc czy rok, jeszcze krwi mało naszej lalczynej przelanej. Czekajmy. Ale na co? Na co czekać?

Tylko podpowiem. W kościele słyszeli o tym nasi przodkowie od tysiąca lat, inni od dwóch tysięcy, a my też słyszeliśmy i jeszcze słyszymy, a nawet w naszym kraju usłyszymy najwięcej, bo maski zaczynają spadać. Sursum corda! Jak ktoś nie ma czego podnieść, jego strata.

sobota, 21 marca 2026

20 miesięcy

 Zadaję teraz pytanie sobie, a Muzom. Tylu z nas, znawców praw obowiązujących na tym świecie, doświadczonych, czasem poobijanych, zanim przestaną kopać się z koniem, albo z drobnym uśmiechem na ustach myślących: "Och, gdybym tylko od razu posłuchał tego, co mi mówił dziadek, ojciec, ksiądz, nauczyciel itp. to..." prześciga się teraz w przepowiadaniu w temacie: będzie wojna, czy nie będzie, co zrobi Trump, a czego nie da rady zrobić itd, itp.
Astrologowie, wróżki, śniący... politolodzy, geo-ściemniacze, magistry i profesory, dziennikarze, spiskowcy dziejowi, posły i premiery, gadający całymi dniami i nocami, wszystko to po nic. Jeden na milion zastanowi się nad czymś więcej, gdy już wyrżnie głową o powałę, bo nie chciał słuchać, że sufit nisko. Kto tę powałę postawił, po co, dlaczego, dlaczego zostawił ostrzeżenie, i dlaczego jestem ja i teraz nie chcę wiedzieć, że jest siła wyższa, której nie widać, ale która świadomie zbudowała ten świat?

Powiem wam zwyczajnie mimo wszystko. A co jeśli jeden stary, który już raz zawiódł się na swej głównej nadziei, a teraz trzęsie rządem wielkiego mocarstwa jak chce, straci władzę po 20 miesiącach od jej uzyskania, na rzecz kogoś, kto okaże się gorszy?

Nie wróżę, tylko czytam. Przypasowuję puzzle. I zastanawiam się, czy coś można zrobić z taką wiedzą? Która wala się po książkach od 500 lat bezużytecznie, aż wreszcie przyszedł moment właściwy, może... Nic nie można zrobić, oto wam mówię. Można tylko patrzeć świadomie, poszczególnie, osobiście. I skierować umysł ku Temu, kto to wymyślił. Tam jest wyjście...

Policzmy na paluszkach. Sierpień tego roku.

8.65
Stary zawiedziony główną nadzieją,
Wybije się na włodarza swego imperium,
Dwadzieścia miesięcy utrzyma rząd przy wielkiej władzy,
Tyrana, okrutny opuszczając gorszy.


sobota, 14 marca 2026

Perski rege...

1.70
Deszcz, głód, wojna w Persji nieustanna,
Wiara zbyt duża zdradzi monarchę,
Z powodu końcówki w Galii rozpoczętej,
Zatajonej wróżby, aby jednemu stać się parqą.
[inna wersja: Przez końcówkę w Galii rozpoczętą / zatajona wróżba...
Lub: Po końcówce w Galii... zatajona wróżba...]

Jean-Charles de Fontbrune w książce „Nostradamus, historyk i prorok” z 1975 dał wytłumaczenie tego czterowiersza („tajemna wróżba”), które spełniło się 3 lata później i przyniosło mu sławę. Według niego „deszcz” to czasy obfitości na zmianę z ich brakiem. Persja to Iran. W Neauphle-le-Château, francuskiej siedzibie Ruhollaha Chomeiniego („wiara zdradzająca”) na wygnaniu zaczął się koniec królestwa Persji przez uświęcenie rewolucji islamskiej i dojście Ajatollacha do władzy. „Ufna”, tj. nastawiona pro-zachodnio dynastia Pahlawich musiała ustąpić nowej republice. W ten sposób narodził się fundamentalizm arabski.
W 4 wersie oryg. parq w przeciwieństwie do zwyczajnego parku (fr. parc), ogrodzona przestrzeń przy pałacu obsadzona starodrzewem, to stary ród monarchiczny, którego potomek został ograniczony („zaparkowany”), a Parka (fatum) przecięła świetność rodu, Mohammad Reza Pahlavi (1919-1980) zmarł na wygnaniu w Kairze.
Moim zdaniem jednak właśnie wątpliwości przy zrozumieniu 1 i 4 wersu mówią, że – owszem, Fontbrune miał intuicję i właściwie przypisał tę wróżbę do wydarzeń bieżących w jego czasie – jednak są w niej szczegóły, które dopiero teraz zaczynają się urzeczywistniać.

„Deszcz, głód, wojna nieustanna”... tłumaczenie tego symbolicznie jest naciągnięte, tego nie było dosłownie, ale owszem, zaczyna być. Fundamentaliści („zbyt duża wiara”) nie zechcieli szacha, ale czy mieli okazję go zdradzić? Mogą to powtórzyć lub dopiero teraz uczynić. „Końcówka” rzeczywiście zaczęła się we Francji, która przyjęła Chomeiniego na wygnaniu, lecz „zaparkowany” później w Egipcie Pahlawi zostawił potomka, który obecnie jest podnoszony jako ten, który ma uspokoić Iran. Wróżba została zatajona, wytłumaczona tylko w połowie, bo jej wypełnienie jest jeszcze przed nami.

Co dalej o Persji rzecze Nostradamus? Ano, słuchajcie, ludzie.

2.96
Pochodnia gorejąca do nieba wieczorem będzie widoczna,
Blisko krańca i początku Rodanu,
Głód, miecz: późno wsparcie otrzymane,
Persja wraca zagarnąć Macedonię.

5.25
Księcia Arabskiego Mars Sol Wenus Lew,
Rząd Kościoła przez morze upadnie:
Wedle Persji bardzo blisko jednego miliona,
Bizancjum, Egipt robak wężowy zaleje.

5.27
Ogniem i orężem niedaleko od Morza Czarnego,
Nadejdzie z Persji zająć Trebizondę:
Ma wstrząsnąć wyspą Faros Mityleną, Sol radośnie,
Krwią arabską Adriatyku pokryta fala.

I coś, co tylko intuicyjnie teraz przypisuję perskiemu reżimowi. Choć, jak sądzę, ziści się za kilka lat, jako wynik czekającej Europę kolejnej "wojny perskiej". W każdym razie pan Jackowski już to "widzi", choć czasu realizacji widzeń przewidzieć nie umie. Umiał to robić Mistrz, astrolog i wizjoner. W tym wypadku pozostawił to naszym domysłom.

10.70
Oko obiektem wywoła ogromną narośl,
Tak dużą i palącą, że spadnie śnieg,
Pole zalane wejdzie w zanik,
Aż prymas upadnie w Rege.

W 1 wersie fr. excroissance, „narośl / wyrośl / wrzód / przybór” jest podobne do fr. écrouelles, „skrofuły” i może mieć związek z chorobą popropienną. W 3 wersie fr. arrousé, „oblewane” znaczy też „ostrzeliwane”, a fr. champ, „pole” zawsze skrywa fr. camp, „obóz”. Zalaniem Nostradamus często nazywał inwazję wrogów. W 4 wersie nieokreśloną nazwę oryg. Rege (czyt. reż / reże), tłumaczono do tej pory jako Reggio, lub skrót od fr. regne / régime, „rząd / reżim”. Zaś fr. le primat, to nie tylko „prymas”, ale też „prymat / pierwszeństwo”, czyli grupa duchowieństwa u władzy. 

Zapowiedź skażenia nuklearnego, wywołanego przez kogoś u najwyższej władzy („oko”), co spowoduje zimę nuklearną, skażenie pól oraz upadek miejscowej hierarchii i zmiany z tym związane. Tymczasem w XVII wieku Teofil Garencières w swoim komentarzu do tego czterowiersza stwierdził, cyt. „Wszystko to jest niczym innym jak nadzwyczajnym wielkim śniegiem, który spadnie wokół Reggio, miasta włoskiego, przez co pola zostaną zatopione i popadną w rozkład; do tego stopnia, że przywódcy, nazwani tu Prymatem, popadną w ubóstwo.”