Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Autentyczność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Autentyczność. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 czerwca 2025

"Centurie" wydane w 2025 roku po polsku - recenzje

To NIE jest jeszcze jedna więcej książka o przepowiedniach Nostradamusa, tłumaczona z trzeciej wody po kisielu i tyluż języków. Wydawano je i wydaje się na bazie wyrwanych dowolnie fragmentów dla zaspokojenia ciekawości masowej, w oparciu o wymysły pseudo-komentatorów rzadko znających całe dzieło i nie mających pojęcia o języku francuskim, albo rozgrzanych fantazjami hobbystów cierpiących na przerost ego.

To JEST pierwsze tłumaczenie na polski proroctw francuskiego jasnowidza, z bogato udokumentowanymi, miarodajnymi komentarzami historycznymi i językowymi do treści oryginału. Powstał on w XVI wieku i nigdy nie był prosty, a współcześnie tym bardziej nie jest.

Samo Dzieło dla laików wydaje się całkowicie niezrozumiałe bez komentarzy. Przypisy do każdego listu i czterowiersza są niezbędne, aby zgłębić tajemnice już rozpoznane, i zauważyć miejsca zagadkowe dotyczące przyszłości. Dlatego oczekiwanie na ukazanie się tekstu w internecie, aby go sobie wygodnie ściągnąć i szybko przeczytać, jest nieporozumieniem. On nikomu niczego nie wyjaśni, jedynie zmąci umysł i zniechęci.

Myślący mogą odłożyć tę księgę na półkę, ale będą do niej sięgać i dadzą się wciągnąć w proces poszukiwania znaczeń i skojarzeń. Otwierając ją na chybił trafił lub studiując tematy wyszczególnione alfabetycznie w Skorowidzu, czy to na bazie konkretnych miejsc, osobistości czy wybranych wydarzeń. I dając się wciągnąć w rozmyślania o naszej ludzkiej historii, cywilizacji, kultury, religii, wreszcie sensu życia i ukrytej przed materialistami warstwy istnienia, ducha, światła i Boga.
Dokładnie tak, jak się to czyni z pismami świętymi.

Pierwsze wydanie jest już na wyczerpaniu.
Szczegóły na temat książki są we wpisie pt. "Centurie Nostradamusa w sprzedaży".

Można ją kupić pisząc do wydawcy na e-mail: ewasey@o2.pl lub na allegro pod niniejszym adresem.

Opinie o książce

Jestem pod wielkim wrażeniem olbrzymiego nakładu pracy! Wygląda to naprawdę znakomicie. Po uwagach w przypisach widać, że wieloznaczności są dogłębnie zanalizowane i uzasadnione wybory w tłumaczeniu. Może być ono cytowane zarówno przez uczonych, jak i badaczy przepowiedni, nie mówiąc już o tłumaczeniu z oryginału.” dr hab. Rafał T. Prinke, historyk.

To niezwykle rzetelne, wręcz mistrzowskie, a na pewno na naszym rynku wydawniczym pionierskie studium nad geniuszem Nostradamusa i jego wizji, który był jedną z najbardziej intrygujących umysłowości doby Renesansu. Fascynująca lektura!” dr Piotr Piotrowski , DMA

Tłumaczka jest jedyną w Polsce specjalistką od wieszcza wszechczasów, którą wyróżnia przede wszystkim dogłębna wiedza astrologiczna. Teksty mistrza z Salon tłumaczone z najwyższą starannością pochodzą z najstarszych źródeł, co czyni to dzieło jedynym wartościowym przekładem. To niezwykle ważna i inspirująca pozycja dla wszystkich wielbicieli Nostradamusa i jego sztuki odkrywania przyszłości.” Robert Antoniak, astrolog.

A oto kilka wrażeń odbiorców

Tomasz Prejc: Hej, książka oczywiście doszła... Na razie obejrzałem i bardzo mi się podoba jak została wydana, przypisy wszystko na wysokim poziomie...

Sylwia Leszek: Czy Dorotea Saecula można przetłumaczyć jako Dar Boży Wieków? Pierwszy człon z greki, a drugi z łaciny? Twoje drugie imię to Dorota (Dorothea)
- Tak, to cała zabawa. I nazwisko też prawdziwe, po drugim dziadku. Tyle że zapisane po łacinie.

Konrad Mąkosa: Dostałem. Czytam. Dziękuję.
- Ciekawe, ile osób, które książkę nabędą przeczyta wszystko ze zrozumieniem. Myślę, że niewielki procent. W przypisach jest zrozumienie zagadek, więc nie pomijać proszę!
- Myślę że intuicyjnie przez nią przejdę.
- Mnie to zabrało 20 lat.
- No, piękna praca. I piękne wydanie.

Stella Wiedźma: Dziękuję bardzo! Mam ją już w drżących rękach...

Rafał Prinke: Dziękuję! Ale pięknie wydane! Bardzo mi się okładka podoba, bez zbędnych ozdób. Również rycina na stronie tytułowej. No, i niesamowite przypisy. Gratulacje! A szczególnie dziękuję za przemiłą dedykację

Jarosław Bzoma: Przeczytam od deski do deski. Centurie dotarły. Dziękuję bardzo, bardzo. Zabieram się do czytania.

Piotr Piotrowski: Pani Ewo, bardzo dziękuję za „Centurie” - właśnie wręczył mi je listonosz. Są przepięknie wydane, zapiera dech w piersiach. Można by wszystko zostawić, byle tylko oddać się lekturze.

sobota, 22 marca 2025

„Centurie” Michała Nostradamusa w sprzedaży!

 „Centurie” Michała Nostradamusa przetłumaczone na język polski są jeszcze dostępne.

Pierwsze wydanie wynosi 100 egzemplarzy. Z tego powodu jest to pozycja unikatowa i niszowa, przeznaczona dla astrologów, osób zainteresowanych wszelkimi proroctwami, jasnowidzeniem, gnozą i hermetyzmem, lub chcących jakkolwiek poznać prawdę.

Skorowidz i inne dodatki mają pomóc dociekliwemu czytelnikowi podjąć własne studia nad tą niebywałą Księgą, zapisem akaszy dla naszego kontynentu i planety, równoważnym w swym znaczeniu z księgami proroków biblijnych.


Tytuł: Centurie (dwa tomy w jednym)

Autor: Michał Nostradamus (Michel de Nostre Dame)

Przekład ze starofrancuskiego, wstęp, komentarze, bibliografia i skorowidz - D. Saecula

Wydanie pierwsze, 100 egzemplarzy

Data wydania: 2025

Liczba stron: 475

ISBN 978-83-974291-0-9

Okładka twarda

Wydawnictwo: Manufaktura Złote Ryby

Waga: 0,98 kg

Wymiary: 17,5 x 25 cm

Cena książki: 85 zł (plus koszt przesyłki)

Przesyłka kurierem (18 zł) lub Inpostem (15 zł).

Opinie o książce we wpisie następnym >>>

Chętni zakupić Księgę niechaj piszą na e-mail: ewasey@go2.pl, tam dostaną wszelkie potrzebne wskazówki, jak to uczynić.
Jest także dostępna na allegro, proszę kliknąć tutaj>>>

niedziela, 23 lutego 2020

Odkrycie Neptuna według Nostradamusa

Wstęp: Ewa Sey


Odkrycie Neptuna było skomplikowane i pozostaje nadal owiane wątpliwościami tak, jak i charakter astrologiczny owej ogromnej gazowej planety, zawiadującej między innymi pomyłkami, zgubami, zbiegami okoliczności, a także iluzją, przeczuciami i inspiracją. O całej historii możemy poczytać choćby w artykule Wikipedii pod hasłem: Neptun.
Krótko mówiąc, badaczy poszukujących dziewiątej planety Układu było kilku. Anglik John Couch Adams, który wykonał obliczenia na podstawie zaburzonej orbity Urana, co wskazywało na wpływ grawitacji nieznanego ciała kosmicznego. Francuz Urbain Le Verrier, który zrobił w tym samym czasie niezależne własne szacunki jego położenia. James Challis, dyrektor obserwatorium w Cambridge, przeszukujący niebo w sierpniu i wrześniu 1846 roku, w bezskutecznym oczekiwaniu na bliższe wskazówki od Adamsa. Dalej pruski student Heinrich d`Arrest, pracujący w berlińskim obserwatorium i Niemiec Johann Galle, któremu oficjalnie tytuł odkrywcy przypisano, wraz obliczającym Le Verrierem. Rywalizacja o pierwszeństwo odkrycia między Francją, Anglią i Niemcami była tak bezpardonowa, że skradziono dokumenty z badań angielskiego Obserwatorium na długie lata. Wypłynęły one dopiero ponad sto lat później, po śmierci człowieka, które je zabrał i ukrył, a to gruntownie zakwestionowało ustalenia.

Z tego powodu funkcjonuje przynajmniej kilka różnych horoskopów odkrycia Neptuna, które możemy znaleźć w internecie czy różnych publikacjach astrologicznych. Na ogół jednak brany jest pod uwagę późny wieczór 23 września 1846 roku, gdy astronomowie z Berlina, po przeczytaniu listu od Le Verriera, ustawili teleskop według jego wskazówek i znaleźli na niebie Neptuna bardzo niedaleko od obliczonej pozycji. A wnioski z tzw. Neptun papers, czyli odnalezionych w Obserwatorium w Greenwich dokumentów badawczych, podważających pierwszeństwo owego odkrycia berlińskiego, nadal nie są brane przez większość astrologów pod uwagę.

Na 23 września 1846 w Berlinie, o godz. 10.00 PM.
Oraz na 23 września 1846 w Berlinie, o godz. 23.56.

Tym bardziej interesujący jest fakt, iż Nostradamus dał dokładny opis układów planetarnych w horoskopie odkrycia Neptuna, wraz z nazwą odkrytej planety i data, jaką ustalili komentatorzy na tej podstawie dowodzi pierwszeństwa Johna Challisa z Obserwatorium w Cambridge. Co zostało właśnie zamaskowane, czy też dziwnie zakryte, powiedzmy, że przez mylący z zasady wpływ samej odkrywanej wtedy planety, chcącej przedstawić się ludzkiej świadomości.

O tych innych datach i horoskopach opowiada dalsza część artykułu autorstwa Patrice Guinarda.

Czterowiersz IV 33: odkrycie Neptuna


XXXIII.
Iuppiter ioint plus Venus qu'à la Lune
Apparoiffant de plenitude blanche:
Venus cachée foubs la blancheur Neptune,
De Mars frappé par la granée branche.

4.33
Jowisz dołącza bardziej Wenus, niż do Luny
Ukazującej pełność białą:
Wenus skrytej pod białością Neptun,
Wskutek Marsa uderzony przez ziarnistą gałąź.
4.33
Jupiter ioinct plus Venus qu'à la Lune,
Apparoiffant de plenitude blanche,
Venu cachée fous la blancheur Neptune,
De Mars frappée par la gravée branche.

4.33
Jowisz dołącza bardziej Wenus, niż do Luny
Ukazującej pełność białą:
Przybyłego skrytej za białością Neptuna,
Z Marsa uderzonej przez rytą gałąź.


Pierwsze wydania nie zgadzają się w treści 4 wersu: tekst z 1555 r. podaje „De Mars frappé par la granée branche”, ale wydania z 1557 podają Venu (przybyły) zamiast Venus (Wenus), „frappée” (uderzona), gravée branche (grawerowana gałąź), istnieje także wersja: granée blanche (ziarnista biel) oraz usuwają przecinek po „Neptunie”.

Zdaję sobie sprawę, że dokładny tekst tak oryginału, jak i tłumaczenia brzmi dość niezrozumiale dla współczesnego czytelnika. Pokusiłam się zatem o napisanie własnej uproszczonej wersji, streszczającej zawartość w dostępniejszy sposób:

Jowisz bliżej Wenus, niż Księżyca
Księżyc w pełni świeci biało,
Wenus skryta poniżej białości Księżyca, a przy nim Neptun
[Lub: Przybywa Neptun do Księżyca, i niknie w jego białym świetle]
Mars uderza Księżyc i Neptuna ciężkim, rytym konarem wskroś ziarnistej bieli.

(Tłumaczenie Ewa Sey)

Autor: Patrice Guinard


Paradoksalnie czterowiersz I 84, który wymienia wyraźnie nazwę Neptuna, pozostaje zagadkowy, ponieważ odnosi się do daty odkrycia, która nie jest tak ogólnie akceptowana. Analizowany tutaj horoskop odkrycia Neptuna został ustalony na 8 sierpnia 1846 roku, w obserwatorium Cambridge, około północy (0h10), na datę wybraną przez Vlaicu Ionescu (i którą mógł mieć na myśli Nostradamus), pomiędzy 4 a 12 sierpnia 1846 roku, a więc dniami, gdy planeta była obserwowana, dwukrotnie, przez angielskiego astronoma Jamesa Challisa (według Nigela Caldera, Nadchodzi kometa, Nowy Jork, The Viking Press, 1980; cytowanego przez Ionescu). Ze względu na ten czterowiersz i relację Challisa, Ionescu zainspirował się Alexandrem Centurio, który postawił horoskop na dzień 7 sierpnia 1846 z Neptunem i Księżycem na MC (w: Nostradamus. Der Prophet der Weltgeschichte, 1953; 1955, s. 94).
Wielebny James Challis, dyrektor obserwatorium w Cambridge, w liście z 15 października 1846 roku do gazety The Athenaeum (por. numer czasopisma 990 z 17 października, s. 1069) oświadczył, że zaobserwował planetę Neptun (której nazwę zasugerował jako „Oceanus”) 4 i 12 sierpnia 1846 roku, bądź kilka dni po rozpoczęciu swych badań. Dodał, że nie zawiadomił społeczności naukowej, ponieważ uważał, że konieczna jest dalsza weryfikacja: „Odniosłem wrażenie, że o wiele bardziej szczegółowe poszukiwania byłyby konieczne, aby dać jakiekolwiek prawdopodobieństwo odkrycia”. (por. „Wybrane fragmenty korespondencji dotyczące odkrycia Neptuna” na stronie http://www.dioi.org/kn/neptune/corr.htm).

W tym symbolicznym dniu planeta, połączona z Księżycem, znajduje się w stanie przesłonięcia jego promieniami. Ponadto splot szczególnie niepokojących okoliczności towarzyszących jego odkryciu dość dobrze zgadza się z astrologicznym charakterem planety, a akta zawierające korespondencję między Georgem Airy i Johnem Adamsem (i które mogłyby poinformować o roli Jamesa Challisa w odkryciu Neptuna) ponoć znikły z archiwum Obserwatorium w Greenwich.

Położenie planet wymienionych w czterowierszu Nostradamusa to: Jowisz 71° 33`, Wenus 102° 43`, Mars 145° 59`, Księżyc 325° 43`, Neptun 327° 05`.


Czterowiersz opisuje horoskop sporządzony na symboliczną datę odkrycia Neptuna: 106° oddzielają Jowisza od Księżyca, ale tylko 31° od Wenus (Jowisz dołącza bardziej Wenus, niż do Księżyca); jest pełnia Księżyca (pojawia się pełności białej); Wenus znajduje się pod horyzontem (Wenus ukryta); Neptun, którego nazwa została wymieniona, jest połączony z Księżycem, który go zasłania (pod białością Neptun); Mars jest w opozycji do Neptuna (Neptun, Marsa uderzony grawerowaną gałęzią).
Zwróćmy uwagę, że Vlaicu Ionescu, który do swej interpretacji użył wydania późniejszego, prawdopodobnie skróconego, interpretował wyrażenie: gravee blanche [grawerowana biel, zamiast branche, gałąź].
Natomiast przymiotnik granée pochodzący od łacińskiego terminu granatus (ziarnisty, obfity w ziarna, z widocznym ziarnem) mógłby dokładnie dotyczyć Drogi Mlecznej, do której, według niego, Nostradamus odnosi się w tym czterowierszu. Jeśli chodzi o termin branche - gałąź, rozgałęzienie, rozwidlenie, a nie blanche - biała, wydaje się, że uosabia też trójząb, który jest atrybutem Neptuna. Rzeczywiście, horoskop przedstawia podwójny trójząb: Saturn-Neptun-Księżyc i Merkury-Mars-Słońce, które ilustrują podwojone godło, które zostanie przypisane Neptunowi.

Czwarty wers można zatem interpretować w następujący sposób: Mars i Neptun, w opozycji (uderzony Neptun, Marsem) wzajemnie się przytłaczają (Neptun, Marsem uderzony (-a) i Mars uderzony przez), używając rozwidlenia (gałęzi), przecinającego Drogę Mleczną (blanche granée). Wydaje się zatem, że ten czterowiersz opiera się na dualizmie: podwójna wzmianka o bieli (Księżyc w pełni i Droga Mleczna), podwójna wzmianka o Wenus (podwójna planeta, dysocjacja, bowiem astrologowie uważają Neptuna za górną oktawę Wenus), podwojony trójząb.

Podkreślenie Jowisza i Wenus w 1 wersie pozostaje jednak nieco problematyczne, ponieważ dwie planety nie należą do konfiguracji z trójzębem, nawet jeśli astrolog może łatwo zrozumieć, że nowa planeta w jakiś sposób łączy w sobie postacie jednej i drugiej. W pierwszym wersie Iuppiter dołącza bardziej Wenus, niż do Księżyca, a także trywialne mitologiczne znaczenie (Wenus/Afrodyta pozostaje w bezpośrednim otoczeniu Jowisza/Zeusa, co nie ma miejsca w przypadku Diany/Artemidy) w literach składających się na 3 planety, pojawia się łacińskie imię boga - Neptunus. Ale Iuppiter i Wenus mają po 4 litery wspólne z Neptunusem, podczas gdy Księżyc (Lune) ma tylko 3.

Vlaicu Ionescu połączył cykl Neptuna z pozycją Wenus i liczbą Phi: 164,79 = 1,618034 razy 102,72 (przybliżenie: 0,86%).
Ponadto nazwa Iuppiter, z dwiema literami p, zawiera 8 liter, a Wenus zawiera 5, co znowu wskazuje na proporcję złotego podziału.
Tak jak 12 (księżycowych) miesięcy jest częścią roku słonecznego, tak 12 razy phi miesiące wenusjańskie są częścią roku Jowisza: 12 x 1,618034 x 0,615 = 11,94 ~ 11,86 (przybliżenie: 0,67%). Co tym razem całkowicie rozwiązuje zagadkę zapisaną w pierwszym wersie.

Sceptyczna interpretacja czterowierszy Nostradamusa niesie ogólnie rzecz biorąc prawdziwe fiasko, na przykład ta Pierre`a Brind'Amour`a (1996, s. 513) na temat czterowiersza o Neptunie:
Jowisz (cyna), bardziej przyłączył się do Wenus (miedź), niż na Księżycu (tym srebrnym) pojawi się obdarzona białą pełnią; Wenus (miedź), ukryta pod bielą Neptuna (wody), zostanie uderzona przez ciężką gałąź Marsa (przez tłuczek uzbrojony w żelazo). (...) Stop cyny i miedzi powstaje podczas operacji alchemicznej; następnie jest schładzany w wodzie, a następnie sproszkowany za pomocą tłuczka żelaznego. ”!


Ten artykuł i jest kontynuacją poprzedniego wpisu pt. Odkrycie planety Uran przepowiedziane w Centuriach.
Ostatnia jego część znajduje się we wpisie: Odkrycie Plutona przepowiedziane przez Nostradamusa.

piątek, 31 stycznia 2020

Sześciowiersze. Czy Nostradamusa?

Ponieważ natykam się co jakiś czas w internetowych artykułach czy wywiadach z tym i owym na powoływanie się na legendarne „Sześciowiersze” (Sixaines) Nostradamusa, których nikt w Polsce nie zna, zrobiłam tłumaczenie tego znanego apokryfu.

To tzw. dodatek Vincenta Sève`a z Beaucaire, wielekroć wydawany w XVII wieku pod nazwą XI centurii. Zawiera zbiór sześciowierszy opatrzony listem do Henryka IV z Nawarry. Sześciowiersze prawdopodobnie powstały po 1602 roku, a ich opisowy styl różni się całkowicie od stylu Nostradamusa. Poza tym w zachowanym rękopisie sygnowanym przez Ruzo: „Przepowiednie Pana Michela Nostradamusa Na stulecie od roku 1600. Przedstawione Królowi Henrykowi IV na początku roku przez Vincenta Aucane z Langwedocji”, znajdują się tylko 54 sześciowiersze, numerowane do 56 z powodu błędnej numeracji, a nie 58 jak w wydaniu książkowym Chevillota. Ta liczba mogła zostać wybrana, aby uzupełnić 42 kwadryny z niedokończonej centurii VII. Badanie grafologiczne nie potwierdziło autorstwa ani Nostradamusa, ani jego sekretarza Chavigny`ego, ani syna.

Sześciowiersze spopularyzował francuski badacz Le Pelletier w XIX wieku, a współcześnie - o ile mi wiadomo - Alexander N. Centurio, niemiecki komentator Nostradamusa. Książka z jego tłumaczeniem na niemiecki obu listów wstępnych do Centurii oraz wybranymi czterowierszami, którym przypisał historyczne wydarzenia (w dużej mierze błędnie i tendencyjnie, acz kwestie niemieckie są trafne) wyszła w Polsce pt. „Przepowiednie Nostradamusa” w wydawnictwie Videograf II z Katowic. Być może dlatego, że Alexandrowi Centurio przyszło żyć w czasach burzliwych, rozwoju hitleryzmu w Niemczech i II wojny światowej, miał on do dzieła Mistrza nie tylko nabożną cześć, ale i ogromną dozę bezkrytyczności. Mimo, że starał się pracować z tekstem oryginalnym, opanował go „duch wieszczbiarski” zwodzący na manowce wyobraźnię i ego. Na tę przypadłość cierpi wielu komentatorów proroka z Salon, do czego przyczynia się ogromna liczba dezinformacji, fałszywek i podrobionych tłumaczeń czterowierszy, rozpropagowanych w toku dziejów, zwłaszcza w XX wieku.  

Otóż Centurio dopatrzył się w sześciowierszach wydarzeń związanych z Rewolucją Francuską i II wojną światową. Oraz z apokaliptycznymi wypadkami, mającymi nadejść w przyszłości.

I tak sześciowiersz nr 3 przypisał dla Berlina, który w wyniku II wojny, trwającej 5 lat został doszczętnie zrujnowany atakami lotniczymi. Ludność chroniła się przed nimi w schronach przeciwlotniczych, a żołnierze bronili się do ostatka w podziemnych bunkrach. Uważał, że wyraz l`eau (woda) oznacza kwas saletrowy, służący w chemii do rozdzielania metali w stopie, co oznaczałoby powojenny podział Berlina na Wschodni i Zachodni.

Co do sześciowiersza nr 4 Centurio twierdził, że rzeczownik rond (krąg) jest skrótem od włoskiego rondone – orlik, którym to wyrazem nazywano szlachcica ziemskiego. W takim razie przetłumaczył pierwszy wers następująco: „Jako dziecko Orła i Lilii urodzi się wielki Książę”. Według niego ten sześciowiersz zapowiada narodziny Henryka Szczęśliwego, jako potomka starego rodu Burbonów, uważanego za wymarły. Podane konstelacje mają według niego cechować horoskop urodzin tego wielkiego przywódcy, a zatem Saturn w Wadze, a Wenus w Koziorożcu. Ponieważ w roku 1981 miała miejsce koniunkcja Saturna i Jowisza w Wadze, uznał, iż jest to rok narodzin Henryka.

W sześciowierszu nr 8 niektórzy francuscy komentatorzy dostrzegli historię z 1992 roku, gdy krótko przed otwarciem granic ekonomicznych Unii Europejskiej niejaki Wahid Gordji, urzędnik ambasady Iranu w Paryżu, spowodował załamanie relacji dyplomatycznych między Francją i jego krajem. Przypuszczalnie, będąc współwinnym arabskich aktów terrorystycznych, Gordji pozostał długo w schronieniu murów ambasady, i trzeba było długich wysiłków dyplomatycznych, aby uregulować sytuację.

W sześciowierszu nr 13 Centurio zobaczył w „generale Cesarzu” postać Stalina-generalissimusa-jednego niedźwiedzia, który pokonał „awanturnika”, czyli Adolfa Hitlera i skończył życie w glorii zwycięskiego wodza.
W sześciowierszu nr 15 Centurio przetłumaczył Patrona statku jako „Pana wielkiej arki”, tj. papieża z rodu Burbonów, a szczęśliwego Burbona, jako Henryka Szczęśliwego, i widział tu przyszłego wielkiego papieża Kościoła, który powróci do pierwotnej pobożności i skromności chrześcijańskiej, współdziałając z wielkim władcą w czasach wielkiego zwrotu politycznego z lewa na prawo. Kraje wschodu i zachodu, w tym zachodnia Europa będą go długo pamiętać.

W sześciowierszu nr 25 Centurio doliczył się, że w 606 i 609 miesięcy po swych narodzinach, w 1940 roku, Adolf Hitler, potężny Kanclerz, zniszczył francuską władzę, co zaległo wielkim ciężarem w pamięci Francuzów, a co pozwoliło mu defilować jako zwycięzca na Polach Elizejskich. W czasach Proroka z Salon ta sławna aleja jeszcze nie istniała.

W sześciowierszu nr 27 Centurio widział opis skutków wybuchu bomby atomowej, które z powodu napromieniowania terenu odczuwane są przez dziesięciolecia i kolejne pokolenia. Trzeci wiek (fr. age) przetłumaczył jako eon i jest to według niego trzeci wielki rok Słońca, okres trwający 25920 lat ziemskich, podzielony na 12 er, trwających po 2160 lat każda. Zachodzi wtedy zjawisko precesji i przesunięcia kulminacji wiosennej na tle gwiazd stałych. Zatem 3 era to początek ery Wodnika, licząc od czasów Genesis.

W sześciowierszu 29 można zauważyć użycie określenia „gryf”, pochodzącego z czterowiersza 10.86, gdzie Autor nazwał Gryfem przyszłego króla Europy, który wraz z krajami Akwilonu ma zwycięsko uderzyć „króla Babilonu” (w sześciowierszu "Słonia").

Co do sześciowierszy nr 30 i nr 49 Centurio powołał się na Św. Augustyna, który w swoim traktacie „De Antichristo” zacytował przepowiednię męczennika Metodego, która brzmiała: „ów ostatni i największy ze wszystkich królów Franków zawładnie starym Imperium Rzymskim w całej jego rozciągłości, a swoją koronę złoży na Górze Oliwnej w okolicach Jerozolimy.

Sześciowiersz nr 44 był swego czasu często przytaczany z racji zapowiedzi nastania „królestwa Róży” we Francji. Niektórzy komentatorzy widzieli tu François Mitterranda, który podniósł rzeczywiście do władzy ten symbol, wybierając go dla Partii Socjalistycznej. Trwała ona dwa siedmiolecia, tj. lat czternaście. Jego przeznaczenie zdecydowało się w 1965 roku, w czasie pierwszej kandydatury prezydenckiej, 600 miesięcy po jego urodzinach. Lecz pięć lat po swym dojściu do władzy, Róża „została zraniona" przez konkurenta Mitteranda, Jacquesa Chiraca. W znaku Strzelca, który wziął jabłko za emblemat, jakim została na nowo związana nastał kolejny układ, lecz tym razem Chirac-Jospin, gdy, w piętnaście lat po swym dojściu do władzy, przyjęła jeszcze z Nieba niespodziewaną pomoc: rozwiązanie Wspólnoty Narodów.

W sześciowierszu nr 48 Centurio uważał, że Feniksem ma być odrodzony „dobry król Henryk V”, czyli Henryk Szczęśliwy, który będzie władał długi czas światem.


Jeśli chodzi o moje zdanie, to tak jak i poważni badacze francuscy uważam ten utwór za apokryf, napisany pół wieku po śmierci Nostradamusa przez anonimowego autora. Przepowiednie w nim zawarte noszą wyraźne piętno pomieszania. Anonimowy autor świetnie znał Centurie i czasami genialnie łączył punkty, opisując wypadki przyszłe na swój sposób, a ich przebieg brał z różnych czterowierszy. Czerpał również z popularnych przepowiedni o końcu świata. Być może sam był obdarzony umiejętnością jasnowidzenia, tego nie da się wykluczyć.
Niektóre sześciowiersze są nieciekawe, być może zostały dopisane inną ręką, byle dojść do wymaganej liczby 58. W oryginalnym tekście można znaleźć perełki Zielonego Języka, jednak nigdy nie mają takiego wyrafinowania jak w dziele Nostradamusa.
Często podawane liczby 600 itd. są nawiązaniem do przepowiedni z Listu do Króla, w którym Mistrz przywołał daty i horoskopy tych lat na dowód swoich przepowiedni.

[11] wszelako mam nadzieję podać lata, miasta, stolice, regiony, gdzie owa większość [wydarzeń] nastąpi, jednako w 1585 roku i w 1606 roku, począwszy od obecnych czasów, to jest 14 marca 1557,

oraz użył podobnych dat w qq. 6.54, 8.71, 10.91, które są datami zaszyfrowanymi, co już częściowo wytłumaczyłam na tym blogu.
Ich użycie świadczy, że autor apokryfu chciał wydać się znawcą astrologii oraz miał zamiar przepowiadać na wiek, w którym żył, XVII. Ten zabieg z pewnością napędził nowych czytelników Centurii i klientów wydawcom, którzy ów tekst zaczęli zamieszczać jako dodatek i go promować.

wtorek, 16 lipca 2019

Sfałszowany kalendarz czyli cykl Latony.

Po wielu latach zajmowania się dziełem Nostradamusa, przetłumaczeniu na polski większości jego dostępnej spuścizny i zgłębianiu zagadek, które zostawił potomnym do rozwiązania, muszę stwierdzić, że ni stąd ni zowąd zaczynam „czytać” między wierszami i rozumieć coraz więcej z tego, co w nich zostało zakryte. Szyfr dat uznaje się wciąż za nieodgadnięty, jednak komentatorzy przez wieki wykonali ogromną i drobiazgową pracę porównawczą, szperając nie tylko w historii i mitologii, ale i zapomnianych dziedzinach astrologii. Może nadchodzi czas, aby skorzystać z tej pracy i przyłożyć się do rzeczy ze świeżą głową? Zaprezentuję teraz Państwu moją próbę odczytu jednego z czterowierszy zawierających wzmiankę o czasie przepowiadanego wydarzenia. Takich czterowierszy jest oczywiście dużo więcej, każdy swoiście dla siebie zapięty na tajemny guziczek. Niemniej przy ich odszyfrowywaniu ważne jest, aby poznać dokładnie wskazówki samego Nostradamusa, które zawarł w dwóch listach wstępnych do Proroctw, zwanych Centuriami, pójść za nimi i zacząć rachować samodzielnie. Oto przykład.
Czterowiersz 62 z I centurii w oryginale brzmi następująco:

La grande perte las que feront les lettres,
Avant le cicle de Latona parfaict:
[Inna wersja: Avant le ciel de Lat on a parfaict:]
Feu [,] grand deluge plus par ignares sceptres,
Que de long siecle ne se verra refaict.

A w moim jak najbardziej zbliżonym tłumaczeniu tak:

Wielka strata, niestety! jaką uczynią pisma,
Przed cyklem Latony zwieńczonym:
[inna wersja: Przedtem niebo Latyńskie ma się za doskonałe]
Ogniem wielkim potopem bardziej przez ignoranckie berła,
Który za długiego wieku nie ujrzy siebie odnowionym.

Proszę się nie dziwić tym tekstom w nawiasie. Zazwyczaj różniących się od siebie wersji z pierwszych pełnoprawnych wydań jest przynajmniej dwie. Pełnego znaczenia ukrytych treści w wierszach oryginalnych nie da się przenieść w żaden inny język, wariantów odczytu jest przeważnie kilka i mało tego, wszystkie się sprawdzają.
Aby rozwikłać zagadkę daty w tym czterowierszu musimy sobie najpierw odpowiedzieć na to:


czym jest cykl Latony i ile trwa?

Sama nazwa różni się w różnych wydaniach Proroctw, le cicle de Latona, gdzieniegdzie występuje jako le ciel de Lat, niebo łacińskie lub Lat/ynów, co wskazuje na kosmos i cykliczne obiegi planet.
Mitologia grecka podaje, że nimfa Leto, albo Latona była matką bliźniąt, Apolla i Artemidy, za sprawą Zeusa. Spełnieniem jej tułaczego losu były narodziny boskich dzieci, które są uosobieniami Słońca i Księżyca. Narodziły się po siedmiu [!] miesiącach ciąży, w miejscu, gdzie nie padał żaden promień słońca. Dokładniej mówiąc, Artemida narodziła się wcześniej i pomogła bratu przyjść na świat bezpiecznie. Czyli Księżyc wystąpił przed Słońcem.
Można w tym micie doszukać się doskonałego nawiązania do siedmiokrotnego okresu czasu oraz nowiu, który w astrologii kończy i jednocześnie zaczyna nowy cykl księżycowo-słoneczny. Otóż owe narodziny cyklu odbyły się na styku zeszłej i obecnej serii siedmiu wieków anielskich, które mit zachował jako 7 miesięcy ciąży. Poprzedni bowiem siódemkowy okres również kończyły wieki Księżyca i Słońca, następujące po sobie i dążące do zrodzenia nowego rozdziału dziejów.

Przypomnijmy sobie. Pełen cykl stworzenia świata według systemu opata Trithemiusa, na który Nostradamus wielokrotnie się powoływał, trwa 3 mniejsze cykle anielskie. Każdy z tych cykli składa się z 7 wieków anielskich, gdy aniołowie planetarni wymieniają się władzą według tzw. porządku chaldejskiego. Jeden taki wiek trwa 354 lata i 4 miesiące. Czyli 7 wieków, tworzących mniejszy niebiański cykl świata ciągnie się 2480 lat i 4 miesiące.

Wersja zapisu le ciel de Lat, niebo łacińskie lub Latyńskie (Łacińskie), nie tylko wskazuje na czas, mierzony przez układy niebiańskie, ale również miejsce akcji.

Wikipedia mówi: Lacjum uważa się za kolebkę państwa rzymskiego. Północną część zamieszkiwali Latynowie, od których nazwę wzięła cała kraina, a także język, którym się posługiwano (łacina). Głównym miastem tego regionu stał się Rzym. W średniowieczu Lacjum przeszło w posiadanie papieży. Założone w 756 roku Państwo Kościelne przetrwało do 1870 roku, kiedy zostało przyłączone do Włoch, a w posiadaniu Kurii Rzymskiej pozostał jedynie Watykan.

Idąc tym tropem napotykamy informację, że założenie Rzymu, a wraz z nim początek kalendarza rzymskiego określa się na 21 kwietnia 753 r. p.n.e. Następnie, jak podaje Wikipedia: Kalendarz rzymski typu księżycowego stosowany był do reformy Juliusza Cezara. System królewski działał dobrze przez kilkaset lat, w końcu jednak stał się przedmiotem manipulacji odpowiedzialnych za niego kapłanów (pontyfików), którzy skracali rok lub wydłużali w zależności od doraźnych celów politycznych. W efekcie za rządów Juliusza Cezara kalendarz spieszył już o kwartał – miesiąc Ianuarius (pierwotnie zimowy) przypadał jesienią. Wymusiło to reformę juliańską w 46 r. p.n.e.

Innymi słowy cykl Latony to czas trwania cywilizacji łacińskiej.
Nawiasem mówiąc zadziwia prawie lustrzane podobieństwo dat, założenia Rzymu i Watykanu, tak jakby ktoś chciał podkreślić podobieństwo!

Chronologiczne kruczki

Jeśli przyjmiemy, że 2480 lat i 4 miesiące to długość cyklu Latony, jaką ma na myśli Nostradamus i odejmiemy tę ilość lat od końcowego terminu odgórnego, ustalonego przez Trithemiusa na podstawie systemu anielskiego, otrzymamy ok. 239 lub 245 rok p.n.e. jako jego początek. Zależy on od przyjęcia dokładnego momentu terme prefix, różnego w różnych obliczeniach, 2235, 2240, 2241, 2242 lub 2243 roku. Otrzymana data w żadnym razie jednak nie pokrywa się z datą założenia Rzymu i ustanowienia kalendarza rzymskiego!
Jeśli za początek cyklu Latony uznamy 753 rok p.n.e., to jego koniec wypadłby już w 1727 roku. Nie ma to większego sensu, cywilizacja łacińska ma się dobrze.

Przeszukując karty historii trudno się natknąć na jakieś znaczące wydarzenie, które przypadłoby na ok. 245 rok p.n.e. Tym bardziej związane z Lacjum, Rzymem, czy Latynami. Dlatego nasuwa się pewna natrętna myśl. Co, jeśli kalendarz ery chrześcijańskiej został w którymś momencie zafałszowany? Już nawet nie błędnie obliczony, o te 7-4 lata przez mnicha Dionizjusza Mniejszego (470-544 r. n.e.), któremu zlecił to zadanie papież Jan I. O czym przekonani są astronomowie i astrologowie również. Ale sztucznie wydłużony?
Kiedy, kto i po co miałby to zrobić?
Nie jestem w stanie dojść do wszystkich materiałów historycznych i chronograficznych na ten temat. Jednak są badacze, mniej lub bardziej poważni, w sensie wykształcenia i dorobku naukowego, którzy taki „błąd” kalendarzowy sugerują, a nawet udowadniają, na bazie dawnych zapisów historycznych i porównań z innymi starożytnymi i wciąż istniejącymi kalendarzami z różnych rejonów świata. Wśród nich dwaj naukowcy rosyjscy, Gleb Nosowski i Anatolij Fomienko, a u nas pasjonat tematu, Artur Lalak twierdzą, że jakieś zawiadujące zapisami kalendarzowymi siły świadomie „dodały” nam kilka wieków. Wszyscy różnią się, co do swoich obliczeń i konkluzji.

Ja, dołączając poniekąd do nich, trzymam się jedynie spuścizny Nostradamusa. A zbadawszy chronologie, które prorok z Salon podał w Liście do Henryka II, musiałam wyciągnąć pewne wnioski w tym względzie. Otóż we wstępie do II tomu Proroctw wymienił on różne okresy biblijne, składające się na tzw. Pierwszą i Drugą chronologię Nostradamusa. Tłumacząc tę pierwszą tak:

[H20] albowiem przeciąg czasu od naszych protoplastów, którzy nas poprzedzili jest taki, (znów się stawiając pod korektą bardziej zdrowego osądu), że pierwszy człowiek Adam zaistniał przed Noem około 1242 lata, nie licząc czasów rachunkiem pogan, jako wyłożył pisemnie Warron; lecz jedynie podług świętych zapisów i podług słabości mego ducha w mych astronomicznych kalkulacjach.

Wyraźnie, acz uprzejmie zlekceważył datowania Marcusa Terencjusza Warrona
(116-27 przed Chr.), który wprowadził sposób liczenia czasu od założenia Rzymu (wcześniej datowano latami panowania poszczególnych królów). Najprawdopodobniej będąc świadom, że ustalona przez Warrona data założenia Wiecznego Miasta jest obarczona błędem. Oparł się zaś na okresach lat podanych w Starym Testamencie, czyli kalendarzu żydowskim oraz na astronomicznych cyklach. Których żadna machlojka kapłanów zawiadujących kalendarzem państwowym nie jest w stanie zmienić.
A wymieniwszy poszczególne okresy na koniec stwierdził:

[25] ktoś może zarzucić niniejszemu rachunkowi nieprawdziwość, ponieważ różni się on w tym od Euzebiusza.

To istotna podpowiedź. Można się o tym przekonać, obliczając zaszyfrowane daty z innych czterowierszy. Euzebiusz z Cezarei pisał już w czasach chrześcijańskich i był prawą ręką cesarza Konstantyna Wielkiego, który zbudował (a raczej rozkazał zbudować) podwaliny kościoła katolickiego.

Rachuba czasu

Teraz sięgniemy do II Chronologii Nostradamusa, podanej w Liście do Króla. Czemu? Bo obejmuje ona okres od stworzenia świata do narodzin Jezusa Chrystusa, czyli podaje punkt na skali czasu, który nas interesuje. Nostradamus w podsumowaniu wymienił liczbę 4173 lata i 8 miesięcy.
Biorąc zatem tę datę za rzeczywisty początek kalendarza chrześcijańskiego naszej ery możemy odjąć od niej 753 lata trwania państwa rzymskiego. Przyjąwszy, że została prawidłowo obliczona przez Warrona, o którym Nostradamus dobrego zdania jednak nie wyraził. Otrzymamy hipotetyczną datę początku cyklu Latony na skali czasu ery stworzenia: 3423 rok liczony od początku świata.

Następnie dla sprawdzenia dodajmy do niej długość 7 wieków anielskich tworzących cykl Latony, czyli 2480 lat (i 4 miesiące). Otrzymujemy 5903 rok. Wynik różni się niemal o stulecie od „wielkiej liczby Siedem”, czyli 6001 roku, początku siódmego tysiąclecia, w kabale biblijnej wyznaczającego koniec długiego okresu rozwoju materialnego i początek panowania tysiącletniego Królestwa Bożego. Czyżby różnica 98 lat, choć raczej trzeba brać pod uwagę okrągłe stulecie, a owe 2 lata przypisać nieścisłości obliczeń lub latom zerowym, była tą, którą ukrył Warron? Lub rzymscy kapłani zarządzający kalendarzem w czasach Cesarstwa?

Sprawdźmy to. Po prostu przyjmijmy, że Warron pomylił się o okrągłe 100 lat i Rzym w rzeczywistości został założony w 653 roku przed naszą erą. Następnie, gdy od daty narodzin Jezusa Chrystusa wg Nostradamusa, czyli 4173 roku odejmiemy 653 lata otrzymamy 3520 rok. To data początku cyklu Latony, która ma trwać do 6000 roku włącznie, przez 2480 lat. Proszę sprawdzić.

Gdy od daty końca 6000 roku, czyli de facto 6001 odejmiemy rok narodzin Jezusa Chrystusa (wg Nostradamusa), tj. 4173, otrzymamy... 1828 lata naszej ery. Byłaby to prawdziwa data końca cyklu Latony. Jak wiemy, tak się nie stało. Coś wciąż jest nie tak. Muszą istnieć jeszcze jakieś ukryte wieki w kalendarzu naszej ery!
Różnica między terme prefix tj. 2243 rokiem, a uzyskanym 1828 rokiem wynosi 415 lat. Czyżby o tyle dodatkowych lat przyspieszono kalendarz od chwili założenia Rzymu, a o 315 ten, którego używamy?

Ponieważ cykl Latony powinien trwać od narodzin Jezusa Chrystusa jeszcze przez 1828 lat, to obecnie, licząc prosto, czyli odejmując od fałszywej daty 2019 owe dodane 415 lat, mielibyśmy 1604 rok prawdziwego kalendarza naszej ery! Brakuje do końca cyklu 224 lat. Jesteśmy w domu. Bo to się zgadza również z terme prefix, który wyznacza początek złotej ery Saturna, ustalony przez dawnych uczonych na ok. 2240/43 rok. Wynika to z rachunku 2243-2019=224.

Inne wnioski

Wyraz parfait oznacza doskonałe, skończone, wyborne, w sensie dokonania czynności całkowicie, do końca i z sukcesem. Tłumaczę jako zwieńczenie, ponieważ w ten sposób można oddać po polsku owe znaczenia w jednym, coś doskonałego, idealnego i ukończonego. Cykl Latony dopełnia się dokładnie wraz z anielskim wiekiem Słońca, ostatnim w siedmiokrotnym cyklu anielskim i ostatnim spośród 21 wieków rządzonych 3 razy po kolei przez siedmiu aniołów planetarnych. Szukając go doszliśmy jednak bardzo istotnych nieścisłości. Które ostatnio wypływają na różnych ścieżkach alternatywnych badań historyków, biblistów i pasjonatów, zatem nie tylko ja to zauważyłam, jedynie badając chronologie podane przez Nostradamusa.

Czy takie fałsze, gdyby nagle z jakichś powodów zostały przekonująco ujawnione nie spowodowałyby jakiegoś konfliktu i w efekcie „wielkiej straty”, o której mówi 1 wers omawianego czterowiersza, tego nie możemy stwierdzić, nim się sprawa dziać nie zacznie. Być może, gdyby zawierały jakieś ważne informacje technologiczne, bądź konkretne zarzuty wobec fałszerzy i ich motywów. W każdym razie coś potężnie śmierdzi u samej głowy. 
Lettres w rozumieniu: pisma, można odnieść do różnych interpretacji Pisma Świętego oraz religijnych zatargów z wielu różnych miejsc i czasów. Ten wyraz jednak znaczy też: litery, listy, literatura, lub ogólnie nauki humanistyczne. Zatem chodzi o zapisy i dokumenty pisane, świadczące zakłamaną historię i dające nam fałszywe podstawy rozumienia siebie i naszego świata. Ponadto wyraz feront, uczynią, spowodują, można równie dobrze przeczytać seront, ponieważ w dawnym druku pisano s jako f. W takim razie 1 wers brzmi: Wielką zgubą niestety będą pisma (lub litery, list etc.)...
2 wers czterowiersza nie ogłasza dokładnej daty zaistnienia owej straty, jednak mówi, że stanie się to przed końcem cyklu Latony i wieku Słońca. Przed tą straszną awanturą zaś wszyscy będą zadowoleni i święcie przekonani, że stoją na prawdziwym i stabilnym podłożu swej cywilizacji i kultury, która jest wieczna. 
Parfaict, składa się z wyrazów: faict par sainct secte, uczynione doskonałym przez świętą sektę, lub: skończone przez czyn wyklętej sekty.

3 wers wymienia formę zniszczeń jakie nastaną na terenie łacińskim, Lacjum, czyli Watykanu, Rzymu i ogólnie Włoch, do czego przyczynią się głupi i ciemni rządzący. Ignorancka ciemnota w ustach hermetyka Nostradamusa oznacza materializm, zamknięcie na sprawy niewidzialne dla „szkiełka i oka”, niedowiarstwo. Legendarna biblioteka Watykańska skrywa podobno skarby ludzkich kronik, dokumentów i uczonych ksiąg z czasów dalekiej starożytności. Być może Nostradamus wzdycha, widząc katastrofalny pożar i powódź w tym właśnie miejscu. Brak przecinka w jednej z wersji, a gdy go nie ma przymiotnik "wielki" mający odniesienie jednakowo do ognia i powodzi, wskazuje na jeden wpływ i przyczynę, której niszczący skutek będzie powiększony przez ignorujących duchowe sprawy polityków.

W 4 wersie znajduje się konkluzja: strata będzie tak ogromna, że aż do końca długiego wieku panowania anioła Słońca, czyli 2240/43 roku, nie zostanie naprawiona.

sobota, 31 marca 2018

Czterowiersze mistyczne Nostradamusa

Z okazji Wielkanocy ku rozmyślaniu...


1.1
Zasiadający nocą tajemnicę studiuje,
Sam odparty na stołek ze spiżu:
Płomyk wąski wychodzący z samotności,
Przyczynia pomyślności, w którą nie darmo jest wierzyć.

1.10
Wąż przesłany w klatce ery żelaznej,
Gdzie dzieci węże [ukryte: siedmioro pierworodnych] króla są zabrane:
Dawni i ojcowie wyjdą nisko z piekła,
Tak mają umrzeć, by widzieć ucieczki [owocu] śmierć i krzyk.

10.74
Przy nawrocie wielkiej liczby siódmej,
Pojawi się w porze igrania hekatombą:
Nie odległej od wielkiej ery tysiącletniej,
Nim ci, co weszli wyjdą ze swego grobu.

5.32
Gdzie wszystko właściwe jest, wszystkiego dużo Słońce i Księżyc
Są obfitujące, tego ruina się zbliża:
Z nieba nadchodzi, by przesiać twoją fortunę,
Na tym samym stanowisku, co siódma skała.

1.69
Wielka góra okrągleje od siedmiu stadiów,
Po pokoju, wojna, głód, powódź,
Potoczy się daleko pogrążająca wielkie wznowienia,
Nawet antycznych i wielkich podwalinę.

1.21
Głęboko glina biała odżywia skałę,
Która z jakiejś otchłani ruszy mleczna:
Daremnie mącący nie ośmielą się jej tknąć,
Nieświadomi istnienia u dna ziemi gliniastej.

2.27
Boskim słowem będzie z nieba uderzony,
Kto nie zdoła postąpić więcej naprzód:
Od zastrzeżenia tajemnica uszczelniona,
Aż się będzie stąpało wierzchem i spodem.

2.41
Wielka gwiazda przez siedem dni będzie płonęła,
Noc będzie dwa słońca ukazywać.
Duży stróżujący pies całą noc będzie wył,
Kiedy wielki pontifex zmieni obszar ziemski.

2.45
Nazbyt z nieba opłakuje Androgyn urodzony,
Blisko nieba krew ludzką przelaną:
Z powodu śmierci zbyt późno wielki lud odtworzony,
Późno i wnet nadchodzi wsparcie wyczekane.

4.24
Słyszany spod ziemi świętej duszy głos sztuczny,
Człowieczego płomienia miast boskiego widać zajaśnienie.
Uczyni samotnych ich krwią ziemię ubroczoną,
I wyklęte świątynie, aby ich nieczystości zniszczyć.

5.73
Prześladowany będzie od Boga kościół,
I poświęcone świątynie będą splądrowane,
Dziecię matka ogołoci do koszuli,
Będą Arabowie u Pollonów pozyskani.

3.94
Więcej niż 500 lat ustrój się zachowa,
Ten, co był ozdobą za swoich czasów:
Później od jednego razu wielkie światło da,
Które po owym stuleciu odda ich nader zadowolonych.

5.41
Wyłoniony zza pozorów i przejaśnieniem nocnym
Będzie w rządzie i dobroci najwyższy:
Każe odrodzić swoją krew ze starożytnej urny,
Wznawiający wiek złoty, zamiast spiżowego.

1.44
Pokrótce będą przywrócone święte ofiary,
Przestępujący zostaną wystawieni na męczeństwo:
Więcej nie będą mnichami, ojcami duchownymi ani nowicjantami,
Miód stanie się o wiele droższy niż wosk.

10.42
Rząd ludzki Anielskiego potomstwa,
Każe swego rządu pokoju jedności nie odstępować:
Zniewolona wojna w połowie od swego zamknięcia,
Długi czas pokój każe ją podtrzymywać.

10.86
Jako jeden gryf nadejdzie król Europy,
W towarzystwie tych z Akwilonu:
Czerwonych i białych poprowadzi wielki oddział,
I ruszą przeciw królowi Babilonu.

8.99
Władzą trzech królów świeckich,
W innym miejscu będzie umieszczony święty stolec:
Gdzie substancja ducha cielesnego,
Będzie przywrócona i znów odstąpiona, gwoli prawdziwej siedziby.

8.95
Kusiciel będzie umieszczony w dole fałszu,
I spętany do pewnego czasu,
Kancelisty zjednanego przywódca z jego krzyżem:
Kłującą prawicą przyciągnie zadowolonych.

4.31
Luna w przestworzu nocy nad wyniosłą górą,
Nowy mądry samym umysłem wtedy tam widny:
Przez jego uczniów byt nieśmiertelny zasiany,
Oczy na południe, na piersiach ręce ciała w ogniu.

4.25
Ciała subtelne nieskończenie dla oka widzialne,
Oślepiać przyjdą z pomocą tych racji:
Ciało, czoło pojętne, popędy główne i niewidzialne
Umniejszające święte modlitwy.

2.13
Ciało bez duszy ma więcej nie przebywać w świętej ofierze,
Dzień śmierci stanie się narodzinami:
Duch boży uczyni duszę szczęśliwą,
Widzącą słowo w jego wieczności.

3.2
Boskie słowo podaruje materii,
Włączone niebo, ziemię, złoto tajemne w działanie [mleko] mistyczne:
Ciało, dusza, duch mające całą moc,
Tak pod swymi stopami, jako w siedzibie niebiańskiej.

piątek, 27 stycznia 2017

Horoskop Nostradamusa

[Tekst uzupełniony 26.XII.2019 roku]

Michel de Nostredame (lub de Nostre Dame) znany jako Nostradamus, urodził się „roku łaskawego 1503, w czwartek, 14 grudnia, około 12 godziny z południa”, w targowym miasteczku Saint-Rémy-de-Provence na południu Francji. Jest to data podana według kalendarza juliańskiego (tzw. starego stylu) przez jego sekretarza, Jean-Aimé de Chavigny, na 1 str. jego książki François La Première face du Janus, wydanej w Lyonie w 1594 roku. Funkcjonuje we wszystkich oficjalnych biografiach wizjonera. 
Z różnych względów bywa kwestionowana przez biografistów oraz osoby zajmujące się astrologią. Nie zachowały się jednak żadne dokumenty zawierające jakikolwiek zapis o narodzinach dziecka państwa de Nostre Dame.


Patrice Guinard stwierdził w 2006 roku w swoim artykule pt. „Narodziny Michela Nostradamusa…”, że prawdziwa data to 21 grudnia 1503 roku. Wywiódł ją z drobiazgowej analizy napisu na jego epitafium, oraz wszelkich udokumentowanych świadectw zrobionych w przeciągu wieków. Bowiem rodzina zmarłego ogłaszała w nim pierwotnie, że Nostradamus żył 62 lata, 6 miesięcy i 10 dni, co wprowadza różnicę z datą podaną przez Chavigny`ego o 7 dni. Mimo, że Guinard określił dzień 21 grudnia dość nieściśle, Starkman rektyfikował datę sugerowaną przez Guinarda na dzień 21 grudnia 1503 godz. 12.07. 

Od tej pory funkcjonuje kilka dat urodzenia i w sieci można natknąć się na różne horoskopy Nostradamusa. Największy internetowy zbiór horoskopów, Astrodatabank podaje horoskop obliczony na dzień zanotowany przez Chavigny`ego i godzinę południową, wg czasu LMT m4e50 (średni czas lokalny).


W tym nazwijmy go oficjalnym horoskopie Nostradamusa, obliczanym punktualnie na południe dnia 14 grudnia 1503 roku Ascendent wypada na 3 21` Barana, a MC na 139` Koziorożca. Dodać muszę, jest w nim błędnie podane położenie geograficzne miejscowości, zamiast 43N47 wprowadzono 46N46. Daje to niewielką 1-stopniową różnicę w rozmieszczeniu osi.

Nie chcę tu wdawać się w szczegóły interpretacyjne tego akurat kółka. Świadectwo Chavigny`ego jest z różnych względów kwestionowane, i posądza się go o jakiś mniej lub bardziej świadomy fałsz. Tymczasem brzmi realistycznie, jak przekaz ustny podawany w rodzinie, może nawet nie przez samego astrologa, który zapewne swoje urodzeniowe kółko znał dobrze i z pewnością umiałby podać dokładniejsze, zrektyfikowane przez siebie dane. Zostawiam spory w temacie napisu na kamiennej płycie, która od wieków już nie istnieje, a sam napis mógł być w pośpiechu czy z jakiegoś innego powodu błędnie wykuty, do tego nikt już nie jest w stanie dojść. Niewykluczone, że zagadkę zadał sam Nostradamus, przygotowując dane do niego wcześniej i uwzględniając w nim np. datę swego chrztu, jako datę (ponownych) narodzin, co dla potomka rodziny konwertytów żydowskich mogło mieć specjalne znaczenie. Ja wcale nie proponuję wielkich zmian w podanej przez Chavigny`ego dacie i godzinie, traktuję je właściwie wręcz dosłownie. Sugerując, że błąd odnosi się jedynie do czasu wyznaczającego dokładne południe w miejscu urodzin Proroka z Salon. 

Czwartek przypisuje się władzy Jowisza, patrona nauki i osób duchownych, szanowanych, godnych zaufania. Natomiast piątkiem rządzi namiętna kobieta, Wenus, sprzyjająca artystom i kochankom, co poważnej profesji lekarza i astrologa nie odpowiada. 

Otóż w czasach Nostradamusa doba zmieniała się w południe, nie tak jak dzisiaj o północy. Czas na co dzień określano niedokładnie. Zegary ratuszowe zapewne myliły się, a swoim biciem ogłaszały chwilę zmiany daty mieszkańcom większych i mniejszych miast. Dane Chavigny`ego noszą piętno przekazu rodzinnego. Nikt zapewne przy porodzie nie posługiwał się zegarem, określano porę na oko, lub właśnie słysząc w natłoku emocji bicie dzwonu z kościelnej wieży. Ewentualnie, gdy w pobliżu był astrolog "włączano" klepsydrę od jakiegoś momentu zmierzonego zegarem słonecznym.
Nie wiem do kiedy zwyczaj zmiany daty w południe trwał, ale być może zmieniono go wraz z wprowadzeniem kalendarza gregoriańskiego w 1582 roku, w każdym razie stało się to z pewnością sporo po śmierci Nostradamusa. Wszystkie horoskopy, jakimi się posługiwał, a zrobił ich setki, były podawane w zgodzie z tą manierą. Można się o tym przekonać samemu, odtwarzając astrologiczne obliczenia, które omawiał w swoich almanachach.
To z tego powodu wielu jego pseudo-krytyków usiłuje podważać w ogóle umiejętności astrologiczne Mistrza, twierdząc, na podstawie swoich obliczeń robionych przy pomocy współczesnych programów astrologicznych, które tego faktu nie uwzględniają, że jego obliczenia są mylne, a zatem i wnioski z nich wyciągnięte też muszą być błędneWystarczy jednak zastosować ową zasadę zmiany datowania w południe, aby wszystko okazało się prawidłowe

Zatem, jeśli podano, że urodził się około południa w czwartek, to znaczy, że stało się to kilka, najdalej kilkanaście minut PO godzinie dwunastej. Ową dwunastą trzeba też rozumieć płynnie, biorąc pod uwagę niedokładność odczytu czasu na co dzień w XVI wieku. Gdyby jednak narodziny miały miejsce przed południem mowa byłaby o godzinie 11 z minutami rano, jeśli punkt dwunasta podano by godzinę zerową, późniejszą jako przed pierwszą. W nazewnictwie owych czasów nie funkcjonowała godzina 13 czy 15, mówiło się pierwsza po południu, 8 wieczorem, pierwsza po północy, czy 6 rano. Przy przedpołudniowej godzinie 14 grudnia wypadłby według naszych obliczeń dzień później, piętnastego, w piątek.

W takim razie, gdy przyjmiemy, że narodziny odbyły się zaraz na początku doby 14 grudnia, to musimy jedynie ustalić godzinę południową w zgodzie z zegarem słonecznym, czy czasem miejscowym obowiązującym wtedy, po to, aby wyznaczyć odpowiednio horoskop


Dawniej nie obowiązywały współczesne strefy czasowe, dlatego autor horoskopu zamieszczonego w Astrodatabank użył w programie astrologicznym funkcji "średnia godzina lokalna". Z pewnych względów nie mogę się zgodzić na wynik tego obliczenia, przede wszystkim na położenie Ascendentu w znaku Barana, dlatego uznałam, że tak naprawdę nikt nie wie na podstawie czego określano godzinę południową w Saint-Remy. Czy był to miejscowy zegar słoneczny, czy może obowiązywało coś w rodzaju czasu "parafialnego", gdzie południe ogłaszał dzwon z największego kościoła w okolicy i inne to podchwytywały, tworząc swoje własne terytorium czasowe.
Po sprawdzeniu kilku wariantów uznałam, że godzina musiała być naprawdę bliska południa wg naszych współczesnych wyznaczników, a nawet nieznacznie je przekroczyła. Zbadawszy pewne niuanse mogące uściślić godzinę (a mianowicie daty ważnych wydarzeń z biografii, takich jak studia, ślub, wizyta na dworze, śmierć króla, wizyta królowej i śmierć samego właściciela horoskopu) wzięłam za podstawę obliczenia godzinę 12.05 czasu GMT+1, która różni się z lokalną w Saint-Remy, podawaną przez Astrodatabank, o pół godziny. Pokazuje się wtedy Ascendent na 16o 34` znaku Ryb, a nie Barana, oraz Uran dość bliski onego w głębi domu 12.

Po pierwsze takie położenie usprawiedliwia długie samotne (typowe dla Ryb) astrologiczne kalkulacje, jakim oddawał się Mistrz z Salon. Po drugie około 8-stopniowa koniunkcja Urana z Ascendentem daje naturę bardziej wynalazczą, niezależną i niespokojną, niż samo bytowanie Urana, patrona astrologii w ostatnim domu, jak to pokazuje oficjalny horoskop. Oraz podnosi tezę, że Nostradamus miewał coś w rodzaju napadów padaczkowych, bowiem Uran nierzadko je powoduje, a sam Ascendent odpowiada głowie i mózgowi człowieka.

Ponadto w tak jak powyżej obliczonym horoskopie Ascendent, zamiast w ognistym, agresywnym, ekstrawertycznym, dość rubasznym i przywódczym Baranie znajduje się w kontemplacyjnym znaku Ryb, co usprawiedliwia charakter i zainteresowania Nostradamusa: medycyną, astrologią, także rozległą erudycję, izolowanie się, uduchowienie, jasnowidzenie, przepowiadanie i  duże poczucie humoru, o którym wspomina jego sekretarz. Oraz fakt, że przydarzały mu się „limfatyczne tygodnie”, podczas których intensywnie pracował w swojej samotni na wieży, nawiedzany przez wizje. 

Idąc dalej: Księżyc pozostaje w Skorpionie w 8 domu wg systemu domów Regiomontanusa, jak i Placidusa oraz dodatkowo silnie i harmonijnie wspiera zasadę wodną ("limfatyczną") Ascendentu w Rybach. Podpiera się także mocnymi trygonami do królewskiego stellum (Jowisz, Saturn z Marsem w koniunkcji w znaku Raka w IV domu), które przyniosły Nostradamusowi życie mieszczańskie, stabilne, bez większych przygód, po przejściu głębokich kryzysów w życiu rodzinnym, jakie przeżywał za młodu (co usprawiedliwiły choćby opozycyjne dyrekcje do planet z Raka w tamtym okresie). W dodatku umiejscowienie w domu VIII, wraz z położeniem w Skorpionie wzmaga skorpionową i plutoniczną cechę, wskazując na człowieka parającego się wglądem parapsychicznym, badającego tajemnice życia i śmierci przerażające dla innych.

W zamian królewskie stellum w znaku Raka (czyli wielka koniunkcja Jowisza i Saturna przy obecności Marsa) wspiera mocno swym żywiołem wodnym (utworzywszy przy okazji z Księżycem tzw. Wielki Trygon) Ascendent w Rybach, wpływając na wygląd i usposobienie. Mówi się, że Jowisz powiększa i pogrubia sylwetkę, a Nostradamus należał do ludzi przeciętnej postury. Chavigny wspominał go jako człowieka raczej niskiego wzrostu, krępej budowy, zażywnego, zdrowego, wesołego i dowcipnego, choć potrafiącego się nagle rozgniewać w słusznej sprawie. Jednak pewien wpływ na wygląd i budowę ciała miałby przy tym układzie horoskopu Uran, przynoszący niekiedy różne skrajności. Bardziej chudość, wysoki lub wyjątkowo niski wzrost, pewną nerwowość i prędkość reakcji, a czasem iskrę geniuszu. W połączeniu jeszcze z wpływami Saturna na Ascendent, dającymi kostyczność, oraz Marsa, wskazującego bardziej na umięśnienie i ruchliwość, a także gniewliwość, to owa Jowiszowa nadmiarowość nie musiała być widoczna zewnętrznie. Może jedynie właśnie jako owa zażywność krępego ciała.
Nostradamus przywiązywał wagę do swej brody, w późniejszym wieku codziennie bywał u niego balwierz i przystrzygał mu, mył i czesał brodę. Ma to związek ze snobistyczną chęcią bycia godnym i dostojnym zgodnie z charakterem jowiszowym.

Księżyc astrologicznie sygnifikuje ród. Oprócz pochodzenia z rodziny notariuszowskiej (charakterystyczne dla Księżyca w domu śmierci i znaku Skorpiona), Księżyc jako władca dołu horoskopu w Raku, uosabia w horoskopie Nostradamusa przede wszystkim jego liczne potomstwo oraz twórczość.

Natomiast Saturn w znaku Raka i w IV domu swego wygnania, władca MC sygnifikuje dwór królewski, pensję z kasy władcy. W znaku wygnania przyniósł w tej materii wiele krytyki i pogardy elit. Jowisz, wyniesiony w Raku jako władca MC reprezentuje również główną protektorkę Nostradamusa, królową Katarzynę Medycejską. Jego dyspozytorem jest Księżyc w znaku swego upadku, w Skorpionie wyznaczał zainteresowania i problemy, z jakimi się borykała. Była to zagorzała wielbicielka wiedzy tajemnej, posądzana o intryganctwo i trucicielstwo, wdowa-regentka, matka 10 dzieci, z których większość zmarła w młodym wieku. Nostradamus wizytował ją na zamku w Blois, w zamian ona jego w Salon de Craux na 2 lata przed jego śmiercią, a potajemna wymiana wiedzy i porad względem losów jej królewskich potomków jak i zdrowia, to efekt recepcji i protekcyjnego aspektu między Marsem a Księżycem przebywającym w domu i znaku Skorpiona. Oraz dzięki Descendentowi w znaku Panny, którego władca Merkury znalazł się w wyniesionym domu szczytowym. Spalony przez Słońce ukazuje doradcę „oślepionego” widzeniem swego króla, i mówiącego słowa natchnione, płynące jakby mimo woli. Ale i zaślepionych nadwornych specjalistów, niepotrafiących rozróżnić światła prawdy od fałszywego blasku sławy.


Poza wszystkim potwierdzenie tak posadowionych osi horoskopu, a zatem i godziny i dnia urodzin można znaleźć badając choćby dyrekcje symboliczne, progresje sekundarne i tranzyty ważnych dat z biografii Nostradamusa. Na przykład ślub z matką Cezara, Anną Ponsard, wziął w listopadzie 1547 roku w chwili, gdy dyrekcyjny Księżyc był bliski urodzeniowego Słońca, tworząc nów dyrekcyjny, który ma związek z zakładaniem nowej rodziny i zmianą miejsca zamieszkania. W tym też czasie dyrekcyjna Wenus, władczyni 8 domu przechodziła Ascendent horoskopu urodzenia zapowiadając, że wybranka serca jest bogatą wdową.

Także moment śmierci, w nocy 2 lipca 1566 roku, dobrze odzwierciedla horoskop obliczony na godzinę 12.05 czasu GMT+1. I rektyfikowany na miejscowość Salon de Creaux (dziś Salon-de-Provence), gdzie Nostradamus zamieszkał po ślubie i tam zmarł. Mianowicie w tym czasie dyrekcyjny Saturn, horoskopowy niszczyciel  (anareta) minął rektyfikowany punkt Descendentu na 17o Panny, co jako przejście którejś osi poziomej bywa dość częstym objawem ostatecznego przekroczenia granicy życia i śmierci. W tym wypadku w 62 i pół roku życia, na co wskazuje również osiągnięte położenie Saturna. Według dyrekcji symbolicznych, gdzie liczy się 1 stopień za 1 rok życia, od chwili narodzin przeszedł on dokładnie 62o 33` koła Zodiaku. Natomiast Pluton tranzytował wtedy punkt Ascendentu w Rybach, stojąc wobec owego Saturna w opozycji.