piątek, 29 marca 2024

"Członki lwa boją się pogrzebu..."

Krzysztof Jackowski już dość dawno (2 lata?) przepowiada, że prezydent Putin umrze w 24 roku, w górach. Co do daty nie wiem czy jest słuszna, Bóg to wie. A względem mego Mistrza to w kilku miejscach w utworach prozą opowiada o wielkim przywódcy, którego śmierć będzie długo trzymana w tajemnicy, a pogrzeb odsuwany w czasie, aż w końcu, gdy to się zrobi, to ludność i tak będzie wierzyła, że gdzieś żyje i jest to propagandowa ściema. Wspomina także o sobowtórach, w które niewielu będzie wierzyło, a będzie to prawdą....

Nie ma nikogo innego poza prezydentem P. i Rosją, gdzie mogłoby się tak wydarzyć!
Dodam jeszcze, że w sławnym czterowierszu 10.72, gdzie pada data zaćmienia sierpniowego w 1999 roku mowa jest o kimś, kto „przed i po marcu będzie panował szczęśliwie". A właściwie „po marcach", bo francuskie rzeczowniki kończące się na s, pisze się jednakowo w liczbie pojedynczej i mnogiej. Przy czym po francusku marzec to Mars, zatem oprócz planety boga wojny jeszcze i sama wojna, najpierw czeczeńska, którą rozpętał na wstępie. A potem tak się jakoś składało, że wciąż coś gdzieś.

10.72
Roku 1999 siedem miesięcy,
Z nieba przybędzie jeden wielki Król przerażenia,
Wskrzesić wielkiego Króla z Angolmois,
Przedtem po Marsowym marcu ma panować w szczęsnej porze.

Data podana według kalendarza juliańskiego, w gregoriańskim wskazuje dzień 11 sierpnia 1999, kiedy miało miejsce wielkie zaćmienie słońca wchodzącego w rzadki układ z innymi planetami nazywany Wielkim Krzyżem, któremu przypisywany jest ważny omen. Tuż po nim zdarzyło się trzęsienie ziemi w Turcji, a w Rosji upadała właśnie władza Borysa Jelcyna, rosła zaś ranga Włodzimierza Putina. Co zaczęło się 9 sierpnia, trwało 7 miesięcy, gdy był premierem, aby w wyborach 26 marca 2000 objąć funkcję prezydenta, po czym wygrał kolejne wybory 14 marca 2004. W następnej marcowej turze przeszedł na stanowisko premiera, aby 4 marca 2012 znów zostać prezydentem i powtórzyć wybór 18 marca 2018 i 17 marca 2024 roku.
Brak spektakularnego wydarzenia w podanym w 1 wersie czasie zrodziło opinie, że Nostradamus się pomylił. Jednak bieg historii potwierdził ważną rolę Putina w odradzającej się po-sowieckiej Rosji, którego wybory zawsze wypadały w marcu.
Podana data radzi astrologom przyjrzeć się horoskopowi tego momentu odnośnie dalszego biegu dziejów.  

czwartek, 29 lutego 2024

Teoria spiskowa?

Dość częsty temat internetowych rozważań, należący do tzw. teorii spiskowej, tj. spisek elit, wzmógł się ostatnio i nawet z ust utytułowanych ludzi padają wypowiedzi rozważające jego takie czy inne istnienie. Trwają wzmożone strajki rolnicze w Europie, przy tej okazji w Polsce wypłynął temat zdrowotności taniejących podejrzanie pokarmów i przetworów. Pewien profesor od prawa wskazał na wojnę między holdingami zachodnimi, uprawiającymi ziemię na Ukrainie, której ofiarą może paść dotychczasowy system Unii Europejskiej, a przy okazji zwykli obywatele truci przez tanią żywność sprowadzaną bez jakiejkolwiek kontroli, za którą nikt nie ponosi odpowiedzialności. Winne są państwowe zaniedbania oraz fałszywe prawo, ustalane od lat, w które wielu już się zaplątało. Odszukałam zatem wypowiedź Mistrza na temat trucizny w masowej żywności.

[W] Almanach za 1563 rok, czerwiec, cyt. „ Ówcześnie będzie omawiany jakiś pokój, rozejm, zgoda nie uzgodniona aż do połowy [w domyśle: wieku, przyp. tlum.], którą zerwie się wedle końca tego roku i początku drugiego 1564 [te daty są przeliczalne symbolicznie, może kiedyś warto o tym napisać i wyjaśnić jak, chodzi bowiem o koniec XX i początek XXI wieku, ponieważ "rok" - fr. an (czyt. ą) jest w istocie wiekiem, fr. age (czyt. ), przyp. tłum.]. Także paru szlachetnych, dystyngowanych panów i innych, dla nadziei kilku obietnic mało rozsądnych, które sprawią, że zamyślą sobie posiąść to, co im się da i nie da, okażą się tak bardzo zawiedzeni w swych oczekiwaniach, że to co należne jednemu będzie rozdane więcej niż czterem. Po wiekowych posiadaczach podczas nocnych zasadzek napastnicy będą mordowali się wzajem jak dzikie bydło, nie mając względu ni szacunku dla osoby. I na bankietach i biesiadach udających przyjaciół zadzierzgnie się pewien spisek w krajo-pokojo-truciźnie, czy inne wzburzenie zdrady, z czego będzie wnioskowana jakaś przemoc w spółce kilku i zabitych mnóstwo. Lub na wielką skalę na zebraniu niektórych, przyrządzając smaczne drogie jadło i napitek wyniknie jakiś duży krach, z czego popędzi o tym rozgłos wszędzie w świat. I to natenczas nie zdarzy się w jednej stronie, ale kilku. Szkodliwość będzie mocno dziwna, bo podczas bankietów duża liczba ludności zostanie otruta.”

Astrolog Mirosław Czylek (strona: Astrologia: Gwiazdologia) patrzy od strony racjonalnej na sprawę i tak tę moją wypowiedź skomentował:

„Spisek elit to model, który pojawia się od minimum kilkudziesięciu lat, w niemalże nieskończenie multiplikowanych wersjach. Ja nie widzę żadnego spisku, tylko podporządkowanie. Podporządkowanie pseudo-autorytetom religijnym. Podporządkowanie szefom. Podporządkowanie korporacjom. Podporządkowanie kulturze zapierdolu. Podporządkowanie reaganizmowi i thatcheryzmowi. To jest minimum od ponad pół wieku. Po co nam spiski, skoro to się dzieje na co dzień? Po co nam spiski, skoro starzy jojczą na młodych i zazdroszczą im, że nie muszą tyle samo tyrać co oni?”

Moje zdanie:
„To czego nie widać nie znaczy, że nie istnieje. Logika mówi, że powyższą sprawdzającą się pierwotnie postawą przetrwania pod butem władców dorobiliśmy się elit, które posiadły technologię, wiedzę i możliwości, których z pewnością nie zechcą się wyrzec na rzecz proponowanego obywatelom wspólnego podziału dóbr. O tym mówi zacytowany przeze mnie tekst Mistrza, który był bodaj pierwszym współczesnym „teoretykiem spisku" i ostrzegającym przed jego ponurymi skutkami. Spiskowano zawsze w wyższych sferach, ale na mniejszą skalę, nieporównywalną z dzisiejszą. Tych przepowiedni i ostrzeżeń, coraz bardziej szokujących, bo zaczynają się manifestować, jest dużo więcej, ale stosunkowo najtrudniej je zrozumieć w samych czterowierszach, tj. Centuriach. Mistrz bał się mówienia wprost dla dobra tych, którzy sprawę rozpoznają w przyszłości. Jeszcze całe zło tkwi w cieniu i nie ujawniło się."

Osoba śledząca wypowiedzi polskich astrologów na temat przyszłych wydarzeń wpadła w konsternację:
„Więc tak, kiedy wiem, że ma padać deszcz, biorę parasol, a tu co nam zrobić? Z tym nowym porządkiem świata?”

Tak sobie o tym myślę:
„Można jedynie nie dziwić się wydarzeniom, przygotować się na trudny, a może jednostkowo najgorszy los, moralnie i światopoglądowo nie dać się nabrać na kolejne obietnice władz. Postęp okaże się inny, niż obiecywać będą rządzący. Popłynie z naszego serca i wiary, będzie duchowy, a nie fizyczny. Nie za kasę, stanowiska, wpływy, wygody, a technologia posłuży ewolucji świadomości ludzkiej, nie cyborgów. Niestety szykuje się wiatr dziejów i na to nic innego nie poradzimy. Do czasu rozstrzygnięcia.”

O tym jak długo potrwa „wielki ucisk” traktuje poprzedni wpis na tym blogu.

piątek, 29 grudnia 2023

Daty

W rozmowie między polskimi astrologami o ważności cyklu Saturna, trwającym lat blisko 30, z Jowiszem tworzącym 20-letnie okresy, a z Neptunem i Plutonem cykle 33-35 letnie, wspomniałam, że:

Mistrz wskazał w pewnym almanachu na cykle Saturna dłuższe niż 30 lat, podał ich ilość i od kiedy tę ilość lat liczyć. Po sprawdzeniu doszłam do długości mn. w. 35 lat i że szło mu bardziej o Saturna z Plutonem, a nie Neptunem. Podam wam ramkę dat z tego wynikłych, czasu nie tyle „narastającego chaosu”, co sugerowałby rozważany przez was cykl Saturn-Neptun, a plutoniczno-saturnicznego „wielkiego ucisku” (mówiąc biblijnie) w Europie i nie tylko. Są to lata 2019-2054.

Ponieważ datowania Mistrza są „plus minus 1 rok”, to mamy początek podczas koniunkcji Saturna z Plutonem w Koziorożcu z 12.01.2020 (potem od razu zaraza i tresura), i koniec sygnowany następną trzykrotną koniunkcją Saturna z Plutonem w Rybach (15.06.2053 – 9.07.2053 – 2.02.2054). To oczywiście nie będzie koniec chaosu, a ucisku, bo można dociec też późniejszych dat, gdy w grę wejdą niszczące katastrofy dla prawie całego kontynentu.”

wtorek, 12 kwietnia 2022

Prawo sroższe od służby

Nostradamus wspomina w kilku Almanachach: "leśni ludzie", "ludzie zaczną mieszkać w lasach, choć już dawno zapomnieli jak to się robi", "bydło będzie wypasane w lasach", "zostanie podpisany z ludźmi leśnymi jakiś ważny układ".

2.90

Przez życie i śmierć zmieniony rząd Węgier,
Prawo będzie sroższe niż służba:
Ich wielkiej stolicy wskutek zawodzeń, narzekań i krzyku,
Kastor i Polluks wrogami w szrankach.

Sen ukazał mi świat z przyszłości, miejsce nieokreślone w Europie. W grupie ludzi żyjących w jakimś ośrodku w niedużej miejscowości. Prawo funkcjonowało, ale było bardzo srogie. Ciągła kontrola i inwigilacja. Tak ze strony zwykłych straży, policji jak inna. Panował lęk, o przyczynach którego nie można się było wyrażać głośno. Co jakiś czas nadlatywał z oddali jakiś jajowaty pojazd z wielkim reflektorem i przeglądał okolicę. Kryliśmy się wtedy gdzie kto mógł, byle pod jakiś daszek. Zaglądał nawet przez okna, unikaliśmy ich wtedy, czołgając się wzdłuż ścian. Czasem wypuszczał pocisk i niszczył jakiś budynek doszczętnie. Nikt nie znał swego dnia ani godziny.

Mimo to staraliśmy się zachowywać ducha i twarz na co dzień. Strażniczka miejska robiła obchód w stałych godzinach na wyludnionych uliczkach. Sprzątaczka w pokorze myjąca podłogi śmiała się do każdego zagadując w drobnych życiowych sprawach. Ledwie pojazd przeleciał, już ktoś wychodził się przejść pod osłoną nocy na świeżym powietrzu. Ktoś zakpił, że kontrola jest tylko „dobowa” (zrozumiałam, że raz na dobę, tak jakby w rytmie przelatującego satelity), był więc czas na odprężenie. Mną tamtejszą telepała trwoga, ostrzegałam nieroztropnych śmiałków przed wychylaniem się. Kogoś namierzył promień i dostał od kontrolujących "nalepkę", była odblaskowa i zginając się zmieniała kształty, jak trójwymiarowa. Przyglądałam się chwilę szczególnemu symbolowi, nieco przypominał  tryzuba i był w kolorze zielonkawym.

Wreszcie kilkoro z nas porozumiało się, aby uciec gdziekolwiek, wyrwać się. Zbiegliśmy samochodem do lasu, znaleźliśmy opuszczoną chatynkę, na poły zburzoną. Tam udało się nam przy ognisku upiec jakieś zwierzę, mięsa było dość dużo, uwędziliśmy nadmiarowe zapasy. Zastanawialiśmy się, czy by tu nie zostać, ale strach był silny i nie ustawał.
Nagle pojawił się na horyzoncie nadlatujący śledzący pojazd. Ukryliśmy się pod resztkami daszku szopy i nie dostrzegł nas. A chwilę potem z lasu naprzeciw wychyliła się gromadka ludzi na koniach. Jedna odważna dziewczyna od nich ruszyła odkrytą polaną w naszym kierunku, niosąc torbę pełną butelek i towarów. Zbliżywszy się, powiedziała:
"Prosimy, to jest to co mamy dla was, a co zdołaliśmy zabrać z domu przy ucieczce..."
Mięsa było dość, a bez możliwości jego dłuższego przechowania lepiej było je zjeść teraz, niż czekać aż się zepsuje. Ledwie przystaliśmy na towarzystwo, z drugiej strony, w dole wzgórza, na którym było „nasze” obejście zatrzymał się wielki autobus, wypełniony po brzegi uciekinierami z miasta... I co teraz?

Obudziło mnie tłukące się dziko serce i drżąca trwoga. "Wielki ucisk".

sobota, 19 czerwca 2021

Niebywałe ptaki

Przepływ informacji przez umysł.
Ktoś taki jak Edison, [może Charles Fort] napisał o tym książkę, która wyszła w gazetowych odcinkach na przełomie wieku XIX i XX gdzieś na amerykańskiej prowincji. Teraz ją odgrzebano w archiwach prasy. Co 1100 lat cykl się powtarza. To klątwa. Pojawiają się plagi i Oni, a wraz z Nimi pożerające piekielne ptaki.

I tu pojawia się we śnie przypomnienie z Dzieła Mistrza:

2.75
Głos słyszany niebywałego ptaka,
Ponad lufą z oddechowego pokładu:

I jeszcze z Objawienia św. Jana 18.2, 19.17-18:
I zawołał donośnym głosem: Upadł, upadł Wielki Babilon i stał się siedliskiem demonów i schronieniem wszelkiego ducha nieczystego i schronieniem wszelkiego ptactwa nieczystego i wstrętnego.
I widziałem jednego anioła stojącego w słońcu; i zawołał głosem donośnym, mówiąc wszystkim ptakom latającym środkiem nieba: Nuże, zbierzcie się na wielką ucztę Bożą, by jeść ciała królów i ciała wodzów, i ciała mocarzy, i ciała koni oraz ich jeźdźców, i ciała wszystkich wolnych i niewolników, małych i wielkich
.

i z chińskich kronik historycznych:

Opowiadają one o doskonałym Łuczniku I i pierwszych czasach, gdy naruszona została równowaga żywiołów, pojawił się ogromny potop, palące słońce i ogień. „Płomień gorzał nie gasnąc, a wielkie fale burzyły się nieustannie. Wściekłe zwierzęta pożerały ludzi. Drapieżne ptaki porywały starców i niemowlęta.” Heros I zestrzelił 9 kruków mieszkających na dziewięciu słońcach, które paliły ziemię. A z opowieści o Wielkim Jue, który „odprowadził wody Żółtej Rzeki i dał ujście wodom Kiangu. Dziewięć lat nie wracał do domu...” dowiadujemy się, że „Kiedy usunięte zostały zapory tamujące odpływ wód, znikły czworonogi i ptaki szkodę czyniące ludziom. A ludzie znów mieli ziemię dogodną do upraw i zaludniali ją.”.

Słyszę krzyk małych dzieci, dorosłych, ostateczne przerażenie rozszarpywanych i porywanych ludzi gdzieś w głębokim tle. Ogarnia mnie ponura groza. Jestem żołnierzem amerykańskim, stacjonujemy w jakichś lasach. Wczołguję się pod namiot (a może to dość niskie poddasze miejscowej chatynki), ale zaczynam się czegoś bać, sunąc ku szaremu trójkątowi szczytu naprzeciw. Nagle słyszę z głębi upiorny głos. Ma w sobie przerażający majestat [kłaniają się opisy Lovecrafta - straszliwych Przedwiecznych]. Wycofuję się błyskawicznie w istnej panice, zdawszy sobie sprawę, że niewielką mam szansę na przeżycie.

Z Listu do Króla można poznać mniej więcej okoliczności tych wydarzeń granicznych, ponieważ Autor opisał to, co będzie przedtem i potem:

[110] a przed tymi wypadkami niektóre niebywałe ptaki będą krzyczały wskroś powietrza: ui, ui, acz później niejaki czas będą rozproszone.

Nie cytuję wszystkiego, kto chce sprawę zbadać niechaj pozna cały tekst, przynajmniej sąsiednie wersety i zastanowi się, by odnaleźć sens we własnym wnętrzu (żołądku - jakby powiedział Mistrz).

Owe "przedtem i potem" nie trzeba rozumieć liniowo. To raczej opis jakiegoś krańcowego (kwantowego? - modne słowo) zwrotu, gdy świat rozciągnięty w czasie dochodzi swego krańca i musi się zakrzywić, zapętlić, aby na nowo się rozciągnąć. Nostradamusowi przypisuje się opis przeszłości, a nie przyszłości; byli też tacy, którzy odczytywali konkretne historie sprzed wieków w jego czterowierszach. Podobnie najstarsze chińskie kroniki mogą opisywać przeszłość ale i przyszłość, do której zmierzamy, jako do punktu granicznego zawieszonego w czasie albo na skraju nicości!
Po co rozpoczynać na nowo to, co się już stało? I to zapewne po wielekroć? Być może, aby cokolwiek zmienić, kogoś przestrzec, uratować, wyciągnąć z iluzji fałszywego bytu i równie fałszywego przekonania, że ów skończenie spłaszczony świat podlega jakiejś ewolucji i ludzkiemu widzimisię? By w jakiejś swej najbardziej świadomej części móc wyskoczyć w wyższą przestrzeń i poza. Kto wie jakie cele mogą przyświecać takim powrotom i ile ich jeszcze może być... 

czwartek, 22 kwietnia 2021

Modone Fulcy

Atakowani sprzecznymi informacjami, doniesieniami, opiniami, statystykami ludzie zaczynają się szybko dzielić i polaryzować na wrogich sobie stronników i przeciwników różnych metod rozwiązań kryzysu. Który niejako spada z nieba. Ta wrogość jest niepokojąca, ale i nieuchronna.

Popularni zrobili się jasnowidzący, wróżbici i astrologowie. I to zrozumiałe, jeśli nauka cedzi prawdę i uzależnia swoje opinie od koncernów i mediów głównego nurtu. A w rządzie zasiadają osoby przekupne, zapatrzone w siebie i zależne od nie wiadomo kogo i czego. Co widać i czuć na odległość, i nie trzeba być do tego widzącym.

Wielu ludzi ma przeczucia i niepokój narasta także stąd. Każdy z nas śni przecież.

Sławione w mediach wirusy zwidywały mi się jako krople spadające z nieba już ponad 20 lat temu. Dlatego mój pierwszy blog założony około 2003 roku dostał nazwę „Krople niebieskie”. Miałam sny apokaliptyczne, w których szczepienia grały wielką rolę. Trudną do określenia, na dobre czy złe. Wiązał się z nimi masowy strach i przemoc.

Najważniejsza informacja przyszła w wielowymiarowym przeżyciu z nocy 12 marca 1999 roku, gdy pojawił się mój (nieżyjący już wtedy) ojciec, lekarz z zawodu i szłam z nim za rękę jako mała dziewczynka ulicą miasta. W pewnym momencie pojawiło się coś szybko rosnącego na niebie, jak ciemna bezkształtna chmura, co było nieskończenie wściekłe, ponure, złe i świadome, wystawały z niej kończyny, dłonie, jak z symbolicznego obrazu Nadduszy czy raczej w tym wypadku ponurego egregora i cienia boskiego. Była to wspólna świadomość czegoś, co skojarzyło mi się z wersetem: „A imię moje Legion”. No, i z Przedwiecznymi Lovecrafta.
Ojciec zatrzymał się i zakazał mi jakiegokolwiek ruchu. „To” jednak zdołało dopaść mnie przy wybudzaniu się, "ręka" zrobiła mi zastrzyk w podstawę czaszki, potwornie bolesny. Ból odczuwałam na jawie jeszcze kilka dni, a potem sporadycznie odzywał się przez kilka lat, tak to było sugestywne.

Na początku 20 roku znów pojawiły się krople z nieba, spytałam co to, głos śnienia odpowiedział: "Niebezpiecznie". I szło o zarazę, jak się okazało (którą widziałam, jak się mnoży).
Ale następnej nocy zobaczyłam granatowe krople z nieba. I już bez pytania głos oznajmił: "śmiertelne". Po tej pandemii przyjdzie coś gorszego i nieuleczalnego. Widuję od dawna chorujące i zarażające wirusem dzieci oraz młodych ludzi z krwotokami z nosa i z ust czyli objawy podobne do gorączki krwotocznej czy posocznicy. Lub efekty mnożących się innych odpornych bakcyli. W 2020 rozpoczęła się "mała epoka" Wodnika, a jemu przynależą wszelkie mutacje, hybrydy, pleśnie, robactwa, plagi szarańczy, wiatry i morowe powietrze. Rzeczy oczywiście rozgrywać się będą w ciągu kilku dziesięcioleci, a nie zaraz-natychmiast.

I jeszcze: Mistrz nazywa tę następną późniejszą zabójczą chorobę „chorobą nieznaną”. Opowiadał o niej Sławik Kraszennikow. To ona ma spustoszyć wielkie miasta i rejony południa Europy (Turcji, Grecji, Włoch, południowej Francji i Hiszpanii), Bliskiego Wschodu i północnej Afryki, docierając do granic Niemiec.

Mistrz użył anagramu Modone Fulcy w Liście do Króla (H95), gdy zapowiada przyjście antychrysta, co niejako powtórzył w czterowierszu 6.73 podobnym anagramem drukowanym w różnych wczesnych edycjach w formach: Moderne, Medene lub Modene. Rozumiano go przeważnie jako ukrytą nazwę Modeny, miasta włoskiego, jednak teraz możemy już rozpoznać w niej nazwę firmy Moderna oraz sylaby tworzące sens „medyczna modyfikacja RNA”. Fulcy to anagram (tj. przestawione sylaby i litery) wyrazu Lucyf i już wiemy co to lucyferaza i do czego może służyć. Tych oznaczonych „odrażającymi znamionami” (czterowiersz 2.20) Mistrz nazwał „wrogami publicznymi”, bo będą – jak mówił Sławik Kraszennikow – widoczni dzięki świecącym znakom na ciele.

wtorek, 13 kwietnia 2021

Dwa cytaty

Sprawa zaczęła się w roku rozpoczętym przez koniunkcję Saturna z Marsem, w ciągu którego trwała przez kilka miesięcy uparta konfliktowa kwadratura między tymi planetami. Wzrastały wtedy obostrzenia, straże, kary, zakazy i zatrzymania.

Mnóstwo astrologów (dawniej zwanych astronomami) i badaczy nieba na świecie i w Polsce podkreślało ważność nadchodzącej wielkiej koniunkcji Saturna z Jowiszem w towarzystwie Plutona i Marsa. Mars patronuje gorączkom zakaźnym, Saturn zakazom i izolacjom, czyli lockdownom, którymi próbowano i nadal się próbuje ograniczyć zasięg skażenia i strat.

Szczepienia dały i dają jeszcze ciągle uspokojenie (odpoczynek). Ale po trzeciej już czwarta fala gorączki (febry) się szykuje...

Nostradamus

CUDOWNE Wróżby za 1557 rok

I obyż było wielu astronomów, którzy zechcieliby obwieścić jakiś Marsowo - Saturnowy konflikt, jeśliby ciała niebiańskie wskazały na jego zaistnienie. Ponieważ trzecia czy czwarta gorączka, która przebywa krótko w fałszywym spoczynku, powróci zmartwić później człowieka nagłym i nieokiełznanym wzburzeniem. Spowoduje ona dużo więcej przykrości w czasie odpoczynku, niż przyniesie niedoli podczas swej ostrej dokuczliwości.

Wielka Nowa Prognoza za 1560 rok

Przez głupotę bardziej uczonych z ich rąk wyginą najznaczniejsi i wielkoduszni, kiedy krzywdzące okrucieństwo będzie poczytane za chorobę zakaźną, a [w istocie] zło będzie tego przyczyną.