piątek, 17 listopada 2017

Przepowiednia grudniowa na 1566 rok

Przepowiednię grudniową w Almanachu za 1566 rok rozpoczyna krótki wstęp po łacinie, opowiadający o wpływie gwiazdozbiorów zimowych na wydarzenia w omawianym miesiącu. Użycie ich w prognozie sugeruje globalność całej grudniowej wróżby, przynajmniej w obszarze północnej półkuli. Można je jeszcze jednak, jak podejrzewam, potraktować także jak obrazy symboliczne oraz rozważać ich związek ze znakami zodiaku, w których leżą podane gwiazdy.
Otóż w 10 dni po minionej niespokojnej pogodzie wzejdzie Pies, w czym domyślamy się Syriusza, Psiej Gwiazdy z gwiazdozbioru Wielkiego Psa. Ma przynieść udręki całemu światu. Koźlątka, z gwiazdozbioru Woźnicy, według astrologów mające psotną naturę, skażą atmosferę i wzbudzą burze i ogromne wichry. Agresywny Orion i smętny Erydan ściągną wielkie zimno, fale i ogromne ciemne chmury śniegowe. Dnia 24 grudnia ukaże się głowa Oriona i zmieni stan atmosfery, napędzając północne wiatry.

Ostatnia kwadra Księżyca.
Dane Nostradamusa: 3.XII.1566, lok. godz. 7.07 po południu, na 1734` Panny, Ascendent na 28o Raka. Podane położenie Ascendentu wypadło dla Salon o 19.52 wieczorem, Księżyc był wtedy na 21o57` Panny, w dokładnej kwadraturze do Słońca.
Pogoda będzie zimna i wilgotna, mgły i nieustanne deszcze, przechodzące w śnieżyce, mrozy i wielkie wiatry, (choć Jowisz pozostaje w znaku Skorpiona, to Wenus szybko wchodzi w ognisty znak Strzelca, gdzie znajdują się jeszcze Merkury, Słońce, Mars i Uran w opozycji do Neptuna). Przywódcy największych krajów okażą się „zmartwieni i znużeni w swym duchu”. Utracą dawną pewność siebie z powodu wieści z dalekiego kraju, w którym podniosą się jakieś mnogie siły. Jednocześnie na mocy ich decyzji, pojawią się tłumnie niektórzy wschodni wrogowie i przeciwnicy najwięcej zza morza i mniej z lądu, aby z dnia na dzień zacząć zawłaszczać ziemie i włości europejskie. Ponieważ będą się zachowywali jak chciwe ryjące wszędzie wieprze, albo posiadacze kartonikowego biletu i mapy w lepsze czasy, którzy liczą bezkarnie na szybkie zyski, powstaną bunty i sprzeciwy miejscowych mieszkańców. Po pierwszej fali „wędrówki ludów” w 2015 roku wiemy już, o co chodzi, więc nie muszę tego specjalnie tłumaczyć.
Jeszcze w tym miesiącu wejdą wszędzie w życie jakieś skryte urzędowe rozporządzenia i większość z wędrowców zostanie zatrzymana oraz wniosek, niezbyt korzystny dla każdego. W horoskopie widać Saturna w znaku Panny w kwadraturze do Słońca, Marsa i Merkurego, który za tę zwłokę jest odpowiedzialny. Każe on przywrócić to, co sprowadzi na rządy niebezpieczeństwo upadku. Zbiorą się najwięksi chrześcijańscy przywódcy i przedyskutują jakąś ważną sprawę, mającą przynieść powszechne dobro, jednak wspólnota zacznie się sypać. Dwa, czy trzy kraje zechcą „posiąść kapitał”, czyli prawdopodobnie oznajmią wyjście z dotychczasowej unii, jak już to zrobiła Wielka Brytania w 2016 roku. Z powodu powstrzymania owej sprawy doprowadzą do tego, że na wiosnę 1567 roku, (kiedy Słońce przekroczy MC tego horoskopu) będą musiały ruszyć ekspedycje wojenne, bowiem zrodzi się jakiś wielki konflikt morski i lądowy. Domyślamy się, że na Bliskim Wschodzie.
Ponadto w trakcie długich nocnych godzin znaczna ilość fałszerzy monet i rabusiów zdobędzie i splądruje wielkie sklepy i domy sprzedawców, oraz okradnie jeszcze więcej świątyń. Z powodu owego wielkiego zagrożenia wojennego przywódcy zechcą narzucić nowe obowiązki płatnicze i „podatki nad podatkami”, wprowadzając do obiegu fałszywe monety, czyli – jak trzeba to dziś rozumieć – doprowadzając do rosnącej inflacji. Wieści o tym rozniosą się w społeczeństwie i ludzie nie będą chcieli być posłuszni. W rezultacie rządy powołają „kompanie” (jak już wiemy komorników i windykatorów), które „ogryzą wszystko aż do kości”, czyli zabiorą w ramach kontrybucji nawet ostatnie ludzkie zasoby. Wybuchnie masowa epidemia „świńskiej choroby” i także rządzący będą chorowali, pozatykani i opuchnięci, jak wszyscy. (Ciekawy jest niuans tego zdania, pomijając fakt, że już wiemy, o jaką chorobę idzie).
Po czym Autor przechodzi do nieco innej historii opowiedzianej także na bazie tego horoskopu. Zapowiada, że od początku grudnia do tej pory „zakazane przez srogie edykty” nauki okultystyczne i alchemia, zostaną wskrzeszone. Mnóstwo ludzi będzie nimi zafascynowanych. Nawet niektórzy duchowni, którzy z tego powodu będą między sobą szemrali i narzekali na urzędowe zabronienia.
Natomiast z horoskopu końca roku Autor wróży, że w jego czasach hołubiona jeszcze astrologia, akceptowana przez kościół rzymski i uniwersytety, zostanie niedługo zakazana. Stało się tak rzeczywiście. W rezultacie wejdzie w życie wielka ilość wypaczeń tej odwiecznej wiedzy, dokonywanych przez nadmiar pomieszanych osób, które zaczną się nią zajmować. Ich nadużycia są Autorowi tak wstrętne, że nie zdecydował się wtajemniczyć w arkana astrologii żadnego ze swych dzieci (miał ich ponoć sześcioro), ani innych. Jednakże „ptaki” nie będą pozostawać w błędzie, zasiewając prawdziwe informacje. Ptaki są nawiązaniem do ptasiej mowy, symbolizują ludzi rozumiejących ukryte symbole, mowę snów, znaków, intuicyjnie wychwytujących prawdę. Przekazują ją również w taki ukryty, zaszyfrowany w przypowieściach, obrazach, poezji sposób. Kilku z owych pomieszanych, w zakazanych naukach szukających sukcesu i skarbów wbrew prawu skończy skazanych na nędzną śmierć, co na jakiś czas powstrzyma „fałszerzy monet” od ich procederu, ale w końcu wrócą do niego „jak psy do swoich wymiocin”. Gwiazdy zapowiadają tę rzecz kilkakrotnie, dlatego Autor czuje się zmuszony wspomnieć o tym, że stanie się jeszcze więcej, niż on zapowiada.
Po tej dygresji wraca do zarzuconej historii o rozmowach rządów, które jednak zostaną przerwane ze względu na nasilające się przeszkody. Wzrośnie śmiertelność, pojawi się zaraza wśród zwierząt użytkowych, zdrady, trucizny i spiski, które „kilku szanownych młodzieniaszków” spróbuje „usunąć z środka”. Spisek zostanie wyszydzony, czyli zapewne wyśmiany, przez nowe służby podległe przywódcom, i ilość rozmawiających, czy sprzymierzonych władców wyniesie teraz więcej, niż trzech. Oprócz tego będzie zawiązywane nowe przymierze, znakomitsze od przymierza trójki mocarstw. (To ważna wskazówka!) Będzie miało miejsce jakieś odroczenie wejścia w układ „ze strony żeńskiej”, ale w końcu rzecz skończy się w wielkiej radości pomyślnie, ze względu na dobre wiadomości, jakie dotrą do największych władców i dostojników.

Później zaś: „dawny dom Austriacki dokona jakiegoś wielkiego czynu przez morze i ląd”. Jego sława „wzleci aż do nieba i po wieczność wesprze jego cesarską władzę”. To bardzo ważna wróżba! Dotyczy króla Chirena i jego korzeni. Jeśli pochodzić on będzie z rodu austriackich cesarzy, a jednocześnie, jak podają czterowiersze centuryjne będzie Burbonem, to trzeba brać poważnie pod uwagę spiskową teorię, że dzieci zgilotynowanej pary królewskiej (Ludwika Burbona i Marii Teresy Austriaczki) przeżyły, zostały ukradzione z więzienia i ukryte, w zamian zaś podstawiono inne dzieci z biednych rodzin, aby oszukać władze rewolucyjne. W tym miesiącu wydarzy się coś wielkiego, o czym powszechnie będzie się mówiło.
Ponadto zapanują choroby, krwotoki płucne, uśmiercające większość chorych w ciągu siedmiu dni. Trzej sprzymierzeni będą mieli nadzieje na jakieś dobre rzeczy jeszcze w tym miesiącu, ale nadejdą one w 1567 roku. I Autor prosi Boga, aby zesłał owo szczęście chrześcijanom.

Nów Księżyca.
Dane Nostradamusa11.XII.1566, lok. godz. 4.38 po południu, na 27o 23` Strzelca, Ascendent na 4o Raka. Podane położenie Ascendentu dla Salon wypadło o godz. 17.23 po południu, Księżyc był wtedy na 29o 48` Strzelca, w koniunkcji ze Słońcem. W opisie tej ćwierci Autor przechodzi jednak do innego horoskopu, obliczonego przynajmniej na godz. 23 z minutami, gdzie Ascendent wypada w znaku Panny, Saturn w I domu, Jowisz w III, Wenus blisko IC, a Mars i Słońce w IV. Ten drugi traktuje jako horoskop całego kwartału zimowego, czyli figurę sezonową.
Przygnębiająca wietrzna, zimna i pełna opadów pogoda będzie w rozkwicie. W ciągu tego miesiąca księżycowego ma się zebrać pięć sił (nie wiadomo, czy chodzi o kraje, partie, czy jakieś inne struktury) i ważnych osobistości z różnych krajów, wyznań i różnej płci [sic!]. To zgromadzenie będzie kierowane wieloma rozporządzeniami bardzo długo, co może sugerować, że istniało już w czasach długiego pokoju, w większej sterowanej organizacji międzynarodowej. Teraz zechce się zgromadzić, „aby dać świadectwo”. W tym czasie powstanie jakiś wielki kłopot, trud i przykrość. Członkowie jakichś wysłanych w pogoń sił, które zginęły, będą musieli zostać pogrzebani na obcej ziemi, czyli nie będą mogli wrócić. Większość zgromadzonych zgodzi się ze sobą, lecz na przeszkodzie zawarciu przymierza staną dwa kraje, które będą się opierały panującemu „szalbierstwu”. Jeden, rządzony przez „pewnego wielkiego dawnego”, (czyli o starych korzeniach rodowych, lub człowieka w podeszłym wieku) nie będzie się zgadzał z powodu „sapania pewnej dziewicy” i ze względu na pewne choroby roznoszące się mimo działania odpowiednich służb. Owo „sapanie dziewicy” brzmi nieco wulgarnie, i zapewne ów przywódca tak będzie nazywał objawy transu, w jaki wpadać ma jakaś kobieta, niezamężna lub zakonnica, za pośrednictwem której przychodzić będą wizje, a może nawet jakiś rodzaj poleceń „z góry”. Drugi kraj, z którego będzie inna kobieta (pani), która nie będzie chciała przystać na uzgodnienia z powodu aktywności sekt, odmiennych praw wyznaniowych wśród ludzi różnych wyznań i ras, czyli obecności zaasymilowanych emigrantów oraz – co ważne – jakichś proroczych straszliwych snów, które będą się spełniały. Być może jest to wyjaśniające nawiązanie do dwóch tajemniczych Westalek z czterowierszy centuryjnych. Ta niezgoda przyniesie pewien zamęt dyplomatyczny, sprzeciwy, wykręty, przeprosiny, jednak wszystko nagle zacznie dobiegać końca, wśród wielkiej radości, niosąc uzdrowienie i zadowolenie każdemu. Jednak „legaci i posłowie” nie będą tak prędko uwolnieni, jak sądzą.
Po czym Autor przechodzi do opisu oddziaływań Saturna w horoskopie zimowym, którego namiarów nie daje, lecz możemy je sobie ustalić, na godzinę 23 z minutami podanego dnia. Zatem stacjonarny Saturn w znaku Panny w I domu horoskopu sezonowego oziębi znacznie pogodę i przyniesie „zamglenia o bardzo zanieczyszczonym zgęszczeniu”, a z nimi wiele chorób przeziębieniowych. Autor przywołuje łaciński cytat z jakiegoś dzieła astrologicznego, powołując się też na zdanie Albumazara, że Saturn w tym położeniu przynosi smutek i lęki, zagrożenie terrorem, zastraszanie, przeszkody dla małżeństw, rodzi zadłużenia trudne do spłaty, zsyła uwięzienia i wygnania z krajów, zgorszenia wielkich przyjaźni, pomniejsza majątki. Utrudnienia mają przychodzić z powodu decyzji rządzących i spaść też na handlarzy różnymi towarami. Ponadto: jakiś wybitny przywódca zostanie schwytany przez nieprzyjaciół, to z tego powodu będzie budził strach w każdej swej sprawie, interesie, działaniu i wyprawach.
Jednak Jowisz, przebywający w powyższym horoskopie zimowym w znaku Skorpiona w III domu ze swej dobroczynnej strony zacznie zmniejszać wzajemną wrogość braci, krewnych oraz rodziców, usiłujących chronić ich od śmierci, niosąc pokój „bez udawania ani złości”. Nie wiemy, czy pisze tylko ogólnie, czy może chodzi też o konkretnych braci u władzy. Współcześni Nostradamusowi czytelnicy zapewne mieli na myśli synów Katarzyny Medycejskiej. Autor po łacinie zapowiada, że odtąd aż do środka maja 1567 roku Jowisz będzie oznaczał żarliwość prałatów, starających się gorliwie uczynkami uczciwie i w dozwolony sposób podnieść bogactwo i zyskowność w społeczeństwie. Oznacza to aktywność jakichś katolickich ruchów społecznych, które pod koniec XIX wieku odniosły w Niemczech swoje wielkie zwycięstwo polityczne i gospodarcze. Wróży też pełne wzajemnej miłości i życzliwości pojednanie dwóch zwaśnionych dotąd braci, przy udziale ich krewnych, bliskich, przyjaciół i rodziców. Czy owi bracia to dwa bratnie, lecz dotąd wrogie sobie narody pokrewne, można teraz jedynie spekulować. Równie dobrze mogą się nimi okazać król Chiren i ów pierwszy drugi podstawiony przez zamorskie mocarstwo. Jowisz oznacza odtąd „szlachetnych, sprawiedliwych, prezydentów, sędziów, biskupów, konsulów, przywódców kapitolu, pobożnych i najszlachetniejszych mieszczan”, czyli oczyszczenie rządu ze spryciarzy, przekupnych polityków, oszustów, agentów itp. osób, z którymi wciąż mamy do czynienia. Są to skutki PÓŹNEJ SKRUCHY w jakimś miejscu Europy. Wymienionym osobom wróży sukces i bezpieczeństwo w działaniu, lecz zaraz dodaje, że tyle samo co Jowisz dobra, przyniesie zła Mars przebywający w znaku Strzelca, w IV domu horoskopu. Spowoduje on rozlew krwi ludzkiej, pożary i ruinę w ciągu trwania wpływów owej sezonowej fugury.
Autor cytuje po łacinie, że Mars w takim położeniu i w zimie oznacza wojnę w całych Niemczech i na zachodzie, oraz w rejonach, gdzie brakuje winnic i winogron, zsyła nieszczęście i śmierć na mieszkańców i kupców z tych regionów. Pojawi się bolesna choroba oczu oraz pasożyty wyniszczające dzieci i dorosłych. Ponadto przyczyni się do tego, że „gwiazdy będą psuły” pastwiska i zboża we wschodnich krajach, a na południu uszkodzą drzewa oliwne i cytrusowe mocnymi przymrozkami i śniegiem. Pszczelarze poniosą wielkie straty, bo będą wymierały pszczoły. Ponadto umrze wielu starych ludzi. Niestety Mars chronić będzie sprawców wojen, a nie tych, którzy zdecydują się pchnąć armie do walki i obrony. Autor jednak zaraz dodaje pocieszająco, że i na nich przyjdzie zła godzina ostatecznej ruiny, a także na „szabrowników i bandytów z dróg”. W niektórych mniejszych regionach Europy (hrabstwach, księstwach i satrapiach) rządzić będą nowi tyrani, ale podniosą się przeciw nim „mężowie i poddani”. Później nastanie tam karanie śmiercią i wygnanie rebeliantów, gdyż nagle zostanie wykryta podstępna zasadzka. Autor znów przywołuje łaciński cytat z księgi astrologicznej, mówiący o oddziaływaniu Marsa w domu Księżyca, czyli IV. Wróży on „drążenie ścian” w celach rabunkowych, dlatego trzeba będzie pilnować się przed złodziejami w dzień i w nocy. Dodaje od siebie, że to położenie niesie także różne śmiertelne choroby, skrzyżowanie ze sobą mieczy i noży (być może konflikt między siłami zbrojnymi, a tajną agenturą) oraz „wielkie podejrzenie śmierci”. Takie wydarzenia skończą się w stronach południowych. Za to początki podobnych ucisków pojawią się na północy Europy i Afryki. Z punktu widzenia Salon de Creaux na północy leży nie tylko Anglia czy Skandynawia, ale i Holandia, Niemcy, Polska i Rosja. Te uciski okażą się długie, dlatego Autor modli się do Boga, aby zechciał od nich uchronić Francję.

Pierwsza kwadra Księżyca.
Dane Nostradamusa: 19.XII.1566, lok. godz. 7.18 po południu, na 3o 58` Barana, Ascendent na 13o Lwa. Podane położenie Ascendentu dla Salon wypadło o 20.08 wieczorem, Księżyc był wtedy na 7o 56` Barana, w dość dokładnej kwadraturze ze Słońcem.
Pogoda będzie mroźna, pełna opadów i wiatrów, choć Ascendent i Księżyc w znakach ognistych powinny przynieść ciepło. Spowodują one jednak szybsze nadejście wiosny. Będzie ona pełna mżawek i mgieł, a wśród przywódców nastanie pora radosnych przymierzy (zaślubin), bankietów i przyjemności. Zostaną ogłoszone nowe przepisy w sprawach różnych wyznań, praw i sekt. Starcy z Kościoła Katolickiego (zapewne kardynałowie) „umęczeni redukcjami” ogłoszą synod. „Najbardziej powiększeni” zaczną działać w tym samym powiększającym celu, i ze względu na jakieś fatalne wiadomości zaczną zbierać się nieomal ze wszystkich stron świata, gotowi dyskutować na odległość (”przez morza i lądy”). Później wszystkie informacje dojdą do takiej ostateczności, że w jednym momencie zmienią swój wydźwięk na przeciwny, już wkrótce inne nowiny „będą opiewali w innej gamie”. Ta nowa propaganda okaże się „zadziwiająco groźna” dla niektórych, których w pewnym stopniu ochroni jedynie odległość „od miejsc morskich i lądowych”, ponieważ do najbliższych nadejdzie największa trwoga. W stolicach największych przywódców panować będą skryte podstępy, (czyli działać będzie agentura), dlatego ich zabawy będą pomieszane. Jednak niektórym „podłym podstępcom” nie uda się wyegzekwować tego, co będą chcieli. Jedna „kompania” będzie tak liczna, że ci spośród niej „dziwacznie przystrojeni pięknymi sukniami i kosztownościami” będą grabili statki ze wszelkich bogactw, jakie tylko będą wtedy istniały.
W chwili, gdy Mars w ostatnich stopniach znaku Strzelca dojdzie do położenia Merkurego w Koziorożcu zostaną powołani złotnicy i metalurdzy. Zyskają oni dla siebie kilka dni, gdy „dwór opuści miejsca”, i stopią wtedy „księżycowe metale” w wielkim ogniu.
Wśród największych przywódców „z dworu”, czyli spośród władz wspólnoty państw zrodzą się ogromne niechęci. W pewnych stronach dalekich od dworu, zaczną manipulować niektórzy przedstawiciele Kościoła Katolickiego. Zaczną podburzać najbardziej zbuntowanych, apelując do przestrzegania zasad religijnych. Jednak rząd zastosuje tak srogie kary i wprowadzi tak ostre restrykcje, że nie dojdzie do rozruchów, a ci, którzy będą o tym słyszeli z dala, ze strachu będą woleli się w tej sprawie nie wypowiadać. Wykryje się potajemną umowę, ale zostanie ona przypisana ludziom w gruncie rzeczy niewinnym, którzy z powodu braku odwagi nie wykonali tego, co trzeba było wykonać, nie rozumiejąc „prawdy czasów”. Winni zaś będą się tłumaczyli epidemiami i truciznami. Nic im jednak nie wyjdzie z ich planów, w których zagrają rolę dzieci, zapisy, darowizny i wolna miłość.

Pełnia Księżyca.
Dane Nostradamusa: 26.XII.1566, o 2.37 po południu, na 13o 21` Raka, Ascendent na 23o Bliźniąt. Podane położenie Ascendentu dla Salon wypadło o godz. 15.37 po południu, Księżyc był wtedy na 15o 15` Raka, w dość ścisłej, lecz już rozchodzącej się opozycji ze Słońcem.
Pogoda nieco złagodnieje w temperaturze przed końcem roku, ale będzie niestała, z opadami i częstymi wiatrami. Najwięksi ze świata ruszą się z dotychczasowego miejsca w inne, i już nie będą mieszkali stale w żadnym ze zbyt wielkim przekonaniem. Nie wiemy, kogo Autor nazywa największymi, czy przywódców, czy narody, i jakie. Natomiast władcy zakończą z sukcesem swoje przedsięwzięcia, królowie będą królami, a najwięksi przywódcy przywódcami.
Autor skupia się dalej na analizie horoskopu zimowego, a nie przedstawianej pełni. Cytuje po łacinie księgę astrologiczną odnośnie wpływów położenia Słońca w 4 domu. Oznacza ono odznaczonych odważnych mężczyzn i zapowiada awans tym, którzy na niego zasługują. Ma ukazać się rzecz długo ukryta, a także odkryte skarby. Kosztowności i złoto będą w dobrej cenie. Ponadto znaczy ono również, że wiele osobistości zmieni swoje dotychczasowe wysokie stanowiska i stanie się to niespodziewanie. Dwór i świta, czyli rząd i wszelkie służby rządowe nie będą już więcej wielkie. Znów stanie się tak jak dawniej, po nadzwyczajnych czasach przywróci się prawa demokratycznych wyborów, a więc ludzie godni i niegodni będą mogli jednakowo działać, choć teraz niegodni będą w opozycji do dygnitarzy. Nie będzie fałszywej propagandy i ludzie będą wiedzieli, co jest właściwe i słuszne, informacje będą podawane na bieżąco zgodnie z prawdą. Pewne osobistości zostaną zmienione przez swe dzieci, czyli niektóre stanowiska będą dziedziczne. Inni zmienią stan i będą szanowani bardziej niż wcześniej, choć całe życie „tym byli”, czyli prawdopodobnie przywróci się szlacheckie nobilitacje. Cała społeczność, we wszystkich prowincjach i gminach oraz urzędach republiki doświadczy ogromnej radości. Zwykłym ludziom przypadną niezwykłe darowizny, ofiary, prezenty, zapisy testamentowe, a wiele skarbów, ukrytych kilka lat wcześniej, zostanie wskazanych przez niegodnych ku poprawie, czyli jako zadośćuczynienie. Ci, którzy znajdą się teraz na wysokich stanowiskach zdobędą odkryty skarb i wykorzystają go w zgodzie z czasem, (czyli również rozdadzą potrzebującym?), bo jego zawartość ogromnie ich ucieszy.
Natomiast Wenus w III domu horoskopu zimowego oznacza, że ludzie będą dbali o swoje przyjemności zmysłowe i satysfakcję z życia, już nie kłopocząc tym Bogów w różnych religiach, zresztą większość wyznań pójdzie w zapomnienie. Matki będą zasmucone takim postępowaniem młodego pokolenia, uznając, że koniec religii, mimo jej nadzwyczajnego świadczenia (cudów i działań ludzi pod jej wpływem) nadchodzi niesłusznie. Przywódcy będą starali się uciszyć zupełnie niesnaski na tle wyznaniowym, ale jednak odrodzą się pewne struktury kościelne, „kilka znaków krzyża i Agnus Dei” w stronach starożytnej podwaliny i innych, czyli Włoch itp., ponieważ dotychczasowe wielowiekowe spory religijne ucichną z powodu autentycznej ludzkiej wiary i pobożności.
Następnie pojawi się konieczność wyprawienia nowych ekspedycji wojennych i z tego powodu królowie podniosą ludziom znacznie podatki i „ciężary nie do zniesienia”. Konieczne będzie także zwiększenie ochrony struktur władzy. Tu Autor wyjaśnia układ planetarny, który tym zawiaduje w horoskopie zimowym. Otóż Saturn, Jowisz i Mars wciąż są w układzie wróżącym wojnę, ponieważ Jowisz znajduje się pomiędzy Marsem i Saturnem. Wszystkie znajdują się po wschodniej stronie Słońca, choć Mars wraz ze Słońcem niedawno zaszedł, nie przeszedł jeszcze północnego punktu i przebywa w zachodniej ćwiartce horoskopu, lecz we wschodnim znaku Strzelca. Saturn znalazł się na Ascendencie, więc zaczyna wschodzić na niebie, lecz w zachodnim znaku Panny. W myśl zgodności planet Alcindusa i Hermesa Trismegistosa. Saturn sygnifikuje debaty, procesy, wojny odbywające się na Wschodzie, inne, niż wojny Marsa będącego na zachodzie. Saturn wyrokuje, że „w imię bezpieczeństwa” wschodnie narody doświadczą zwycięstwa „wszystkich innych”. Zaś Mars przebywający po wschodniej stronie Słońca wróży zwycięstwo zachodnim narodom. Stanie się to, ponieważ Jowisz, w horoskopie rocznym przebywający w 9 domu „sekt, praw i religii”, wskazuje na wybuch ogromnych wojen, buntów, rozruchów społecznych i wszelkich śmiertelnych napaści w nadchodzącym 1567 roku.

Tymczasem największe kraje będą żyły w radości i zadowoleniu z powodu nowych sojuszy, przymierzy, innych korzystnych układów i ordynacji prawnych. Sprawią one, że wzrośnie pokój, miłość, jedność, unia narodów i pokojowość. O co Autor wznosi prośby do Boga Ojca i Syna przez wstawiennictwo Matki Boskiej, aby tak właśnie się stało. Amen.

piątek, 3 listopada 2017

Przepowiednia listopadowa z 1566 roku

Przepowiednia na listopad w Almanachu za 1566 rok rozpoczyna się wróżbą napisaną po łacinie (nie potrafię powiedzieć, czy jest to jakiś cytat), która streszcza główne wpływy na ten miesiąc. Otóż, kiedy Słońce będzie przechodziło przez znak Skorpiona groźne staną się wielkie burze z piorunami i błyskawicami. Gdy znajdzie się w 3 dekanacie tego znaku ześle ogromne powodzie, zatopienia i wiatry. Wody wyleją zwłaszcza w stronach południowych, a w środku miesiąca zawieją silne wichury, które spowodują wiele dodatkowych katastrof i strat. Niebezpieczne burze, deszcze i wiatry będą trapiły Afrykę do końca miesiąca, co okaże się korzystne dla Europy.

Ostatnia kwadra Księżyca.
Dane Nostradamusa: 3.XI.1566, dokładnie o 20.00 po południu, na 102` Lwa, Ascendent na 29oSkorpiona. Podane położenie Ascendentu dla Salon wypadło o godz. 8.22 rano, Księżyc był wtedy na 7o 27` Lwa, nieco ponad dobę przed ścisłą kwadraturą ze Słońcem.

Pogoda ma być niezbyt ciepła, choć w stronach południowo-wschodnich ciągle jeszcze będą zdarzały się wielkie burze. Zapowiadane przez „pierwsze gwiazdy” w pierwszym dekanacie znaku. Na chwilę temperatura podwyższy się, rodząc mgły, wiatry i „białe meszki”, czyli pleśnie, lecz w częściach ostatnich miesiąca, tj. od 20 do jego końca, pogoda zacznie być zmienna, zsyłając uprzykrzone i długie deszcze. Te deszczowe i zmienne wpływy wodnego znaku Skorpiona, ze względu na obecność w nim innych planet (Marsa, Merkurego oraz Głowy Smoka), które jeszcze będą w nim dłużej przebywały, niż Słońce, potrwają do dwóch miesięcy. A na zakończenie owej mokrej pogody, „w złej godzinie” ukaże się „nowy wróg”, „tyle razy, ile przepowiedzieliśmy jego wystąpienie”. To ważna wskazówka, którą można łatwo przeoczyć. Zbadajmy sprawę. Określenie „nowy wróg” pada najpierw dwukrotnie we wstępnej Rozprawie podsumowującej na temat roku 1566. Autor opisuje go tak:

1. „Pomimo wszelkich wysiłków władców w zaprowadzaniu pokoju w swych królestwach, większość niniejszego roku będzie bardziej zatrważająca, z powodu tego nowego wroga, jaki długi czas winien przybywać i zbliżać się, który będzie nie mniej straszny, niż okropność nawałnicy, ze względu na trwogę, jaką w sobie niesie.”

2. „Ów nowy wróg zbliży się do nas poprzez morza i lądy, ale przed ich działem [dosł. departamentem] dla swej wielkiej korzyści nie dokona tego tym sposobem, ku ich wielkiej szkodzie i późnej skrusze, [która nadejdzie] wraz z największą śmiertelnością, zarówno z powodu chorób zakaźnych, jak przez wojnę i klęskę głodu, ustawiczne febry i dyzenteryjne biegunki.”

Oraz oprócz wzmianki w analizowanej przez nas listopadowej wróżbie, w Przepowiedni kwietniowej pisze tak:

3. „Trygon Saturna do Słońca wskazuje, że wschodnie morza zapełnią się żaglami i flota stanie się tak wielka, jak od nadchodzącego nowego wroga, że całe morskie wybrzeże znajdzie się w krańcowej trwodze; i wtenczas, gdy przypomni sobie, by bardziej się wystrzegać i zabezpieczać przed furią i wściekłym charakterem wroga, niż o zachowywaniu zbożnych zasad.”

W sumie nazwa została powtórzona czterokrotnie.
Zaraz potem w łacińskim cytacie Autor przywołuje egipską stolicę religijną, miasto Słońca, boga Re, Heliopolis, które strzegło przez wieki spójności starożytnego Egiptu, mianując u siebie faraonów i promieniując na kraj najwyższym autorytetem duchowym. Otóż w Europie nie ma i nie będzie żadnego podobnego miejsca ani tak nieskazitelnej władzy, z powodu „wiekowych zadowoleń i zaniedbań dostojników i królów chrześcijańskich”. Czy Autor odnosi to porównanie do Paryża, który został nazwany „stolicą słońca”, czyli Króla Słońce w Centuriach, czy może raczej Rzymu (astrologicznie spod znaku Lwa rządzonego przez Słońce) albo Watykanu, trudno powiedzieć, jednak nasuwa się taka myśl.
Dodaje jeszcze, że nie chce robić wcześniejszych obliczeń, z powodu wroga. Owego „nowego wroga”, jak się domyślamy. Po czym znów po łacinie zwraca się do niego, podziwiając wspaniałe łupy i chwałę (nadmienionego Heliopolis-kapłańskiego miasta), które zdobył. Podejrzewać należy w tych kilku skąpych zdaniach ukrytą historię zajęcia przypuszczalnie Rzymu i Watykanu (opieram się na innych wzmiankach w tej sprawie z różnych almanachów). Wtedy to Wenus (w horoskopie w znaku Wagi, domu XI, aplikująca do koniunkcji z Jowiszem) „wypełni swe zadanie”, mimo, że jej wpływy nie będą ogłaszane w nagłówkach gazet. W ten sposób ujawnią się zbyt późno i doradcy „nie będą wiedzieli, gdzie dać wsparcie”. Pogoda się przejaśni i nie przeszkodzi w działaniu tym, których Wenus będzie faworyzowała. W astrologii są to kobiety, dzieci i artyści, oraz ruchy pokojowe. Jej przesadne wpływy niosą wygodnictwo, próżniactwo, przejadanie zasobów, rozrzutność. Być może Autor chce powiedzieć ogródkiem, że władza (Słońce, w XII domu horoskopu) pozwoli na istnienie stowarzyszeń kobiecych, działalność artystyczną i pokojowe wystąpienia, nie zauważając w tym niebezpieczeństwa dla swego istnienia. Kiedy pod wpływem Wenus zacznie się gościć na długo i odpoczywać, wszelkie plany obliczone na długie trwanie zamienią się w nicość. Spowoduje to kryzys, głód, a potem (tak jak w Vienne – nie wiadomo, czy chodzi o Vienne francuskie, czy może Wiedeń oraz na Węgrzech) śmierć, wzięcie i poddaństwo. Czyli w wyniku „klęski głodu” umrą także rządzący, oddając zajęty przez siebie obszar we władzę silniejszym i pokojowym sąsiadom. Po tym przejęciu nie będzie już „oblegań”, czyli tłumów w jakichś miejscach, ani protestów. Kto będzie chciał wszcząć jakieś zebranie będzie musiał zawiesić sobie „dzwonek na szyi”, jak zgubiony baran szukający stada. To sformułowanie może sugerować ogromne wyludnienie, jak sądzę, z powodu zarazy. Od tej pory „niegodni” zwrócą się ku szczęśliwszemu prawu i zasadom życia. Nie będą chcieli wspierać tego, co zabronione. Wszelka „zwierzęca brutalność” stanie się wstrętna i piętnowana. W ten sposób wojny nie będą wszczynane aż do wiosny 1567 roku i zapanuje pokój na lądzie i morzu.
Dalej Autor objaśnia szczegółowo wpływ Wenus w koniunkcji z Jowiszem, uściślając przepowiednię. Oznacza ona - cytuje po łacinie - „czystość kobiet i dobro w jej statecznym działaniu”. Także to kobiety okażą się wytrwałe w cnocie i uczciwości, zgodnie z dobrymi obyczajami. Jakże to się jeszcze różni z postulatami obecnych wojowniczych i lewicowych ruchów feministycznych! Ponadto sprawi, że najdroższe wśród kosztowności staną się perły. Nie złoto, ani srebro, które spłoną w tyglu, inicjując wielki globalny kryzys gospodarczy. 
Ponieważ ten układ zachodzi w znaku Wagi, omówione wydarzenia zajdą „na ogromne żądanie” w Hiszpanii, Włoszech, a nawet w Rzymie. Także wzbogacą się miasta i regiony spod znaku Wagi. Co do nich to dawni astrologowie przypisywali Wadze części Libii, Etiopii, Egiptu, Toskanię, Austrię, Alzację, z miast Frankfurt nad Menem, Norymbergę, Wiedeń, Lizbonę, Kopenhagę (podaję za Michałem Falkenerem z Wrocławia oraz „Vademecum polskiego astrologa” Rafała Prinke). Choroby staną się rzadkie, ale w zamian nastanie inne niebezpieczeństwo śmierci (podejrzewam efekt skażenia, o jakim Autor wspomniał w omówieniu zaćmienia październikowego). Umrze kilku największych przywódców, „mających nadzieję na uroczysty pochówek po śmierci”, oraz kilka wartościowych osobistości „bez oczyszczenia”. To sugeruje istnienie podziału na strony zachowujące oficjalnie religię chrześcijańską, i takie, które usuną ją w cień lub zlikwidują u siebie. Autor jednakowo poleca wszystkich Bogu.

Nów Księżyca.
Dane Nostradamusa: 11.XI.1566, lok. godz. 9.3?8 po południu, na 6o 29` Strzelca, Ascendent na 8o Lwa. Podane położenie Ascendentu dla Salon wypadło o godz. 22.08 wieczorem, Księżyc, jak i Słońce były wtedy na 29o 25 Skorpiona, w dość dokładnej koniunkcji ze sobą. Nieco zbyt duża różnica położenia Księżyca może zastanawiać. Księżyc na 6o 41` Strzelca znalazł się następnego dnia o godz. 12.32, gdy Ascendent był w dokładnej opozycji do podanego, czyli na 8o znaku Wodnika.

Pogoda będzie deszczowa i zimna. A z biegiem czasu stawać się będzie coraz chłodniejsza i bardziej nieprzyjemna. Fakt, że nów zachodzi w znaku ognistym, Strzelcu, sprawi, że przyniesie kilka dni cieplejszych. Współczesne obliczenia mówią co innego, pomyłka efemeryd sprawiła, że horoskop Nostradamusa zawiera inne dane, od naszych. Nów nastąpił w rzeczywistości na ostatnim stopniu znaku Skorpiona i miał wejść w znak Strzelca następnego dnia. Chyba, że uwzględnimy pomyłkę Nostradamusa, co do daty i godziny podanego obliczenia i weźmiemy pod uwagę horoskop z dnia następnego. W ciągu tych bezdeszczowych dni ruszą jednak barbarzyńscy rozbójnicy morscy, pustosząc wybrzeża Europy do tego stopnia, że ich mieszkańcy będą zmuszeni uciec w bezpieczniejsze rejony i porzucić całe swoje mienie.
Nów był ponadto złączony koniunkcją z Marsem, przebywającym na 1 st. znaku Strzelca, co oznacza wielkie wrzawy i bulwersujące wiadomości, niosące się z kraju do kraju, którym towarzyszyć będzie rozlew krwi. Pojawi się wielka ilość zdziczałych psów i wilków. Jakieś wojskowe okręty wpłyną do portu, który będą chciały zająć i podporządkować sobie, ale spotkają się z takim rozmiarem zabójstw, gwałtów, ludzkich nieszczęść i błagań „każdej płci”, że nie zdołają się stamtąd ewakuować. Takie zbiorowe okrucieństwa, szał, ból i panika w jeszcze większym rozmiarze zdarzać się będzie „wedle wschodnich ludów”, gdzie ziemia „w połowie” parować będzie ludzką krwią. Zaś w kilku innych regionach, zdaje się tam, gdzie władza utrzyma się, najwięksi będą tropić spiski, z powodu użycia broni ogniowej i biologiczno-chemicznej. Plagi spadną na mężczyzn, kobiety (można też tłumaczyć: mężów i żony) i nietknięte dziewczęta. Różne wypadki zdarzać się będą bardziej w krajach niemieckich i Włoszech, niż gdzie indziej w Europie. W miejscach, gdzie o tej porze są już mrozy i śniegi, będą również działały tropiące straże, tężejąc z zimna. Na koniec wzięte największe świątynie zostaną pozwane (oskarżone przed sądem?), inne będą się jeszcze bronić przed tłumami oblegających, lub będą oblegane przez tłumy wiernych, tego zawczasu nie rozstrzygniemy, Malta nie podda się, mimo ciągłych usiłowań. Mimo to, siła trójki (trzech sprzymierzonych mocarstw) zostanie na tyle osłabiona, że wzbudzi to niepokój. Zacznie się robić nowe przymierza (przez Autora nazywane zaślubinami, mariażem), wiele sporów międzynarodowych zostanie w ten sposób uciszonych i odejdzie się od wrogich wobec siebie przedsięwzięć.

Ponadto będzie miała miejsce śmierć „pewnych dzieciątek?” (ów znak zapytania ma zobrazować jakieś wątpliwości, co do nich), o której stanie się głośno, lecz nie będzie się dawało wiary doniesieniom, że dzieci zostały otrute, lub inaczej uśmiercone, w sposób zamaskowany i udający przypadek (jak odwrotne podścielenie, czy ugryzienie przez zwierzę domowe) przez podstępnych spiskowców. Mieli to robić ci, którzy będą żywili wielkie nadzieje, zapewne na swoje wyniesienie w zamian. Te wypadki zaczną przydarzać się też ludziom od urodzenia szczęśliwym i przy władzy. Przypomina to nieco historię o rzezi niewiniątek w czasach Heroda, którą zlecono, aby w porę zabić przepowiedzianego następcę tronu z prawowitej dynastii. Znaczna ilość takich „zapadnięć”, czyli śmierci możliwych następców zacznie być publicznie omawiana, choć bez dawania całej sprawie wiary. Jednak także będzie się chroniło takie dzieci, „zabierając je z środka” w porę. Czyli imitując ich śmierć, czy inne zniknięcie. „Podobnych spraw wysłuchają dobre duchy I.” Owa liczba czy może litera I, może odnosić się do miesiąca stycznia, Pierwszego, Jedynego lub imienia Jezus, Isus. Autor wzywa Boga, aby to On zechciał zerwać siatkę konspiratorską tak, aby ostatecznie upadła tym samym sposobem, (czyli, rażąc w zamian potomków owych zabójczych konspiratorów śmiercią?).
Sądzę, że Autor miał na myśli dziwne dzieje potomków świętego rodu, dziedziców tytułu i prawa do królewskiego tronu. W okresie kilkuset lat na pewno znajdzie się kilka takich niewyjaśnionych przypadków. Już choćby w rodach panujących znana jest historia człowieka w żelaznej masce, czy – jak głosi spiskowa teoria – zniknięcia dzieci zgilotynowanej pary królewskiej podczas Rewolucji Francuskiej, z których jedno oficjalnie zmarło, drugie żyło, jednak z posądzeniem o podstawienie innej osoby z jakiejś biednej rodziny. Jeśli owe dzieci zostały jednak uratowane, (o czym więcej można przeczytać w moich komentarzach do odpowiednich czterowierszy Centurii w „Proroctwach Mistrza Nostradamusa”), to ich potomkowie, lub potomkowie bocznych gałęzi rodów mogli doświadczać również jakichś dziwnych wypadków. W takim razie Autor ma na myśli dwa konspiratorskie ruchy, jeden zabijający i usuwający niebezpiecznych potomków, inny chroniący ich i zamieniający lub porywający takie dzieci, aby je ochronić przed śmiercią. Prawdopodobnie w taki sposób ujawni się dziedzic ostatecznego tytułu, przyszły król Chiren. W miejscu i rodzinie zupełnie innej, niż by można przypuszczać.
Kończąc nasz Autor stwierdza, że pomija trzy wielkie punkty, które zdarzą się od tego miesiąca do końca roku. Robi to z tego powodu, że wielu ludzi nie uznało i nie uzna ich za najlepsze na świecie. Zwraca zatem wiedzę o nich samemu Bogu, niechaj zechce ją ochronić „od wszelkiego zła”.

Pierwsza kwadra Księżyca.
Dane Nostradamusa19.XI.1566, lok. godz. 14.[?] po południu, na 0o 12` Ryb, Ascendent na [7?]o Wagi. Podane położenie Ascendentu (7o) wypadło dla Salon o godz. 2.50 w nocy, Księżyc był wtedy na 25o 20` Wodnika na dobę przed ścisłą kwadraturą ze Słońcem.

Pogoda nie zmieni się, przybędzie jeszcze deszczu, śniegów i wiatrów, co sprawi, że wzbiorą rzeki i strumienie. W horoskopie widać Wenus i Merkurego w Skorpionie, oraz wkraczającego do niego Jowisza. Słońce w koniunkcji z Marsem w Strzelcu w domu III aplikuje do złączenia z Uranem (w czasach Nostradamusa nieznanym). Odbędą się wielkie obchody przymierzy międzynarodowych zawartych na długi czas w ważnych sprawach, i każda strona będzie zadowolona. Jednak powrót z wygnania wielu osobistości i uwięzienie innych, wśród nich wrogów publicznych i tajnych, tych, którzy byli autorami ogromnych spisków i zbrodni, zrodzi w społeczeństwie stronnicze podziały. Będzie się dyskutowało i debatowało w ostrych i obraźliwych słowach, z każdej strony rzucając wzajemne oskarżenia.
Z powodu opadów i zwałów śniegu zaczną wymierać zwierzęta trzymane na pastwiskach. Osoby na stanowiskach w niektórych służbach zawiodą swych zwierzchników, choć będą działały właściwie. Ponadto do końca tego miesiąca i przez cały następny wzrośnie liczba fałszerzy monet i sprytnych rabunków. Sklepy handlarzy będą obrabiane, świątynie profanowane, wielu sprzedawców zostanie zniszczonych. Z kolei znajdą się też tacy, którzy z zaskoczeniem „odkryją garniec róż”. Widać tu opowieść o złodziejskim procederze fałszowania kart płatniczych i wirtualnych form przelewu pieniędzy, który sprawi, że niektóre puste dotąd konta zapełnią się wielkimi kwotami, które będą wciąż wzrastać, gdy z nich skorzystać.
W tej kwadrze zaczną się nowe spory, jak i czy ograniczyć „pewnych banitów i uchodźców w ich kryjówce”. Będzie też „paru opuszczonych”, czyli odsuniętych od dotychczasowych możliwości działania, którzy będą prowokowali siebie fałszywymi informacjami, co doprowadzi do wzmocnienia królewskich więzień, gdzie wybuchną z tego powodu wielkie bunty. W zamian za zdjętych ze stanowisk powoła się oficerów rezerwy i innych o podobnej szarży. Kryje się tu poważna historia wielkich zaburzeń społecznych, prób stłumienia rozruchów i zaprowadzenia porządku przez rząd. Będzie panowała wysoka umieralność, na choroby przeziębieniowe i płucne. Będą też tacy, którzy „omdleją w swym głębszym śnie”, zostaną zaskoczeni i już się nie obudzą.

Pełnia Księżyca.
Dane Nostradamusa: 26.XI.1566, lok. godz. 16.02 po południu, na 5o 10[?]`Bliźniąt, Ascendent na 3o Skorpiona. Podane położenie Ascendentu wypadło dla Salon o godz. 4.35 nad ranem, Księżyc był wtedy na 005` Bliźniąt, na ponad dobę przed ścisłą opozycją ze Słońcem.

Pogoda ma być zimniejsza, niż dotąd, ustaną opady, wyparte przez przeszywające nawałnice wichrów. Mimo, że w wodnym znaku Skorpiona przebywa jeszcze Wenus i Jowisz na Ascendencie, to Merkury, planeta wietrzna i zmienna, w towarzystwie krańcowego Marsa znajduje się w ognistym i zmiennym znaku Strzelca. Zrodzi jeszcze więcej chorób przeziębieniowych i płucnych. Będzie tak niespokojnie, że ludzie „bardziej, niż spłoszeni” (Księżyc w Bliźniętach dysponowany przez Merkurego jest w domu VIII i aplikuje do Neptuna) nie będą mogli odpocząć nawet podczas długich nocy. Następne zdanie łacińskie, o ile udało mi się je właściwie zrozumieć, mówi, że wszelkie próby męskiego agresywnego poradzenia sobie z sytuacją i zagrożeniami, zostaną ułagodzone przez kobiecą „kroplę miłości”. We wschodnich krajach będą natomiast trwały masowe rozruchy i wzburzenia wraz z rozlewem krwi. Co spowoduje wyprawienie ku zwaśnionym ekspedycji wojsk morskich i lądowych. Stanie się to przed nastaniem takiej wiary, że przywoła ona pokój. Niektóre kobiety przekonają swoich mężów i dzieci „do nowego prawa, sekty i wyznania”, poślą swoje dzieci na naukę do ważnych osób, aby rozumieć doskonalej owe nowe zasady. 


Ponadto królowie i suwerenni przywódcy, ze względu na „niektóre wielkie i pilne przekonania” spotkają się potajemnie, aby rozważyć pewną manipulację, która ma potrwać przez długi czas. Wyrok jednego z nich będzie inny, niż wszystkich i przez to nie będzie można poznać, co się ostatecznie stanie. Tajne plany nie zostaną ujawnione. I na koniec nie będzie słusznych decyzji. A zła rada okaże się szkodliwa dla doradcy (można tłumaczyć równie: „zły wyrok zaszkodzi wyrokującemu”). Zostanie wydana licencja, zezwolenie, która doprowadzi do wielkiego nieszczęścia. Z jej powodu zrodzą się powszechne kradzieże i rozboje. W społeczeństwie nastanie wielki strach, bo na ludzi spadną szkody i kłopoty z powodu decyzji powziętych przez władców i wielkich dostojników.

Odcinek następny

sobota, 28 października 2017

Październikowe zaćmienie Księżyca w 1566 roku

Kontynuuję streszczenie przepowiedni na październik z Almanachu za 1566 rok Nostradamusa.

Zaćmiona pełnia Księżyca.
Dane Nostradamusa: czwartek, dnia 28.X.1566, lok. godz. 4.52 po południu, a w głębiach zachodnich stron stanie się pełna tego samego dnia o 5.37 po południu, na 12o 20` Byka, w okolicach Prowansji na 0 minucie u Ogona Smoka, Ascendent na 14o Byka. Zaćmienie zacznie się natychmiast po zajściu Słońca; i od swego początku do końca potrwa około trzech i pół godziny. Okaże się głęboko ciemne, gdyż księżycowe „ciało będzie zaćmione [przez] blisko 17 punktów i 20 minut i potrwa tak w głębokich mrokach, których nikt inny nie przejrzy, ani nie uzna za więcej, niż wielką godzinę i pół”. Wymienione dane są istotne dla wyliczenia czasu oddziaływania owego zaćmienia. Według klasycznej astrologii czas widocznego cienia przekłada się na miesiące w przypadku zaćmienia Księżyca, albo na lata, w przypadku zaćmienia Słońca. W tym wypadku chodzi o 3,5 miesiąca zaburzeń, które Autor przedłuża o dodatkowe 1,5 miesiąca, czyli razem pięć miesięcy.
Podane położenie Ascendentu dla Salon wypadło o godz. 17.18, Słońce było wtedy na 1449` Byka, a Księżyc na 15o 14` tego znaku. Ogon Smoka znajdował się wtedy na 1257` Byka.


Ponieważ owa pełnia miała być całkowita i zaciągnąć mrok nad niektórymi obszarami Ziemi na okres przejścia 17 punktów (chodzi o sekundy stopnia położenia Księżyca) i 20 minut, nasz Autor wróży z niej, iż zapowiada to śmierć jakiejś wielkiej pani. Nastanie oziębienie, początki zarazy pleśniowej roślin, którą on nazywa wszędzie „meszkiem”, a potem przykre częste deszcze. Pomimo pogody niesprzyjającej przemieszczaniu się, wydarzą się takie bulwersujące wypadki u „największych chrześcijańskich władców”, że zaczną się przygotowania do wojny, morskiej i lądowej. W wielkim pośpiechu na wiosnę 1567 roku zostaną powołani nowi dowódcy i zarządzający, którzy będą mieli mianować większą ilość spośród ludu, przydzielając im „wielkie okazałości”, ale nie dojdzie do tego.
Wenus, znajdująca się w 2 dekanacie (dawniej zwanym obliczem) znaku Wagi i w domu VI horoskopu, zapowiada różne nieszczęścia. Panując nad znakiem zaćmienia w Byku, przesuwa się dalej do ostatniego dekanatu znaku rządzonego przez Marsa, który włada znakiem Skorpiona, gdzie przebywało wtedy Słońce. Nasz Autor przywołuje łaciński cytat z jakiejś księgi astrologicznej, dotyczący efektów zaćmienia Księżyca w znaku Byka, jakie zanotowali starożytni astrologowie, wraz z greckim uczonym Proklosem. Otóż zapowiada ono brak owoców, jałowość, straty w handlu, zerwanie dotychczasowych umów, ogłoszenie nowych pośpiesznych traktatów, rozległe plagi na ziemi, szkody dla wędrujących i kobiet brzemiennych, a także dżumę, zarazę wśród bydła i wybijanie stad, zepsucie kobiet, bezpłodność i upadek wielkiej królowej. Autor potwierdza te stwierdzenia, wyliczając „cudowne wydarzenia” w postaci zarazy, kryzysu gospodarczego, wojny, trzęsienia ziemi, oraz wylewu rzek i potopu. Handel światowy podupadnie, dotknięci będą także podróżnicy i emigrujący z powodu wyznania, za pracą i w poszukiwaniu komfortu życiowego. Nagle pojawią się ogromne śmiertelne zagrożenia dla kobiet ciężarnych, porody staną się niebezpieczne, a niemowlęta narażone. Szkoda spadnie także na przeorów zakonów duchownych. W chwili, gdy Słońce znajdzie się w połowie swej „ekscentrycznej”, zaćmienie przybierze barwę zmieszanej czerwieni i zieleni, co z jakiegoś powodu może być źle zrozumiane.
Następnie nasz Autor wraca do dnia 4 maja 1566 roku, gdy miało miejsce pierwsze zaćmienie tego roku, o którym dotąd nie wspomniał. Jest ono powiązane z analizowanym teraz, choćby z tego powodu, że oba Światła horoskopu zajęły opozycyjnie te same znaki, Byka i Skorpiona, łącząc się koniunkcją z Ogonem i Głową Smoka. Owo zaćmienie miało być widoczne na północy i zachodzie wcześniej, niż „wedle nas”, czyli południa kontynentu i Prowansji. Zapowiadało ono wielkie burze z piorunami, trzęsienia ziemi i początek suszy tak wielkiej, że drzewa oliwne miały obrodzić tylko garstką oliwek. Do tego miały pojawić się zarazy i rozpalone silnie gorączki. Poruszyło także w ludziach agresję i kłótliwość. Na wschodzie Afryki i Azji wylęgły się ogromne ilości śmiercionośnych stworzeń pełzających, gąsienice, wije, moskity oraz szarańcze. Tam wybuchła lokalna wojna. Około sierpnia pojawił się zaś pomór bydła.
Autor następnie daje wskazówki na pewne podobieństwa układu gwiezdnego pomiędzy horoskopami jesieni i zimy oraz owego majowego zaćmienia. Są one trudne do odkrycia, ponieważ nie podał dokładnego momentu majowego zaćmienia, ani też nie wiadomo czy dane dotyczące jesiennego nowiu odnieść należy do horoskopu sezonowego (przypomnę Słońce było wtedy na 29oPanny, czyli nie weszło jeszcze w jesienny znak Wagi). Chodzi jednak o „figurę”, czyli zapewne ważną planetę w układzie z innymi, przebywającą w "12 domicylu" (tj. znaku swego władania), atakującą opozycyjnie (lub jako przeciwnik) Marsa, lub zmierzającą do takiej opozycji/przeciwstawienia się. Samo sformułowanie 12 domicyl może być mylące, bo nie wiadomo czy odnieść go do 12 domu w horoskopie, albo 12 domu liczonego od pozycji Marsa, czy może do 12 znaku zodiaku Ryb, którym rządzi owa figura. Otóż w horoskopie jesiennym i zimowym powtarza się w istocie „pechowa figura” tzw. krzyża kosmicznego, który tworzą cztery planety: Uran w Strzelcu, Neptun w Bliźniętach, Pluton w Rybach i Saturn w Pannie. W jej skład jednak wchodzą planety nieznane w czasach Nostradamusa. Innych jednak planet mogących z grubsza wskazywać na opozycyjność wobec Marsa w żadnym z tych horoskopów po prostu nie ma. Pozostawiam tę sprawę do rozkminienia jakiejś uczonej w astrologii głowie, która być może kiedyś zwróci na całą rzecz uwagę.
Autor zastanawiając się głębiej nad zasygnalizowanymi tu układami wyraża wątpliwość w powodzenie spisku, uknutego przez „częściowo zbiegłych” i „dobrowolnie i niedobrowolnie wygnanych” ważnych osobistości. Nie wiemy jakich rejonów ta wróżba dotyczy, w każdym razie wynika z tego, że zajdą w nich procesy anty-demokratyczne i władza umocni się. Odsunęły się one z powodu braku cierpliwości wobec zarządzeń ich zwierzchników, władców i włodarzy. Nie starczy im siły, aby zorganizować zbiorowy opór, najwyżej tyle, co muchy chcące przesłonić słońce. Bowiem owi władcy będą dysponowali siłami, które wzrosną do nadzwyczajnej mocy w obliczu licznych katastrof i nieszczęść, które ich zewsząd otoczą. Pomóc przeciwstawić się temu mógłby jedynie sam Bóg, „wyciągając swą rękę”.
Zaburzenia atmosferyczne i inne wypadki doprowadzą do wymierania całych gatunków ptaków śpiewających oraz śmiertelnej zarazy wśród bydła. Ponadto „pewni bracia”, krewni i członkowie rodzin będą ze sobą wojować i prześladować się wzajemnie, wzrośnie nienawiść i podłość. Wzburzenie i „rozedrganie serca” stanie się powszechne, ludzie dotąd bliscy ruszą przeciw sobie w wielu stronach, regionach i krajach. Winien temu będzie ogólny strach i trwoga. Wieści o rozruchach i buntach będą niosły się szybko z kraju do kraju, wprawiając w ogromne przerażenie tych, którzy „będą w większym zabezpieczeniu” od innych. Podobnie ludzie na stanowiskach, dotąd opływający w wygody i rozkosze życiowe, poczują się bardzo niekomfortowo. Sto razy więcej nieszczęść przydarzy się „płci żeńskiej”, a także starcom, z powodu nowych chorób i katastrof. Winne temu będzie zgromadzenie planet (Wenus, Jowisz i Merkury w Wadze) w 6 domu horoskopu oraz Saturn w znaku Panny. Spowodują one „różne i niebezpieczne choroby i niedomogi cielesne, jak: zatrzymanie moczu, kamica, ciężkie boleści, kłucia w plecach i talii, wielkie ogniskowe zapalenia, wysięk krwi wskroś różnych części ciała, zarówno przez żyły gardlane, jak dyzenterie, nieżyty nosa, trudności oddychania, krótki oddech, preparacja puchlinowa, suchoty, wychudzenie”. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że wymienił choroby pęcherza i nerek, półpasiec, gorączki krwotoczne, krwawe biegunki, zapalenia płuc, zatok i wszelkiego rodzaju przeziębienia, duszności i astmę, sepsę i gruźlicę.
Władcy regionalni, szlachta i duchowieństwo skłóceni ze sobą z powodu praw własności, zarządzania ziemiami i wytyczonych granic zaatakują siebie bandami. Przez długi czas (pokoju, jak się domyślamy) nie wysuwano aż tak wielkich postulatów i stwierdzeń, „śmiertelna nienawiść” jednak istniała, jedynie stłumiona i wyciszana. Teraz wybuchnie z taką siłą, że najpierw owi przywódcy wraz z rodzinami, nie mając wobec siebie żadnej litości, staną w niebezpieczeństwie utraty życia, czci i majątków, a potem wejdą do walki ci, których specjalnie do niej nie podżegano. Gwiazdy wspomnianymi wcześniej układami zapowiadają najpierw wszystko to, co dobre i zbawcze, potem krwawy spór z użyciem broni ogniowej, a potem znów pokój i pogodzenie się.
Autor podkreśla łagodzącą rolę benefików, Wenus i Jowisza w znaku Wagi w omawianym horoskopie zaćmienia. Sprawią one, że zapowiadane wydarzenia będą się działy w ciągu kolejnych pięciu miesięcy, do marca 1567 roku, a nie tylko w samym miesiącu marcu przyszłego roku. W dniu 6 listopada obie planety mają połączyć się koniunkcją, będą też wtedy korzystne sekstyle Słońca do Księżyca i Marsa do Księżyca, co sprawi, że nie zdoła się powstrzymać wpływów obu benefików. Gdyby nie to, owo głębokie zaćmienie sprawiłoby, że „nie zdołalibyśmy” (Autor ma na myśli Francuzów) doczekać wielu niepomyślnych i nieszczęśliwych wydarzeń, które ono zapowiada i spowoduje. Owe podłe skutki będą nieco złagodzone, lecz z powodu głębokiego pogrążenia „ciała księżycowego w formie piramidalnej w cieniu ziemi” słabo będą rozpoznawalne. To sformułowanie wydaje się zastanawiające, ponieważ cień jest w formie stożka, a nie piramidy. Można przypuszczać, że Autor omawia wydarzenia w dwóch rejonach. W jednym zapanuje mrok, spowodowany dojściem do władzy ludzi schierarchizowanych w formie piramidy, lub chodzi o upadek dolara, który ma na sobie rysunek takiej piramidy. W drugiej będą niepowstrzymanie zachodziły korzystne, Wenusowo-Jowiszowe procesy, co też sugeruje charakter wymienionych aspektów Księżyca do Słońca (oficjalna władza) i Marsa (wojsko). Autor nie chce wszystkich złych wydarzeń, które odbędą się kosztem kilku wielkich władców, omawiać. Choćby dlatego, że będzie wtedy panowała manipulacja, która – tak jak mówi układ gwiazd – wywoła przyczyny śmierci, jak i wesel i ślubów oraz ukaże wrogów publicznych. Czyli doprowadzi do ostatecznego rozłamu i oczyszczenia. Będą też inne skutki, „z powodu wiary i wyznania”, tak jak wskazuje horoskop, lecz także i o nich Autor nie chce już mówić. Ostrzega jedynie mieszkańców rejonów, gdzie zaćmienie będzie najbardziej widoczne, „w Rouan, Normandii i innych pobliskich” krainach, że jego efekty będą tam gorsze i dotkliwsze, niż gdzie indziej. „Od 28 października niniejszego roku aż do 15 lutego 1567”, czyli w terminie pięciu miesięcy od zaćmienia, „prowincje, miasta i grody” we wskazanych rejonach, podległe „drugiej kwadraturze”, czyli znakom stałym, będą „ciężko skażone”. Po czym Autor wzdycha do Boga, aby zło, które ma się stać przemienił w dobro, i aby to, co się wydarzy posłużyło do zaprowadzenia pokoju.


środa, 25 października 2017

Przepowiednia na październik 1566 roku

Przyznam, że łaciński cytat rozpoczynający Przepowiednię październikową z Almanachu na 1566 rok przysporzył mi nieco zachodu w tłumaczeniu i zrozumieniu go. Jego brzmienie jest moją wersją, być może niedoskonałą i błędną. To mógłby stwierdzić jedynie łacinnik, dlatego przy okazji proszę o uwagę takowego, jeśli się trafi. Wersety odnoszą się do Boga stwórcy, ale i moim zdaniem Adama, niewymienionego z imienia, posiadającego cechy boskie, który wraz z Jezusem Chrystusem i Jego dziewiczą Matką ma udział w boskim dziedzictwie.


Ostatnia kwadra Księżyca.
Dane Nostradamusa: 5.X.1566, godz. 11.30 po południu, na 15o 4` Raka, Ascendent na 6o Skorpiona. Podane położenie Ascendentu wypada dla Salon o godz. 8.15 rano, więc kilka godzin wcześniej, niż podaje to Nostradamus. Księżyc był wtedy na 12o 26` Raka, i brakowało mu dobę do ścisłej kwadratury ze Słońcem.

Pogoda typowa dla jesieni, chłodna, mokra i zamglona, zmniejszy o wiele dotychczasowe upały. W horoskopie omawianej kwadry Mars w znaku Skorpiona znajduje się na Ascendencie, zatem nasz Autor stwierdza, że marsowi doradcy (wojskowi i stratedzy) będą namawiali rządzących do wszczęcia akcji wojennych gdzieś poza kontynentem Europy, podjudzając także ku temu dostojników kościelnych. Jak? Zapewne pochwalając jakieś krzyżowe ruchy reaktywujące się w kościele. Nie jest to jednak stosowna pora na użycie siły, o czym mówią astrologiczne prawidła. Gdyż Mars na Ascendencie, w znaku, którym rządzi nie przynosi zwycięstwa we wszczętej przez siebie walce. Stosowny cytat na ten temat znajdziecie we wróżbie sierpniowej w Almanachu za 1558 rok, werset 136. Brzmi on:
Bo nie idzie się w pole pod wpływem Marsa, kiedy jest on źle dysponowany i panem Ascendentu. Ten, kto działałby inaczej będzie nieuchronnie obalony.
Do tego Jowisz i Słońce, będące w koniunkcji, w znaku Wagi znajdują się w domu XII, który świadczy o tym, że „sprawiedliwi prezydenci i senatorowie” oraz przedstawiciele kościoła i prawa (tzw. ludzie w długiej szacie) „wiele utracą ze swych godności i dostojeństw”, czyli znaczenia i przywilejów, a ich wrogowie zechcą wykorzystać ich brak autorytetu i słabą pozycję robiąc, co tylko zechcą. W ten sposób prawo i ustawy oraz ci, co za nimi stoją stracą wiarygodność i znaczenie, a nawet zaczną być tępione i krytykowane. W ten sposób autorytet wysokich stanowisk podupadnie, razem z nimi rola sprawiedliwości i prawa, rządom towarzyszyć będzie wiele nierozliczonych afer, które sprawią, że zasady podtrzymujące państwo „będą w krańcowej dekadencji”. Jednak w chwili jakiejś SKRUSZONEJ ZMIANY wysocy urzędnicy i przywódcy upadną ze swych stanowisk, choć potrwa to krótko. Moc instytucji zostanie zachwiana, lecz znajdą się tacy, którzy będą świetnie rozumieć sytuację, „uświadomieni” i oni przystąpią wtedy odpowiednio do działania.
Będzie wtedy dwóch świeckich władców oraz jeden duchowny. Przeciwko dwóm będzie powołany spisek, cechujący się taką nowatorską pomysłowością i metodami, że nasz Autor wzdycha. Spisek zostanie ścigany i wykryty, wybuchnie jakiś skandal związany z nielegalną miłością, „z powodu żon”, oraz zaczną się usprawiedliwienia.
W tych czasach pojawi się przerażenie związane z Turcją i krajami bliskowschodnimi. Także kilka krajów z dalekiej Azji (zapewne znad Morza Czarnego) i Egipt „podniesie się”, ponieważ także ich wybrzeża zaczną być nękane przez rozbójników morskich, pojawi się u nich ostry kryzys („głód”), związany z zarazą i chmarami pożerających plony owadów.
Dalej nasz Autor omawia wpływ Saturna, znajdującego się w znaku Panny (w domu X, czyli u władzy), blisko Wenus. Zapowiada to nieposłuszeństwo sług i służb wobec swych zwierzchników, pojawią się różne choroby, także u małych zwierząt. Za rządów wielkich samowładnych władców zostaną wybrani także posłowie, namiestnicy i ludzie szlachetni i szanowani, którzy, gdy przedstawią zlecone im zadanie, spotkają się z ogromną niezgodą, krytyką i kłótniami. Winni temu będą „dwaj silni” „po obu stronach”, czyli z lewicy i z prawicy, lub z partii rządzącej i opozycyjnej, którzy jednak zostaną odkryci z powodu ogromnych krzywd, które dokonali, przekroczywszy wszelkie dopuszczalne granice przyzwoitości. Dotknięte nimi będą małe dzieci, „mające ojca i matkę”. Opuszczone „w wieku chołubionym”, czyli prawnie chronionym, będą „tułały się i żebrały”. Czy kryje się za tym handel dziećmi? Odbieranie dzieci rodzicom w majestacie prawa? W każdym razie pewni ludzie o wysokim statusie i opływający we wszelkie bogactwa wpadną wtedy w krańcową biedę.
Saturn sprowadzi niezliczoną ilość krzywd z różnych powodów, przez choroby, niezgody rządzących, jak i wojny domowe i zamieszki wywoływane przez sekty i różne wyznania religijne. W kilku krajach zapanuje masowe oburzenie na królów i przywódców. Najbardziej, jak tylko zdołają szemrać będą kobiety, które zaszły w ciążę w czasie, gdy miały być chronione „od wiatrów”. Tu uczulam na wyraz „przeciw-chronione”, contregarder, który nasz Autor utworzył samodzielnie i moim zdaniem kryją się za nim wszelkie leki zapobiegające (np. zajściu w ciążę) czy szczepienia ochronne, gdyż używa go w wielu swoich utworach prozą w takim kontekście. Jednak królowie zwyciężą wbrew woli swych wrogów i przeciwników. Tak oto dostaliśmy znowu szczegóły odnoszące się do czasu PÓŹNEJ SKRUCHY.

Nów Księżyca.
Dane Nostradamusa: 12.X.1566, lok. godz. 16.50 po południu, na 20o 17` Wagi, Ascendent na 8o tegoż. Podane położenie Ascendentu dla Salon wypadło o godzinie 5.25 rano, Księżyc był wtedy na 16o 44` Wagi, na dobę przed ścisłym aspektem ze Słońcem.

Opis pogody jest dość skomplikowany, bo ma być jednocześnie sucha, jak deszczowa, wietrzna i mgielna, chłodna, choć rozgrzana, w końcu jednak pojawią się mrozy, które zaczną rodzić, (jak co roku o tej porze) gorączki i febry wędrowne, (czyli zakaźne i przynoszone z innych miejsc), długie i poczwórne, wychudzenia i obrzęki (za nimi kryje się wiele różnych chorób, także sepsa), oraz „inne przypadłości” spowodowane trującym zakażeniem, (czyli świadomie przez kogoś rozsianym). Ma umrzeć kilku, których „eksperyment zostanie całkowicie udaremniony” (Autor nie wyjaśnia, o jaki eksperyment chodzi, ale śmiem podejrzewać tu skutki działania tajemniczych „siedmiu, od żalu”) oraz dwóch, spośród tych, którzy będą żyli tyle, ile potrwa jesienna wilgotność. Ich następcy bardzo szybko zostaną strąceni ze swych stanowisk, ku wielkiemu „zmieszaniu stronników”. Tak ma przeminąć chwała tego świata, zbyt nijaka i materialistyczna, aby mogła być trwała i wieczna.
Podczas tego miesiąca księżycowego będzie doskonały układ dla zawiązywania ślubów, zacznie się mówić o jakichś konkretnych osobach z rządu i ze świata i wszystko zostanie zrealizowane. Dwie partie, mężczyzn i kobiet, będą wtedy bardzo zadowolone. Ci, którzy zawrą w tym czasie małżeństwo, pozostaną w długotrwałym i szczęśliwym związku. A najwięksi przywódcy światowi, którzy zawarli taki związek wcześniej „za bardzo długiego czasu”, także „zejdą się małżeńsko”. Być może chodzi o reaktywację jakichś unijnych założeń. Wyniszczanemu małżeństwu, powodującemu procesy, publiczne debaty, waśnie i spory, pozwoli się powtórzyć dożywotnie zapisy. Trudno jest jednak do końca zrozumieć to bardzo skąpe zdanie, zapewne kryje jakieś drugie dno. Wrogowie publiczni będą spierali się między sobą na temat minionych zniewag, co ujawni niesamowitą ilość straconych rzeczy i spraw, z powodu ludzi, „których nadzieja przepadła”. Ich wysłannicy i posłowie zostaną w większości odesłani, po zakończeniu pełnienia swoich obowiązków.
Wszyscy będą zadowoleni z wieści z dalekiego kraju. Niektóre zakazy i zabronienia, w okresie tej lunacji, zostaną uznane za niekorzystne dla zachowywania uczciwej postawy i złagodzone. Jacyś cudzoziemcy będą wspierali pewne kontrowersje i spory, by odzyskać swoje przywileje, przez co nie będzie się ich podejmować, ale w końcu przybędą późno w czasie zaślubin. Przyniosą one ludziom wiele radości, tak samo jak przykrości wrogom publicznym, oskarżanym o łamanie prawa i ściganym. W tym czasie ma się też „wygładzić zakończenie” pewnego ślubu, zrobionego przez „długą władną rękę”. Pod tą nazwą zapewne kryje się potomek starego rodu, ten sam, którego poparło mocarstwo zamorskie, i którego „ogarnęła gorzka żółć”. Jego rodzice, jak rodzice małżonki, którą sobie obierze wkrótce po ślubie staną się dla wszystkich „odrażający” i potępiani, gdy ręka owa zaciśnie się, (czyli zgotuje ludziom wielki ucisk). Teraz, na zakończenie odważny mąż (homme), w którym domyślam się „króla Chirena” poda mu swoje porywcze (tj. silne i gwałtowne) ręce na zgodę, jednak tej zgodzie i uświęconemu związkowi nie jest przeznaczona „długa godzina”.
W ciągu całego miesiąca księżycowego będzie wiele mgły, dobra i zła wywołanego przez wesela, śluby i wolną miłość. Spory i choroby nie przeszkodzą, a może przyśpieszą dobro, które się z nich na koniec wyłoni. To, co złe wyniknie przez jawnych wrogów, a nie skrytych.

Pierwsza kwadra Księżyca.
Dane Nostradamusa: 20.X.1566, godz. 18.38 na 27o 30` Koziorożca, Ascendent na 3o Skorpiona. Podane położenie Ascendentu wypadło dla Salon o 7.04 rano, Księżyc był wtedy na 25o 15` Koziorożca na dobę przed ścisłym aspektem ze Słońcem.

Pogoda „tego księżyca”, (czyli przez cały miesiąc księżycowy) będzie zmienna, burzowa, mokra i zimna. Będzie to czas niezwykłego w dziejach ludzkości zgromadzenia się ludzi „społem”, czas radości i zabawy. Spowoduje to oddziaływanie łączącej koniunkcji, inaczej schadzki na niebie, copulative coniunction. Horoskop ukazuje rzeczywiście Jowisza, Słońce, Merkurego w znaku Wagi, Ascendent i Marsa w Skorpionie blisko siebie, w pewnej odległości w Wadze znajduje się też Wenus, ale z czasem aplikująca do owego stellum. Nadejdą wielkie deszcze, a w porze „schyłku podrównikowych dni” pojawią się chłody.
Morze nie będzie spławne, floty wycofają się do swoich stałych baz, wielkie fale morskie uspokoją „wojujących”, na wybrzeżach znów nastanie pokój i bezpieczeństwo, zakłócane jedynie nieprzyjemnymi sztormami, jednak jawne będzie „coś złego z powodu złego sąsiada”. Ów sąsiad, tożsamy z bliźnim to człowiek innej rasy i kultury, który dotąd mieszkał w krajach Europy na prawach obywatela. Teraz poróżnienie wzbudziło zło w sercach i przybyszy i gospodarzy. Jacyś „ostatni zamyślający przekupić morze (a raczej zamorskie kraje)” zostaną wraz z przeogromnym łupem odzyskani na piaskach nadmorskiej pustyni, i odtąd zostanie postanowione, by już więcej nie znosić cierpliwie zniewag ze strony piratów i „nieludzkich morskich rozbójników”. Zacznie się wtedy mówić o zmarłych, o tym, że zyskają „jakiś opuszczony kraj”, co przyniesie administracji wiele udręk i kłopotów. Truciciele zostaną wyłapani, i umrą, zanim odbędzie się proces skazujący, aby nie można ich było wcześniej „zabrać z środka”. Wielkie stracone rzeczy zostaną odnalezione. Mężczyźni, nawet ci małoduszni będą przejęci lękiem i trwogą, natomiast kobiety będą śmiałe i odważne. Miedziany Kocioł sprowadzi na „członki” zimne dreszcze, co możemy rozumieć różnie. Jednak kocioł jako alchemiczne miejsce przemiany, płynącej ze zmieszania różnych elementów, która budzi zimny dreszcz strachu, będzie za chwilę objaśniony. Owe lęki i trwogi staną się przyczyną pokoju i bezpieczeństwa, choć nie we wszystkich miejscach.
W horoskopie jesieni (czyt. nów 13.IX.1566) Mars był w koniunkcji z Merkurym w IX domu), co według Autora wskazuje na to, że w różnych miejscach świata „będzie wytwarzana fałszywa moneta”. W grupie fałszerzy znajdą się też tacy, którzy „będą posłuszni”, bo została im obiecana prawdziwa alchemiczna przemiana, lecz nigdy do tego nie dojdzie, wciąż będą jedynie używani do fałszowania metali. Można już teraz pokusić się o zrozumienie tych porównań. Tajne projekty mocarstw pochłaniają ogromne kwoty, które pochodzą z tzw. czarnego budżetu, czyli nielegalnego handlu narkotykami, transplantacji organów i wszelkiej spekulacji. Brakujące kwoty są dodrukowywane i nie mają pokrycia w cennych metalach. Ludzie, uczeni, którzy biorą udział w tych projektach niekiedy czynią to w zamian za obietnicę od rządu, iż dostąpią wraz z rodziną odmłodzenia, czy znacznego przedłużenia życia (swoistej nieśmiertelności) z pomocą rozpracowywanej technologii (takie wywiady można znaleźć w internecie). Otóż Autor przepowiada im, że nigdy tej nagrody nie dostaną.
Owa koniunkcja oznacza również, że na całym świecie, a zwłaszcza we Francji, Włoszech, Niemczech i Hiszpanii (ciekawe to wyliczenie, bowiem wymienia wszystkie kraje współpracujące ze sobą po stronie faszyzmu w czasie II wojny światowej) nastanie mnóstwo kłopotów, szkód i strat, choroby, zagrożenia, zamieszki i wygnania mężczyzn. Królowie zaś będą się kierowali bożym prawem. Ponadto jakaś wielka niebezpieczna choroba ogarnie „wielkiego, bardzo wielkiego i po trzykroć wielkiego”, która potrwa aż do lutego i marca 1567 roku, a Autor nie chce zdradzić, jakiej będzie „płci”.
Koniunkcja Merkurego w Wadze do Słońca w Skorpionie (10-stopniowa, w istocie słaba i dopiero uściślająca się, co zapowiada dłuższy bieg czasu), blisko Ascendentu oznacza, że w niektórych prowincjach i regionach europejskich pojawią się ludzie, którzy zaczną tępić obce prawa i sekty, próbując ograniczyć wszystko do panujących tradycyjnie wyznań. Mamy to już poniekąd, w postaci przywódcy Węgier, Orbana, czy obecnie rządzącej w Polsce partii. W każdym razie ruchy narodowe gdzieniegdzie umocnią się. Ponadto we wszystkich krajach pojawi się wielka ilość ludzi dotąd rozpierzchłych, działających w ukryciu lub w pół-ukryciu, wyznających publicznie wiarę w Boga, którzy będą znali zasady łączenia ze sobą pierwiastków, by wprowadzić Merkurego, Słońce i Księżyc „w robotę alchemistyczną”.

Omawiana koniunkcja, która miała swoją „fizyczną” kulminację 18 października, czyli 2 dni przed ustaleniem omawianego tu horoskopu kwadry, zapowiedziała to, co ma się wydarzyć. W przeddzień tego wydarzenia królowie i władcy będą w wielkiej radości, oprócz jednej (pani? władczyni?), która będzie czymś zdenerwowana i mnóstwo innych, zdenerwowanych z jej powodu. Mianowicie alchemicy, fałszerze monet zostaną wykryci, a pobożni głosiciele wiedzy o alchemicznej przemianie ciała fizycznego, wpadną w rozpacz „na koniec niewinnej bajeczki”. Urząd jednak wyciągnie rękę po wszystkich i zostaną aresztowani jedni i drudzy, „pracownicy służb, skarbnicy i królewscy szafarze, administratorzy księstw”. Wprawi to całe kraje w wielkie niepokoje, bolesne upadki fortun, ucieczki niektórych ludzi i licytacje majątków. Autor błaga Boga o ochronę przed niedobrą i wściekłą chorobą, która zewnętrznie i wewnętrznie będzie chwytała serca.

Dalej następuje opis skutków zaćmienia Księżyca, który pozostawiam do osobnego wpisu.


sobota, 9 września 2017

Ostatni almanach Nostradamusa

Przedstawiam ostatni ze znanych mi almanachów Nostradamusa. Jest to Prawdziwa prognoza za 1567 rok (Vray pronosticq pour l`an1567). Dziełko niewielkie, bo kilkanaście stron dzisiejszego maszynopisu zawierające. Wydane z ogromną starannością drukarską przez Benoist Rigaud w Lyonie. Urzekają w nim przede wszystkim ilustracje, zawierające ukryty sens symboliczny, o którym niekoniecznie jest mowa wprost w utworze.
Tłumacząc doszłam szybko do wniosku, że jest to szczególny tekst. Wypieszczony. Nie dziwmy się. Nostradamus pisał go w roku 1566, w którym odszedł z tego świata i wiedział o tym wcześniej. Zmarł latem. W praktyce, wyszedłszy jak zawsze na jesieni, almanach był już pośmiertny.

Na czym polega owo dopieszczenie? Ano, jest to tekst niezwykle zwarty, treściwy. Nie ma w nim nic z wylewnej rozwlekłości, jaką charakteryzują się inne utwory. Zdania są aż tłuste od zawartych informacji, proszących się o odczytanie w skupieniu i z wyobraźnią.

Poniekąd odnajdziemy w nim wątki z poprzedniego roku. Jednak także rzeczy, które zadziwiają i których do końca nie możemy jeszcze pojąć. Zatem pojawia się wątek wielkiego Pana (domyślamy się, że centuryjnego króla Chirena, świętego króla leczącego, jak starożytni Merowingowie i Stuartowie skrofuły u swego ludu, zgromadzonego na specjalnym święcie państwowym), a raczej dwóch wielkich panów, o czym uważny czytelnik Almanachu z 1566 roku już wie. Oraz zagadka, który z nich jest prawdziwy. Autor tego nie rozstrzyga, zapewne dlatego, aby wiedza zawczasu podana nie zakłóciła przebiegu rzeczywistej gry. Owi tajemniczy „Alef & Alef” wydają się swoistymi bliźniakami. Coś wiedzą na ten temat hinduiści, gdyż w ich świętych księgach stoi, iż inkarnacje Najwyższego Pana pojawiają się przy zmianie wielkich er zawsze podwójnie. Ale wracam do tematu.

Innym niezwykłym wątkiem jest tajemnicza kwestia dziwnych zwierząt, potworów, zwierzyńca. Zachęcam do przeczytania przepowiedni, bo tego nie da się opowiedzieć. Zdaje się jednak, że Nostradamus wkracza w pewnym momencie w dzieje ludzkości wchodzącej w inny wymiar rozwoju.
Ponadto, co rusz znajdujemy istne perły. Na przykład ta, która mnie poruszyła, bo wydała mi się jakby skierowana do nas, Polaków, (choć może ulegam iluzji, jednak owe uzbrojone plecy/karki jakoś żywo kojarzą się ze skrzydłami husarii).

Nów Księżyca przypadnie 10 dnia niniejszego miesiąca [marca] o 7 godzinie 56 minut z wieczora, wiatr łagodny i przyjemny ciągnący do wilgoci. Wy, którzy tak długo gnuśnieliście leżąc w barłogu w leniwym śnie, widzę was, jak wznosicie rogi w całkowitej wolności, przeciwstawiając się nazbyt wielkiej śmiałości i rozbijając (macie kute karki) najdumniejsze obmurowania i fortyfikacje. Niektórzy z was zostaniecie tam wtedy oszukańczo złapani, którzy będziecie służyli za ochłapy, aby zaspokoić głód niewolników cienia, tak, więc wystrzegajcie się zbytniego rozmachu, chociaż w końcu przez wielką wyrozumiałość wszystko będzie wybaczone.

Czytam: Ci, którzy walczyli pod Monte Cassino i w wielu innych miejscach świata dali się schwytać i zostali niewolnikami pozoru w zamian za ochłapy rzucane przez bogatych sąsiadów, którzy ich wciąż wykorzystują dla swoich celów. Lud gnuśniejący w niedźwiedzim barłogu podniesie rogi. Jesteśmy spod rogatych znaków. Barana i Byka. I odzyskamy całkowitą wolność, a ktoś o wielkiej wyrozumiałości wybaczy winy tym, którzy tyle czasu spali, pracowali i jedli na pasku obcych panów.

Opis następnego nowiu, połączonego z zaćmieniem Słońca, niezwykle ciemnym, o którym w poprzednim almanachu Autor pisał, że będzie tym przypominającym mrok, jaki ogarnął ziemię podczas śmierci Jezusa, jest krótki i wstrząsający. To przepowiednia dla ukrytych gnębicieli i niszczycieli Ziemi.

Ci, którzy chowają się w jamach organicznych żyjący w próżniactwie z potu biednego oracza zostaną odszukani przez mniejszych od siebie, i wielu spośród nich będzie przez nich zaskoczonych, zabitych, zmasakrowanych, i plaga wielu ran na całych ich ciałach, a ci, którzy dokonają takich okrucieństw zamiast być za to ukarani zostaną wynagrodzeni.

Następnie znajdujemy przepowiednię na temat losu zaszczepionych truciznami dzieci oraz tych, którzy taką zbrodnię na ludzkości zlecili.

...ci, którzy wywołali niedolę, przede wszystkim będą doprowadzeni skrępowani i zduszeni do dobrych miast, gdzie ich proces będzie im wytoczony, od którego staną się na tyle zasmuceni, na ile wszyscy będą usychali z przygnębienia. A ich koniec będzie nędzny z powodu ołowianej saturnicznej kosy, która skróci ich wiek. Dalejże, nastanie wielki przestrach z racji młodzieży, jaka prawie nie weszła w swój młody wiek i kwiat będzie uciśnięty, aż do odebrania mu życia.

Mowa jest również o wielkim kryzysie i upadku giełdy światowej. Także o „udawanej metamorfozie” nadmiernego ocieplenia klimatu, służącej do egzekwowania opłat od niestosujących się do urzędowych dyrektyw. Jak i o procederze absurdalnego zadłużania państw przez kilku najbogatszych. Znajdziemy też opis współczesnej medycyny, która utraci starą wiedzę medyczną, a zajmie się odcinaniem i przyszywaniem organów, czyli „sztuką kowali”. Oraz wzmiankę o leczniczej roli marihuany, długo służącej do zabawy, i zakazanej. Znajdziecie to wszystko, tylko uważnie czytając. Jak i widok sypiących się do wody, podmywającej mury i fundamenty starożytnych budowli wzniesionych nad brzegami rzek. Plaga ran, skażenia wielkich obszarów, śmiertelnego napromieniowania skracającego życie. Dzikie zwierzęta podchodzące zimą do ludzkich siedzib. Niektórzy „łysi i nadzy” wracający na łono przyrody, jak zwierzęta. Jednocześnie odrodzenie ducha i rozwój świadomości wyższowymiarowej u ludzi, doprowadzający niektórych do ostatecznego porzucenia ciała fizycznego dla formy świetlistej. 
Liczne odniesienia Prawdziwej prognozy do różnych czterowierszy w Centuriach odnajdziecie w przypisach.

poniedziałek, 4 września 2017

Poprawiona wersja tłumaczenia

Informuję wszystkich zainteresowanych tematem, że udostępniłam wyczerpująco omówione w przypisach i poprawione tłumaczenie Almanachu za 1566 rok. Jest dostępne pod tym samym adresem, co poprzednia wersja. Można ją sobie ściągnąć.